Ceny złota i srebra gwałtownie wzrosły w poniedziałek, osiągając nowe historyczne maksima. Impulsem do skoku notowań były wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który zagroził nałożeniem dodatkowych ceł na wybrane kraje europejskie sprzeciwiające się jego planom dotyczącym Grenlandii. Narastające napięcia polityczne oraz obawy o stabilność gospodarczą sprawiły, że inwestorzy zaczęli masowo lokować kapitał w tzw. bezpiecznych aktywach.
Rekordowe notowania na azjatyckich rynkach
Już podczas pierwszych poniedziałkowych sesji handlowych w Azji widoczny był wyraźny wzrost popytu na metale szlachetne. Złoto przebiło kolejne psychologiczne bariery i osiągnęło rekordowy poziom 4 690,59 dolara za uncję.
Równie dynamicznie rosły notowania srebra. Cena tego metalu sięgnęła 94,12 dolara za uncję, ustanawiając nowy historyczny rekord. Jednoczesny wzrost obu surowców pokazuje skalę niepokoju panującego na rynkach finansowych i rosnącą potrzebę zabezpieczania kapitału przed ryzykiem.
Groźba ceł jako impuls do wzrostów
Bezpośrednim katalizatorem rynkowej reakcji były zapowiedzi możliwych sankcji handlowych ze strony USA. Donald Trump zapowiedział wprowadzenie dodatkowych ceł wobec państw europejskich, które publicznie skrytykowały jego koncepcje związane z Grenlandią.
Tego rodzaju deklaracje zwiększyły niepewność w relacjach gospodarczych między Stanami Zjednoczonymi a Europą i wywołały obawy przed eskalacją konfliktów handlowych. W takich warunkach inwestorzy tradycyjnie kierują środki w stronę aktywów postrzeganych jako stabilne, a złoto i srebro od dawna pełnią rolę bezpiecznej przystani w czasach napięć politycznych i gospodarczych.
Silna reakcja rynków azjatyckich pokazuje, jak wrażliwe pozostają globalne rynki finansowe na sygnały dotyczące potencjalnych konfliktów handlowych i ryzyka geopolitycznego. Metale szlachetne coraz wyraźniej zyskują na znaczeniu jako forma zabezpieczenia kapitału w obliczu rosnącej niepewności.