Premier Belgii Bart De Wever po raz pierwszy odniósł się do trwającego od tygodnia napięcia dyplomatycznego z udziałem ambasadora Stanów Zjednoczonych w Belgii, Billa White’a. Szef rządu, który dotąd nie komentował publicznie kolejnych kontrowersyjnych wypowiedzi amerykańskiego przedstawiciela, w poniedziałek zabrał głos w rozmowach z kilkoma flamandzkimi mediami. Przyznał, że z „wielkim zdumieniem” obserwuje rozwój sytuacji i jasno zaznaczył, że powtarzające się ingerencje ambasadora w sprawy belgijskiej polityki wewnętrznej są nie do przyjęcia. „Oświadczenie za oświadczeniem – tak nie powinni postępować sojusznicy” – podkreślił De Wever.
Tydzień narastającego konfliktu
Spór wokół ambasadora Billa White’a eskaluje od ponad tygodnia. Jego początki sięgają ubiegłego poniedziałku, gdy amerykański dyplomata publicznie skrytykował ministra zdrowia Franka Vandenbroucke’a z partii Vooruit, a także szerzej – państwo belgijskie, oskarżając je o antysemityzm. Tłem tych zarzutów jest postępowanie prowadzone w Antwerpii w sprawie nielegalnego wykonywania praktyk medycznych wobec trzech mohelów – tradycyjnych żydowskich obrzezaczy.
W kolejnych dniach napięcie rosło. Ambasador skierował ostrą krytykę pod adresem przewodniczącego partii Vooruit, Connera Rousseau, który opublikował na Instagramie nagranie zestawiające działania amerykańskiej policji imigracyjnej (ICE) z narastaniem nazizmu w latach 30. XX wieku. Wpis wywołał zdecydowaną reakcję Billa White’a. Gdy minister Vandenbroucke wyraził w mediach społecznościowych solidarność z Rousseau, ambasador zaatakował obu polityków jednocześnie.
Oskarżenia o korupcję i groźba zakazu wjazdu
W jednej z wypowiedzi – później usuniętej – Bill White nawiązał do afery Agusta z lat 90. oraz do dawnych kontrowersji związanych z Frankiem Vandenbroucke’em, który w przeszłości miał namawiać do zniszczenia dokumentów dotyczących nielegalnych środków finansowych. „Zapach korupcji jest jak najbardziej realny” – napisał ambasador. Dodatkowo White ogłosił, że Conner Rousseau w najbliższym czasie nie będzie mógł wjechać do Stanów Zjednoczonych. Ta zapowiedź stała się kulminacją serii coraz ostrzejszych wystąpień dyplomaty.
Reakcja Vandenbroucke’a i stanowisko premiera
Minister zdrowia Frank Vandenbroucke odniósł się do działań ambasadora w poniedziałek rano na antenie Radio 1. Oświadczył, że ocenę sytuacji oraz ewentualne decyzje pozostawia ministrowi spraw zagranicznych. Zaznaczył przy tym, że ambasador krytykował również premiera De Wevera. „Przekroczył wiele granic tego, czego można oczekiwać od demokraty” – powiedział minister. „Jest nam bardzo trudno to zaakceptować.”
Niedługo później głos zabrał sam premier. W rozmowie z VRT podkreślił, że zadaniem ambasadora nie jest stałe komentowanie i wpływanie na krajową debatę polityczną. Zapytany, czy Bill White może nadal sprawować swoją funkcję, De Wever odparł, że ocena działalności dyplomaty w Belgii należy do ministra spraw zagranicznych. Przyznał jednocześnie, że ewentualne wydalenie ambasadora byłoby posunięciem skrajnym i mogłoby mieć bezprecedensowe konsekwencje dla relacji między Belgią a Stanami Zjednoczonymi.
„Absurdalne i całkowicie zbędne”
Premier odniósł się również do szerszej praktyki dyplomatycznej Stanów Zjednoczonych, przypominając, że Waszyngton często powierza stanowiska ambasadorskie osobom blisko związanym z urzędującym prezydentem. Zdarza się, że przedstawiciele ci mają wyraźne poglądy polityczne i nie ukrywają ich publicznie. „Ten ambasador robi to jednak w sposób wyjątkowo otwarty i dodatkowo sam prowokuje konflikt z krajowymi politykami. To absurdalne i całkowicie zbędne” – ocenił De Wever. Szef rządu zaznaczył też, że w Belgii zagwarantowane są niezależność sądów oraz wolność słowa.