W weekend około 1 500 francuskich lekarzy specjalistów pracujących na blokach operacyjnych wyruszyło autobusami z Paryża do Brukseli w ramach symbolicznej akcji protestacyjnej. Jak przekazał Philippe Cuq, przewodniczący związku zawodowego Le Bloc, inicjatywa ma wyrazić sprzeciw wobec polityki rządu francuskiego, postrzeganej przez środowisko medyczne jako uderzającej w sektor prywatnej praktyki lekarskiej. Podczas pobytu w stolicy Belgii uczestnicy protestu zamierzają opracować około dziesięciu propozycji, które po powrocie planują przedstawić premierowi Francji.
Kilkaset osób wykluczonych z wyjazdu z powodu rekwizycji
Około dwudziestu autokarów wyruszyło spod Porte Dauphine w Paryżu, kierując się do Brukseli. Philippe Cuq poinformował, że pierwotnie do udziału w akcji zgłosiło się 1 936 lekarzy, jednak kilkuset z nich zostało „zrekwirowanych” (otrzymali wezwanie do stawiennictwa) przez władze i nie mogło ostatecznie wziąć udziału w wyjeździe. Przewodniczący związku Le Bloc zaapelował o spotkanie z premierem Sébastienem Lecornu, podkreślając, że rząd intensywnie reaguje na postulaty rolników, podczas gdy postulaty lekarzy, którzy leczą mieszkańców Francji, pozostają bez odpowiedzi.
Spór o dopłaty do honorariów lekarskich
Jednym z kluczowych tematów protestu jest kwestia finansowania tzw. dépassements d’honoraires, czyli dopłat do honorariów przekraczających stawki refundowane przez system ubezpieczenia zdrowotnego. Zdaniem lekarzy dopłaty te są niezbędne dla utrzymania rentowności działalności specjalistów pracujących na blokach operacyjnych.
Philippe Cuq zaznaczył, że dopłaty powinny być pokrywane przez prywatne uzupełniające ubezpieczenia zdrowotne. Jak wskazał, pacjenci rozumieją konieczność ich ponoszenia, natomiast nie akceptują sytuacji, w której składki na ubezpieczenia rosną, a jednocześnie zakres refundacji się zmniejsza.
Oficjalne stawki a realne koszty leczenia
Lekarze uczestniczący w proteście podkreślali, że dopłaty wynikają z faktu, iż oficjalne stawki francuskiego ubezpieczenia zdrowotnego nie pokrywają rzeczywistych kosztów pracy i wydatków związanych ze specjalistycznymi zabiegami chirurgicznymi.
Didier Legeais, przewodniczący krajowego związku urologów, wskazał przykład nefrektomii, czyli częściowego usunięcia nerki w przypadku nowotworu. Zabieg ten jest refundowany na poziomie 506 euro, podczas gdy jego rzeczywisty koszt wynosi co najmniej 600 euro bez użycia robota chirurgicznego i około 1 200 euro przy zastosowaniu technologii robotycznej.
Legeais dodał, że system dopłat umożliwia pośrednie finansowanie leczenia około 8 milionów pacjentów, którzy ich nie płacą, w tym 5,5 miliona osób objętych uzupełniającym solidarnościowym ubezpieczeniem zdrowotnym (complémentaire santé solidaire, CSS).
Zapowiedź zamknięcia prywatnych bloków operacyjnych
Lamine Gharbi, przewodniczący federacji prywatnych klinik FHP, popierającej protest lekarzy, zapowiedział, że przez pierwsze trzy dni nadchodzącego tygodnia zamkniętych pozostanie 80 procent prywatnych bloków operacyjnych we Francji. Ostrzegł, że doprowadzi to do zwiększonego obciążenia szpitali publicznych, do których kierowani będą pacjenci nieprzyjęci w sektorze prywatnym.
Element szerszego strajku lekarzy
Symboliczny wyjazd do Belgii wpisuje się w szerszą akcję strajkową lekarzy prowadzących prywatną praktykę we Francji. Niemal wszystkie organizacje reprezentujące ten sektor wezwały do strajku w okresie od 5 do 15 stycznia. Wśród postulatów protestujących znajdują się także sprzeciw wobec ograniczania możliwości wystawiania zwolnień lekarskich oraz wobec działań umożliwiających omijanie negocjacji umownych między środowiskiem medycznym a ubezpieczeniem zdrowotnym.
W sobotę ulicami Paryża przeszła wielotysięczna manifestacja lekarzy. Organizatorzy ocenili frekwencję na około 20 000 osób, natomiast według danych prefektury policji w marszu uczestniczyło około 5 000 demonstrantów.