Siedziba klubu motocyklowego Fire Birds w Arendonk została poważnie uszkodzona w wyniku pożaru, który wybuchł w poniedziałek około godziny 11:00. Na początku istniały obawy, że podczas akcji gaśniczej może dojść do uwolnienia azbestu, jednak straż pożarna szybko wykluczyła takie zagrożenie. Dzięki sprawnej interwencji służb ogień został opanowany, a płomienie nie zdążyły przedostać się na dach budynku.
Apel do mieszkańców i ewakuacja zwierząt
Pożar wybuchł w lokalu przy ulicy Hoendergaarsen. Z powodu gęstego dymu służby ratunkowe zaapelowały do okolicznych mieszkańców o zamknięcie okien i drzwi oraz pozostanie w domach do czasu opanowania sytuacji. Dla bezpieczeństwa ewakuowano również kilka koni przebywających na pastwisku w bezpośrednim sąsiedztwie siedziby klubu.
Choć strażakom udało się zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia na konstrukcję dachu, wnętrze budynku zostało poważnie zniszczone. Część wyposażenia lokalu uległa całkowitemu spaleniu, a straty materialne są znaczne.
Przyczyna pożaru wciąż nieustalona
Na ten moment nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną pożaru. Wiadomo jedynie, że dzień wcześniej w siedzibie klubu Fire Birds odbywała się impreza organizowana przez jego członków. Okoliczności zdarzenia będą przedmiotem dalszych ustaleń.
Na miejscu pojawił się również burmistrz Arendonk, który podkreślił, że gmina od lat utrzymuje dobre relacje z klubem motocyklowym. Fire Birds działa już od 45 lat, a przy ulicy Hoendergaarsen ma swoją siedzibę od 18 lat. Jak zaznaczył włodarz, przez cały ten czas klub nie sprawiał żadnych problemów i był dobrze postrzegany przez lokalną społeczność.