Wieczór, który miał być sportowym świętem, zakończył się poważnymi zdarzeniami na ulicach Molenbeek. W niedzielę setki osób zgromadziły się w rejonie Chaussée de Gand, aby śledzić finał Pucharu Narodów Afryki pomiędzy Marokiem a Senegalem. Po porażce marokańskiej reprezentacji 0:1 doszło do zamieszek, podczas których rzucano petardy i różne przedmioty w kierunku policji. Najpoważniejsze zdarzenia miały miejsce między placem Étangs Noirs a stacją Osseghem. Minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin zapowiedział surowe konsekwencje wobec sprawców wandalizmu.
Setki osób i eskalacja napięcia
W dzielnicy zgromadził się duży tłum. Część osób odpalała fajerwerki, inni przewracali barierki, a na placu doszło do eksplozji niezidentyfikowanego przedmiotu. Policja początkowo starała się zachować dystans, by nie prowokować bezpośrednich starć, jednak wraz z nasileniem agresji konieczna okazała się interwencja.
Na jezdnię oraz w stronę funkcjonariuszy poleciały m.in. hulajnogi elektryczne, elementy kabiny budowlanej i kamienie. W odpowiedzi policja użyła gazu łzawiącego. Sytuację udało się opanować dopiero około godziny 01:00 w nocy. Skala zdarzeń pokazuje, jak szybko sportowe emocje mogą przerodzić się w przemoc w przestrzeni publicznej.
„To już nie święto, to demolka”
Jedna z mieszkanek, która była świadkiem zajść, mówiła, że takie sytuacje powtarzają się od kilku dni. Jej zdaniem wydarzenia te nie mają już nic wspólnego ze świętowaniem. Jak podkreślała, to raczej niszczenie okolicy i uciążliwość dla mieszkańców, którzy czują się coraz bardziej zagrożeni.
Zatrzymania i sprzątanie dzielnicy
Pełniący obowiązki burmistrza Molenbeek Amet Gjanaj poinformował w poniedziałek rano, że podjęto szybkie działania, aby przywrócić porządek w dzielnicy. Zwrócił uwagę na duże zaangażowanie wolontariuszy i mieszkańców – ponad 70 osób uczestniczyło w sprzątaniu ulic po zamieszkach.
W wyniku zdarzeń zniszczone zostały m.in. szyby w wiatach autobusowych na placu Étangs Noirs. Policja dokonała dziesięciu zatrzymań administracyjnych. Według Ameta Gjanaja wielu uczestników zajść przyjechało z innych gmin, co jego zdaniem negatywnie wpłynęło na wizerunek Molenbeek. Jedna osoba odniosła obrażenia podczas ucieczki.
Napięcia także w Antwerpii
Do podobnych zdarzeń doszło również w Antwerpii. Tam policja zatrzymała administracyjnie dziewięć osób po rzucaniu kamieniami w funkcjonariuszy oraz jajkami w autobus należący do De Lijn. Pokazuje to, że napięcia po finale turnieju nie ograniczyły się wyłącznie do Brukseli.
Minister: „zero tolerancji dla wandalizmu”
Minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin potępił zajścia „z całkowitą stanowczością”. W wydanym komunikacie podkreślił, że agresywne grupy wandali szkodzą wizerunkowi całych społeczności, terroryzują sąsiadów i niszczą własne dzielnice.
Zapowiedział, że wymiar sprawiedliwości będzie musiał działać z pełną surowością wobec zidentyfikowanych sprawców. Jak zaznaczył, osoby odpowiedzialne za zniszczenia mają zapłacić za wyrządzone szkody „do ostatniego centa”, a zasada „wandal płaci” powinna być bezwzględnie stosowana.
Zmiana profilu uczestników i bilans interwencji
Z informacji przekazanych przez policję wynika, że początkowo wydarzenie przebiegało spokojnie i było monitorowane w ramach prewencyjnych działań, w które włączono również mieszkańców dzielnicy. Wraz z upływem czasu doszło jednak do wyraźnej zmiany profilu uczestników zgromadzenia, co doprowadziło do eskalacji napięcia.
Interwencja policji trwała blisko godzinę. Łącznie zatrzymano administracyjnie 11 osób, a czterech funkcjonariuszy zostało rannych. Nagrania z monitoringu miejskiego są obecnie analizowane w celu identyfikacji sprawców czynów przestępczych, w tym podpaleń. Władze zapowiadają konsekwentne ściganie wszystkich odpowiedzialnych zarówno na drodze karnej, jak i finansowej.