Piątkowy wieczór nad kanałem na Anderlechcie zamienił się w scenę grozy, której świadkowie długo nie będą w stanie zapomnieć. W rejonie nabrzeża Biestebroeck doszło do brutalnego ataku na 15-letniego chłopca, który został oblany łatwopalną substancją i podpalony. Mieszkańcy okolicznych budynków słyszeli krzyki i widzieli ogień, początkowo sądząc, że ktoś odpala fajerwerki. Dopiero po chwili dotarło do nich, że są świadkami dramatycznego aktu przemocy. Płomienie sięgały kilku metrów wysokości, a ofiara walczyła o życie na oczach przechodniów. W niedzielę 1 lutego 2026 r. 16-letni chłopiec został zatrzymany i decyzją sędziego ds. nieletnich umieszczony w zamkniętym ośrodku. Śledztwo prowadzone przez policję i prokuraturę trwa.
Początek dramatu – mieszkańcy myśleli, że to fajerwerki
Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem, tuż przed godziną 19:00, w rejonie pomiędzy rezydencją Porte de Paris a nabrzeżem Biestebroeck, wzdłuż kanału Bruksela-Charleroi. Świadkowie zauważyli grupę młodych osób, słychać było krzyki i przepychanki. Następnie rozległy się odgłosy przypominające eksplozje. Jeden z mieszkańców przyznaje, że początkowo był przekonany, iż ktoś odpala sztuczne ognie. Dopiero widok intensywnych płomieni uświadomił mu, że sytuacja jest znacznie poważniejsza.
Przerażające relacje bezpośrednich świadków
W pobliskiej kawiarni Le Gentleman kilku mieszkańców spędzało piątkowy wieczór. Thierry, jeden z gości, opowiada, że hałas zwrócił jego uwagę i skłonił go do wyjścia na zewnątrz. To, co zobaczył, było dla niego wstrząsające. Jak relacjonuje, płonął chłopiec – dziecko – które biegało i krzyczało w panice. Świadek przyznaje, że poczuł mdłości i że nigdy wcześniej nie był świadkiem czegoś podobnego.
Inny mieszkaniec opisuje, jak w ciągu kilku sekund niewielkie światełko zamieniło się w ogromne płomienie. Według jego relacji ogień sięgał co najmniej trzech metrów ponad głowę chłopca. Przez moment myślał, że nastolatek trzyma pochodnię, ale szybko zdał sobie sprawę, że to on sam płonie. Chłopiec próbował zrywać z siebie ubrania, które stanęły w ogniu.
Ucieczka do kanału i pierwsza pomoc
W akcie desperacji 15-latek pobiegł w stronę kanału. Ogień był widoczny z dużej odległości, co dodatkowo potęgowało dramatyzm sytuacji. Świadkowie zwracają uwagę, że ofiara zachowała instynkt samozachowawczy – skok do wody mógł uratować jej życie. Różnica poziomów między nabrzeżem a powierzchnią wody była na tyle niewielka, że chłopiec zdołał wskoczyć do kanału. Najpierw na pomoc ruszyli przypadkowi świadkowie, a chwilę później do akcji przystąpiły służby ratunkowe.
Interwencja służb i stan poszkodowanego
Służby ratunkowe pojawiły się na miejscu bardzo szybko po otrzymaniu zgłoszenia o płonącej osobie. Po wyciągnięciu chłopca z wody stwierdzono, że został oblany łatwopalną cieczą, najprawdopodobniej benzyną. Rzeczniczka prokuratury w Hal-Vilvorde potwierdziła, że nastolatek doznał poważnych oparzeń, szczególnie nóg. Poszkodowany został przewieziony do specjalistycznego centrum leczenia oparzeń w szpitalu wojskowym w Neder-Over-Heembeek.
Początkowo stan 15-latka oceniano jako krytyczny. Obecnie jego stan jest stabilny, jednak obrażenia pozostają bardzo poważne. Oparzenia obejmują około jedną trzecią powierzchni ciała, co oznacza długie i skomplikowane leczenie oraz rehabilitację.
Zatrzymanie podejrzanego i przebieg śledztwa
Okoliczności ataku pozostają niejasne. Dochodzenie prowadzi policja strefy Bruxelles-Midi, która analizuje wszystkie możliwe hipotezy, w tym motyw działania sprawcy lub sprawców. W niedzielę 1 lutego 2026 r. zatrzymano 16-letniego chłopca pochodzącego z regionu Termonde. Decyzją sędziego ds. nieletnich został on umieszczony w zamkniętym ośrodku dla nieletnich De Grubbe, co potwierdziła prokuratura Flandrii Wschodniej.
Prokuratura w Hal-Vilvorde nie wyklucza udziału kilku nieletnich w tym brutalnym zdarzeniu. Wcześniej policja zatrzymała trzy inne osoby, jednak po weryfikacji ustalono, że nie miały one związku z podpaleniem i zostały zwolnione.
Spokojna okolica i pytania o bezpieczeństwo
Ofiara to 15-letni mieszkaniec Anderlechtu. Miejsce ataku uchodziło dotąd za stosunkowo spokojne, otoczone budynkami mieszkalnymi. To sprawia, że brutalność zdarzenia jest dla lokalnej społeczności szczególnie szokująca. Mieszkańcy przyznają jednak, że od pewnego czasu w okolicy pojawiają się problemy związane z bezpieczeństwem.
Niektórzy wskazują na handel narkotykami w rejonie pobliskiego mostu, gdzie wieczorami regularnie zatrzymują się samochody i skutery. Mieszkańcy porównują to zjawisko do systemu drive-in. Zwracają uwagę, że choć wcześniej policja reagowała stanowczo, z czasem obecność patroli osłabła, co pozwoliło na powrót tego procederu.
Brak potwierdzenia związku z narkotykami
Na obecnym etapie nie ma dowodów, że atak na 15-latka był powiązany z handlem narkotykami. Policja podkreśla, że wszystkie tropy pozostają otwarte. Dramat z 31 stycznia 2026 r. wyróżnia się skalą przemocy i brutalnością niespotykaną dotąd w tej części Anderlechtu. Funkcjonariusze wrócili na miejsce zdarzenia również w sobotę rano, by przeprowadzić dodatkowe oględziny.
Śledczy zapowiadają, że dochodzenie ma wyjaśnić nie tylko bezpośredni przebieg ataku, ale także szerszy kontekst zdarzenia oraz ewentualne problemy systemowe związane z bezpieczeństwem w tej dzielnicy.