Burmistrz Liège chce wykorzystać planowaną reformę prowincji jako impuls do szerokiej debaty o organizacji terytorialnej Walonii. W obszernym wywiadzie Willy Demeyer (PS) przedstawia wizję zmian obejmujących fuzje gmin, nową rolę prowincji oraz tworzenie metropolitalnych „basenów życia”. Jak podkreśla, miasto Liège w obecnych granicach jest zbyt małe, by konkurować z europejskimi metropoliami, a kluczem do rozwoju regionu jest wyposażenie miast w realne narzędzia i odpowiednie terytoria, zamiast dalszego ograniczania ich budżetów.
Reforma prowincji jako punkt wyjścia
Pytany o reformę prowincji, Demeyer zaznacza, że w PS panuje przekonanie, iż usługi prowincjonalne muszą pozostać na odpowiednim poziomie, a zmiany nie mogą służyć redukcji zatrudnienia. Jego zdaniem podstawą jest jasność finansowa i precyzyjne określenie, kto za co odpowiada i kto ponosi koszty. Wskazuje, że wszystkie partie są związane koniecznością uzyskania większości kwalifikowanej, co wymusza kompromisy.
Jednocześnie burmistrz Liège widzi w reformie szansę na rozpoczęcie znacznie szerszej refleksji nad sposobem zarządzania terytoriami w skali całej Walonii. Przypomina, że od fuzji gmin w 1976 r. region praktycznie się nie zmienił, co – jego zdaniem – wypada blado na tle Niemiec, Francji czy nawet Flandrii, która wzmacnia swoje metropolie i nadaje im szczególny status.
Baseny życia jako odpowiedź na wyzwania
Zdaniem Demeyera potrzebna jest całościowa refleksja nad tzw. basenami życia. Chodzi o ich jasne zdefiniowanie oraz określenie finansowania i kompetencji, które mogłyby być zarządzane na tym poziomie, takich jak mobilność, zagospodarowanie przestrzenne, edukacja, kultura czy opieka zdrowotna. Burmistrz wskazuje Francję jako przykład kraju, który skutecznie rozwija takie rozwiązania.
Demeyer opowiada się za podejściem maksymalistycznym, polegającym na otwarciu debaty na wszystkich szczeblach władzy. Dotyczy to relacji z poziomem federalnym, m.in. w zakresie mobilności, z Federacją Walonii-Brukseli w obszarze edukacji i kultury oraz z Regionem Walonii. Jego zdaniem każda polityka publiczna powinna być realizowana na najbardziej adekwatnym poziomie.
Podkreśla również konieczność rozmowy o roli prowincji, związków międzygminnych, stref policyjnych, CPAS/OCMW oraz samych gmin. Według niego taka reorganizacja przyniosłaby mniejsze koszty, większą efektywność i lepsze funkcjonowanie demokracji.
Więcej demokracji dzięki czytelności instytucji
Na pytanie, w jaki sposób zmiany miałyby zwiększyć demokrację, Demeyer odpowiada, że kluczowa jest czytelność systemu. Jego zdaniem obywatele coraz częściej nie rozumieją, która instytucja za co odpowiada, co prowadzi do spadku zaangażowania społecznego. Przywołuje przy tym opinie badaczy, według których brak wiary w skuteczność polityki jako narzędzia realnej zmiany codziennego życia zniechęca ludzi do uczestnictwa w życiu publicznym.
Wyjaśnia, że w obecnym kształcie Liège nie dysponuje wszystkimi instrumentami potrzebnymi do rozwoju. W porównaniu z Charleroi miasto nie ma lotniska, dużych zakładów przemysłowych ani rozległych stref gospodarczych w swoich granicach. Jednocześnie zaznacza, że nie opowiada się za jednym sztywnym modelem dla całej Walonii, ponieważ w niektórych regionach, takich jak Brabancja Walońska czy Luksemburg, rola prowincji nadal ma sens. W przypadku Liège problemem pozostaje jednak zbyt ograniczone terytorium.
