Napływ wykluczonych z zasiłków dla bezrobotnych do ośrodków CPAS znacznie przekracza prognozy rządowe
Pierwszy miesiąc 2026 r. przyniósł pierwsze, bardzo konkretne skutki reformy systemu zasiłków dla bezrobotnych w Belgii. Na początku lutego około 19 000 osób objętych pierwszą falą wykluczeń...
Pierwszy miesiąc 2026 r. przyniósł pierwsze, bardzo konkretne skutki reformy systemu zasiłków dla bezrobotnych w Belgii. Na początku lutego około 19 000 osób objętych pierwszą falą wykluczeń przestało otrzymywać zasiłki dla bezrobotnych lub zasiłki integracyjne. Część z nich została zmuszona do zwrócenia się o wsparcie do ośrodków pomocy społecznej CPAS/OCMW w swoich gminach. Skala tego zjawiska okazuje się jednak wyraźnie większa niż przewidywały władze federalne, które zakładały, że pomocy społecznej będzie potrzebować jedynie około jedna trzecia wykluczonych.
Spis treści
- Rzeczywisty napływ do ośrodków pomocy znacznie wyższy od prognoz
- Styczeń to dopiero początek – przed CPAS znacznie większe fale wykluczeń
- Gigantyczne koszty dla CPAS i budżetów gmin
- Bruksela: 164 mln euro rocznie wobec 300 mln euro dla całego kraju
- Ukryte koszty i efekty pochodne reformy
- Dramatyczny niedobór środków na personel
- Wypalenie kadr i kryzys rekrutacyjny
- Apel o monitoring i korektę kompensacji
Dane zbierane przez federacje ośrodków CPAS/OCMW w Walonii i w Regionie Stołecznym Brukseli pokazują zupełnie inny obraz. W zależności od regionu i gminy do ośrodków zgłasza się od 40 do nawet 60 procent osób pozbawionych świadczeń. Eksperci alarmują, że sytuacja może ulec dalszemu pogorszeniu w marcu i kwietniu, kiedy nadejdą kolejne, znacznie większe fale wykluczeń. W samej Brukseli obejmą one około 25 000 osób, czyli pięciokrotnie więcej niż w styczniu. Przewidziane przez rząd federalny mechanizmy kompensacyjne już teraz okazują się niewystarczające, a ośrodki pomocy społecznej stają w obliczu kosztów, które w praktyce spadną na budżety gmin i regionów.
Rzeczywisty napływ do ośrodków pomocy znacznie wyższy od prognoz
Sandrine Xhauflaire, ekspertka współpracująca z Federacją CPAS/OCMW Walonii, wyjaśnia, że oficjalne statystyki nie są jeszcze dostępne, ponieważ federalny system monitoringu skutków reformy nie został uruchomiony. Federacja przeprowadziła jednak własne sondaże w ośrodkach pomocy społecznej w dużych miastach oraz w wybranych średnich ośrodkach miejskich Walonii. Wyniki tych badań dają już dziś dość precyzyjny obraz tendencji.
Z zebranych informacji wynika, że obecnie od 40 do 50 procent osób wykluczonych z systemu zasiłków dla bezrobotnych zgłasza się po pomoc do CPAS/OCMW. Co istotne, udział ten rośnie z tygodnia na tydzień. Podobna sytuacja występuje w Regionie Stołecznym Brukseli. Sébastien Lepoivre, przewodniczący Federacji CPAS/OCMW Brukseli, potwierdza, że w zależności od gminy do ośrodków zgłasza się od 40 do 60 procent wykluczonych. Zaznacza przy tym, że wiele osób dopiero w lutym zorientuje się, że nie otrzymało żadnych środków finansowych, co może jeszcze zwiększyć napływ wniosków. Z tego powodu w Brukseli uruchomiono regionalny system regularnego raportowania, mający śledzić dynamikę sytuacji.
Styczeń to dopiero początek – przed CPAS znacznie większe fale wykluczeń
Na razie ośrodki pomocy społecznej radzą sobie z obecną sytuacją dzięki rozwiązaniom wprowadzonym z wyprzedzeniem, takim jak zmiany organizacyjne i kampanie informacyjne skierowane do osób zagrożonych utratą świadczeń. Coraz większy niepokój budzi jednak perspektywa najbliższych miesięcy.
Jak przypomina przewodniczący brukselskiej federacji, styczniowa fala była najmniejsza. W tym miesiącu w Brukseli z systemu wypadło około 4 300 osób pobierających zasiłki dla bezrobotnych oraz 1 500 osób korzystających z zasiłków integracyjnych. Tymczasem w marcu i kwietniu liczba wykluczonych w stolicy ma sięgnąć około 25 000, czyli pięciokrotnie więcej niż na początku roku.
Sandrine Xhauflaire tłumaczy, że w pierwszej fali znalazło się wiele osób pobierających zasiłki integracyjne, które często mogą liczyć na wsparcie rodziny. Dzięki temu styczniowa fala była relatywnie łatwiejsza do obsłużenia. Jej zdaniem obecna sytuacja pozostaje jeszcze pod kontrolą, jednak wiosną ośrodki pomocy społecznej czeka fala o zupełnie innej skali.
Gigantyczne koszty dla CPAS i budżetów gmin
Obok problemów organizacyjnych narasta kwestia finansowania. Federacja CPAS/OCMW Walonii przeprowadziła analizę skutków reformy, opierając się na rządowych założeniach, według których jedna trzecia wykluczonych zwróci się o pomoc społeczną, jedna trzecia znajdzie zatrudnienie, a pozostała część zniknie ze statystyk. Na tej podstawie rząd federalny zaplanował degresywne kompensacje finansowe – 100 procent kosztów dochodu integracyjnego w pierwszym roku, a następnie 90, 80 i 75 procent w kolejnych latach.
