W rozmowie opublikowanej w sobotę przez dziennik Het Nieuwsblad 55-letni Tunezyjczyk Nizar Trabelsi zwrócił się do rządu federalnego z nietypowym postulatem. Mężczyzna, którego nazwisko od lat kojarzone jest z jedną z najgłośniejszych spraw terrorystycznych w Belgii, oczekuje oficjalnego wsparcia władz w zorganizowaniu wyjazdu do Afganistanu. Równolegle jego obrońcy podejmują działania prawne mające doprowadzić do unieważnienia wyroku skazującego, wydanego wobec niego w Belgii w związku z zarzutami o terroryzm.
Burzliwa przeszłość sądowa
Sprawa Nizara Trabelsiego sięga początku lat dwutysięcznych. W 2003 r. belgijski sąd skazał go na 10 lat pozbawienia wolności za planowanie zamachu bombowego na bazę wojskową Kleine-Brogel. Po odbyciu kary w Belgii jego sytuacja prawna ponownie się skomplikowała. W 2013 r. został przekazany władzom Stanów Zjednoczonych, gdzie stanął przed sądem w związku z innymi zarzutami o charakterze terrorystycznym.
Postępowanie w USA zakończyło się jednak odmiennie niż proces belgijski. W lipcu 2023 r. sąd federalny w Waszyngtonie uniewinnił Trabelsiego. Mimo tego korzystnego rozstrzygnięcia były piłkarz przez pewien czas pozostawał jeszcze w amerykańskim więzieniu w stanie Wirginia.
Powrót do Belgii i pobyt w ośrodku zamkniętym
Na wolność Trabelsi wyszedł dopiero w sierpniu ubiegłego roku, po czym wrócił do Belgii. Jego powrót nie oznaczał jednak odzyskania pełnej swobody. Jako cudzoziemiec przebywający w kraju bez uregulowanego statusu został umieszczony w zamkniętym ośrodku dla cudzoziemców w Merksplas. Placówkę tę opuścił ostatecznie pod koniec października.
Plany na przyszłość i spór z władzami
Obecnie prawnicy Trabelsiego koncentrują się na próbie podważenia belgijskiego wyroku skazującego. Ich zdaniem kluczowym argumentem na rzecz rewizji sprawy powinno być uniewinnienie klienta przez amerykański wymiar sprawiedliwości. Równocześnie minister ds. azylu i migracji Anneleen Van Bossuyt dąży do deportacji Tunezyjczyka do jego kraju pochodzenia.
Sam zainteresowany przedstawia jednak zupełnie inną wizję swojej przyszłości. W rozmowie z Het Nieuwsblad zaproponował, by zamiast odsyłania go do Tunezji Belgia pomogła mu w wyjeździe do Afganistanu. Twierdzi, że posiada tam dom i to właśnie tam chciałby zamieszkać. Jednocześnie podkreśla, że nie jest obywatelem Belgii i nie zamierza osiedlać się w tym kraju.
Realizacja takiego scenariusza napotyka jednak poważne przeszkody. Do legalnego wyjazdu niezbędne byłoby zaangażowanie belgijskich władz, w tym nawiązanie kontaktów z talibami w celu uzyskania odpowiednich dokumentów wjazdowych. To właśnie takiej pomocy Trabelsi oczekuje dziś od rządu federalnego.