Fuzja z Herstal i Seraing na horyzoncie
Rozważania o basenach życia prowadzą naturalnie do pytania o fuzje gmin. Demeyer przyznaje, że dotychczasowa fuzja nie była dla Liège optymalna, a jako punkt odniesienia wskazuje Antwerpię, której skala i siła oddziaływania są jego zdaniem oczywiste.
Zwraca uwagę, że presja na dobre zarządzanie oraz coraz bardziej ograniczone środki publiczne będą sprzyjać kolejnym reformom i połączeniom gmin. Jak podkreśla, nie chodzi o łączenie dla samej idei, lecz o utrzymanie zdolności do przyciągania funkcji gospodarczych i rozwojowych. W tym kontekście za realną konkurencję dla Liège uważa m.in. Maastricht i Akwizgran.
Zapytany o to, co hamuje przyspieszenie fuzji z Herstal i Seraing, Demeyer odpowiada wprost, że nikt nie chce się łączyć, ponieważ oznacza to utratę stanowisk i wpływów dla obecnych władz lokalnych. Jednocześnie podkreśla, że Liège, Seraing i Herstal dzielą wiele wspólnych wyzwań, takich jak stare dzielnice wymagające rewitalizacji, problemy społeczne, ale też znaczny potencjał rozwojowy. Przypomina, że dolina Mozy była sto lat temu jednym z najbogatszych obszarów świata i nadal posiada zasoby, które mogą przyczynić się do rozwoju całej Walonii.
Obawy bogatszych gmin z otoczenia
Burmistrz odnosi się także do możliwych fuzji z bardziej zamożnymi gminami z otoczenia Liège. Jak wyjaśnia, te jednostki obawiają się przejęcia długów miasta, co skutecznie zniechęca je do rozmów o połączeniu. To m.in. dlatego władze Liège zdecydowały się zaprezentować budżet wykraczający poza minimalne wymagania Regionu, by pokazać odpowiedzialne podejście do finansów.
Pytany żartobliwie, czy chodzi o „upiększenie przyszłej panny młodej”, Demeyer odpowiada z dystansem, że opowiada się raczej za „związkiem wolnym”, w którym najważniejsze jest to, co rzeczywiście łączy partnerów.
Rząd waloniski a relacje z miastami
Odnosząc się do zarzutów o antymiejski charakter rządu walonijskiego, Demeyer zauważa, że na początku kadencji retoryka wobec miast była bardzo ostra, a samorządy oskarżano o złe zarządzanie. Jego zdaniem sytuacja uległa jednak zmianie, m.in. dzięki wyjaśnieniom ze strony lokalnych radnych MR i Les Engagés, którzy przedstawili rządowi skalę wysiłków już podjętych przez Liège.
Przyznaje jednocześnie, że wymagania związane z planem Oxygène powinny były być rozłożone równomiernie na cały okres jego obowiązywania, a nie skoncentrowane na końcówce. Podkreśla, że miasta musiały równocześnie mierzyć się z licznymi kryzysami, co często pomijano w publicznych ocenach ich sytuacji finansowej.
MR i antyfaszyści – brak dialogu i rosnące koszty
Burmistrz Liège odnosi się także do napięć między MR a środowiskami antyfaszystowskimi w mieście. Podkreśla, że MR jest partią demokratyczną, a władze miasta muszą jednocześnie gwarantować prawo do zgromadzeń i prawo do manifestowania. Stąd stosowana jest praktyka negocjowanego zarządzania przestrzenią publiczną, polegająca na rozmowach i próbach uzgadniania rozwiązań.
Jak zaznacza, w większości przypadków taka metoda się sprawdza, jednak nie zawsze. Z jednej strony, według Demeyera, MR nie zawsze uwzględnia zalecenia policji dotyczące wyboru mniej kosztownych rozwiązań organizacyjnych, z drugiej zaś część środowisk antyfaszystowskich bywa infiltrowana przez chuliganów. Gdy dialog nie jest możliwy, jedynym wyjściem pozostaje zwiększenie obecności policji.
Konsekwencją są ranni funkcjonariusze, mniejsza dostępność patroli w centrum miasta oraz wyższe koszty dla budżetu. Zdaniem burmistrza wszystko to wynika z faktu, że obie strony trwają na swoich pozycjach bez realnej woli rozmowy.