Dodatkowo przewidziano wsparcie na personel według normy Belfius, zakładającej jednego pracownika socjalnego na 80 spraw oraz jedno stanowisko administracyjne na trzech pracowników socjalnych i 100 spraw. Według wyliczeń Sandrine Xhauflaire, nawet przy tych założeniach łączne koszty ponoszone przez ośrodki CPAS/OCMW w skali całej Belgii sięgną 995 milionów euro w trakcie kadencji parlamentu. Problem polega na tym, że już pierwsza fala wykluczeń pokazuje, iż udział osób zgłaszających się po pomoc znacząco przekracza jedną trzecią, co oznacza dalszy wzrost realnych kosztów po stronie gmin.
Bruksela: 164 mln euro rocznie wobec 300 mln euro dla całego kraju
Władze Brukseli od początku podchodziły sceptycznie do federalnych prognoz. Sébastien Lepoivre podkreśla, że rządowe szacunki opierały się na danych sprzed dekady, gdy wykluczenia dotyczyły głównie osób mieszkających z innymi, które nie mogły ubiegać się o dochód integracyjny. Obecna sytuacja jest jednak zupełnie inna.
Brukselska federacja przyjęła, że około 60 procent spośród 44 491 osób, które mają zostać wykluczone w stolicy, zgłosi się po dochód integracyjny i go otrzyma. Oznacza to około 26 000 beneficjentów w skali roku. Koszt tego wsparcia, uwzględniający zarówno świadczenia, jak i dodatkowe zatrudnienia, oszacowano na 164 miliony euro rocznie w samej Brukseli. Tymczasem dla wszystkich ośrodków CPAS/OCMW w całej Belgii przewidziano zaledwie 300 milionów euro rocznie kompensacji, co już dziś zapowiada powstanie ogromnej luki finansowej.
Ukryte koszty i efekty pochodne reformy
Eksperci zwracają uwagę na liczne koszty, które nie zostały uwzględnione w federalnych mechanizmach wyrównawczych. Federalne pokrycie kosztów dochodu integracyjnego dotyczy wyłącznie osób wykluczonych z zasiłków dla bezrobotnych, a nie tych, które utraciły zasiłki integracyjne. Ponadto w przypadku krótkoterminowego zatrudnienia organizowanego przez CPAS, a następnie powrotu beneficjenta do systemu pomocy, poziom kompensacji spada do standardowego poziomu 55-70 procent.
Istnieją również sytuacje, w których przyznanie dochodu integracyjnego jednej osobie generuje prawo do pomocy dla pozostałych członków gospodarstwa domowego. W takich przypadkach tylko część świadczeń objęta jest pełną kompensacją federalną, a reszta obciąża budżety lokalne.
Dramatyczny niedobór środków na personel
Kolejnym poważnym problemem jest finansowanie kadr. Przewidziana kompensacja wynosi 1 036 euro na sprawę rocznie, co – według szacunków – pozwoli na zatrudnienie 600-800 osób w przeliczeniu na pełne etaty. Tymczasem już przy założeniu jednej trzeciej wykluczonych potrzeba byłoby około 1 500 pracowników. Eksperci ostrzegają, że trajektoria budżetowa jest katastrofalna, a osoby objęte reformą to w dużej mierze ludzie długotrwale bezrobotni, o niskich kwalifikacjach, których reintegracja na rynku pracy jest szczególnie trudna.
Dodatkowo służby zajmujące się reintegracją zawodową w ośrodkach CPAS/OCMW nie otrzymały żadnego dodatkowego wsparcia. Wręcz przeciwnie – część ich finansowania została ograniczona, a personel przesunięto do obsługi rosnącej liczby wniosków. Wszystko to dzieje się w warunkach przeciążenia utrzymującego się od czasu pandemii.
Wypalenie kadr i kryzys rekrutacyjny
Sébastien Lepoivre zwraca uwagę, że reforma została wprowadzona w momencie głębokiego kryzysu kadrowego. Pracownicy socjalni od lat funkcjonują na granicy wydolności, a sektor zmaga się z brakiem kandydatów do pracy. Jednocześnie liczba osób korzystających z pomocy społecznej rośnie w tempie 6-7 procent rocznie, a w Brukseli w ciągu dekady uległa podwojeniu. Wskaźniki wypalenia zawodowego i absencji chorobowej są alarmujące.
W tej sytuacji – jak podkreśla przewodniczący brukselskiej federacji – wprowadzono reformę bez rzetelnego studium jej wpływu na funkcjonowanie systemu pomocy społecznej. Jego zdaniem brakuje zarówno środków finansowych, jak i zasobów ludzkich, by sprostać skali wyzwań, które już wkrótce staną się codziennością dla ośrodków CPAS/OCMW.
Apel o monitoring i korektę kompensacji
Przedstawiciele federacji ośrodków pomocy społecznej w Walonii i Brukseli liczą, że rząd federalny uruchomi rzeczywisty monitoring skutków reformy i dostosuje mechanizmy kompensacyjne do faktycznej skali zjawiska. Bez takich korekt reforma systemu zasiłków dla bezrobotnych będzie w praktyce oznaczała przerzucenie kosztów z poziomu federalnego na regiony i gminy. W efekcie mamy do czynienia z głęboką zmianą równowagi finansowej w państwie, która formalnie nie została nazwana reformą struktury federalnej Belgii, lecz de facto do niej prowadzi.