Transport publiczny w Belgii będzie poważnie zakłócony w tygodniu rozpoczynającym się 26 stycznia. Związki zawodowe zapowiedziały pięć dni mobilizacji w sieciach SNCB i TEC, określanych jako kontynuacja sprzeciwu wobec „antysocjalnej polityki rządu Arizona”. W poniedziałek 26 stycznia centrale związkowe, w tym SETca, zgromadzą się w Brukseli, aby zaprotestować przeciwko kierunkowi działań federalnej koalicji.
Pierwszy wiec zaplanowano na poniedziałek o godz. 10:00 na placu Albertine, w pobliżu dworca centralnego w Brukseli. Akcja strajkowa rozpocznie się już w niedzielę 25 stycznia o godz. 22:00 i potrwa do piątku 30 stycznia do godz. 22:00. W SNCB ma zostać zapewniona minimalna obsługa, jednak na tym etapie nie wiadomo, jak duża część połączeń zostanie utrzymana. Przewoźnik apeluje do pasażerów o bieżące sprawdzanie informacji o kursach na swoich kanałach informacyjnych. Jak poinformował Koen de Mey z ACV Transcom, poszczególne grupy pracowników będą strajkować w różnych dniach, co dodatkowo utrudnia przewidywanie skali zakłóceń.
Sprzeciw wobec zmian w zatrudnieniu w SNCB
Jednym z głównych powodów protestu jest projekt ustawy ministra mobilności Jean-Luca Crucke z partii Les Engagés, przyjęty przez rząd federalny tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Przewiduje on m.in. zniesienie zatrudnienia na stałe w przedsiębiorstwach kolejowych SNCB i Infrabel od czerwca 2026 r. Związki zawodowe postrzegają te zmiany jako zagrożenie dla stabilności zatrudnienia i warunków pracy w sektorze kolejowym.
W przypadku TEC protest dotyczy środków oszczędnościowych, których wdrożenia domaga się rząd Walonii wobec Operatora Transportu Walonii, nadzorującego sieć w południowej części kraju. W piątek odbyło się spotkanie pojednawcze między związkami zawodowymi a kierownictwem przedsiębiorstwa, jednak nie przyniosło ono przełomu.
Oszczędności wyłącznie kosztem pracowników
Związki zawodowe alarmują, że planowane oszczędności uderzają bezpośrednio w pracowników. CGSLB wskazuje m.in. na zapowiedzi likwidacji dodatków za pracę w wysokich temperaturach, coraz szersze przekazywanie linii prywatnym przewoźnikom, zniesienie dodatków związanych z długotrwałą chorobą oraz reorganizację harmonogramów pracy. Zdaniem związkowców wszystkie te działania oznaczają cięcia realizowane wyłącznie kosztem zatrudnionych.
Pascal Bailly, odpowiedzialny za CGSLB TEC Walonia, przypomina, że wiele z tych świadczeń zostało wynegocjowanych kilkadziesiąt lat temu jako alternatywa dla podwyżek wynagrodzeń. Jak podkreśla, gdyby środki te wówczas włączono bezpośrednio do pensji, dziś nie byłoby możliwości ich wycofania. Według niego stanowisko to jest podzielane przez wszystkie centrale związkowe uczestniczące w rozmowach, co potwierdza istnienie wspólnego frontu protestu.
Zapowiadany strajk oznacza bardzo trudny tydzień dla tysięcy osób korzystających na co dzień z transportu publicznego w Belgii, zarówno w ruchu kolejowym, jak i autobusowym.