Sąd w Brugii wydał wyrok w sprawie 54-letniego nauczyciela szkoły podstawowej w Ichtegem, który został skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu za naruszenie integralności seksualnej dzieci. Mężczyzna dopuścił się nieodpowiednich dotknięć uczniów, w tym głaskania ich pleców i brzuchów, również pod ubraniami. Mimo skazania nauczyciel zachowuje prawo do nauczania nieletnich, ponieważ nie stwierdzono u niego skłonności pedofilskich.
Ujawnienie sprawy i reakcja władz szkolnych
Sprawa wyszła na jaw około cztery lata temu, gdy rodzice złożyli skargę na pracującego w pierwszej klasie nauczyciela. Uczennnica opowiedziała rodzicom, że pedagog głaskał ją po plecach. Także inni rodzice zaobserwowali podobne zachowania. Oskarżony miał również przytulać dzieci, masować je oraz całować w policzek lub ciemiączko. Zarząd grupy szkół podjął decyzję o zawieszeniu mężczyzny w obowiązkach, a następnie o jego zwolnieniu.
Nauczyciel wniósł odwołanie od tej decyzji, a sąd uchylił zwolnienie dyscyplinarne. Izba Odwoławcza orzekła, że pedagog nie miał seksualnych intencji przy tych dotknięciach. Musiał jednak przez dwa lata przejść procedurę dyscyplinarną, podczas której nie mógł nauczać. Procedura ta została już zakończona i formalnie mężczyzna może ponownie prowadzić zajęcia – jeszcze zanim sąd karny wydał orzeczenie w sprawie. Nie jest jednak jasne, czy faktycznie wrócił on do wykonywania zawodu.
Ustalenia sądu i zakres potwierdzonych zarzutów
Sąd karny w Brugii orzekł dzisiaj, że integralność seksualna dzieci została rzeczywiście naruszona poprzez głaskanie pod ubraniami. Mężczyzna miał być uprzedzony co do swojego zachowania z dziećmi już kilka lat wcześniej, podczas rozmowy oceniającej w 2019 r. Pomimo tego ostrzeżenia kontynuował swoje postępowanie.
Inne zarzuty nie mogły według sądu zostać udowodnione – w tym dotykanie pośladków, sięganie do spodni dzieci czy całowanie ich w kolana. Te oskarżenia zostały przez nauczyciela stanowczo zaprzeczone. Oddalono również zarzut, że mężczyzna czasami wchodził do pomieszczenia sanitarnego z toaletami. Oskarżony przyznał, że rzeczywiście wchodził do tego budynku, ale podkreślał, że zawsze zostawał przy drzwiach toalety. „Oczywiste jest, że towarzyszenie do toalety w celu sprawowania nadzoru nie stanowi naruszenia obyczajności” – brzmi fragment wyroku.
Wymiar kary i odszkodowania
Nauczyciel otrzymał karę 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres trzech lat oraz grzywnę w wysokości 2 400 euro. Utracił również prawa obywatelskie na okres pięciu lat. Skazany musi zapłacić stronom powodowym, w tym grupie szkół Sint-Rembert, łączne odszkodowanie w wysokości 5 800 euro.
Brak zakazu wykonywania zawodu
Mężczyzna zachowuje jednak prawo do nauczania nieletnich. „Byłoby to nieproporcjonalne” – wyjaśnia rzeczniczka prasowa sądu Amélie Van Belleghem. „Wymierzona kara jest wystarczająca. Po przeszukaniu domu i badaniu psychiatrycznym nie ma żadnych przesłanek wskazujących na pedofilskie skłonności seksualne. Sąd nie nakłada zatem na niego zakazu karnego pracy z nieletnimi.”
„Mój klient zdaje sobie sprawę, że jego zachowanie było niewłaściwe, ale nigdy nie miał seksualnych intencji” – zareagowała po procesie jego adwokatka Katrien Neyens. „Dzieci zawsze postrzegały go jako miłego nauczyciela. Nigdy nie zabierał dzieci na osobność, a wszystko działo się zawsze w obecności całej klasy. Jego mieszkanie zostało całkowicie przeszukane, ale nie znaleziono żadnego obciążającego materiału. Jedynym błędem, który popełnił, było to, że obchodził się ze swoimi uczniami tak jak ze swoimi własnymi dziećmi. Ta granica się zatarła.”
Możliwe konsekwencje dyscyplinarne
„Zarząd grupy szkół został poinformowany o wyroku i może to wziąć pod uwagę w kontekście ewentualnych konsekwencji dyscyplinarnych” – dodała Van Belleghem. Mężczyzna wskazał podczas procesu, że chciałby wrócić do pracy jako nauczyciel, ale nie w tej samej szkole.
Sprawa ta rzuca światło na złożoność kwestii granicznych zachowań pedagogicznych oraz trudności w definiowaniu i egzekwowaniu odpowiednich standardów fizycznego kontaktu między nauczycielami a uczniami. Z jednej strony sąd uznał naruszenie integralności seksualnej dzieci, z drugiej jednak nie stwierdził zamiarów seksualnych ani skłonności pedofilskich, co uzasadniło brak zawodowego zakazu nauczania. Decyzja ta może budzić kontrowersje w kontekście ochrony dzieci w środowisku szkolnym oraz odpowiedzialności instytucji edukacyjnych za bezpieczeństwo uczniów.