Belgia nie może liczyć na uruchomienie nowej dużej elektrowni jądrowej przed 2039 r. – informują dzienniki L’Echo oraz De Tijd, powołując się na wnioski z ekspertyzy przygotowanej na zlecenie operatora sieci przesyłowej wysokiego napięcia Elia. Analizę opracowało biuro inżynieryjne Tractebel, należące do grupy Engie. Dokument powstał w ramach przygotowań do federalnego planu rozwoju sieci na lata 2028-2038, który po konsultacjach z zainteresowanymi stronami ma zostać zatwierdzony do maja przez ministra energii Mathieu Biheta z partii MR. Kwestia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej zapowiada się jako jedno z kluczowych wyzwań dla Belgii w nadchodzących latach.
2039 r. tylko w idealnych warunkach
Eksperci wskazują, że termin 2039 r. jest możliwy wyłącznie w najbardziej optymistycznym scenariuszu. Oznaczałoby to konieczność uruchomienia projektu budowy nowej elektrowni jądrowej najpóźniej do końca 2026 r. oraz brak jakichkolwiek opóźnień na kolejnych etapach realizacji. Ze względu na skalę, złożoność i długotrwałe procedury administracyjne tego typu inwestycji, Tractebel za bardziej realistyczne uznaje scenariusze, w których pierwsza nowa elektrownia mogłaby zostać uruchomiona dopiero w latach 2042 lub nawet 2044.
Zapotrzebowanie na energię rośnie szybciej niż moce wytwórcze
Tak długi horyzont czasowy stoi w sprzeczności z dynamicznie rosnącym zapotrzebowaniem na energię elektryczną w Belgii. Rozwój elektromobilności, postępująca elektryfikacja przemysłu, powstawanie centrów danych oraz coraz powszechniejsze wykorzystanie pomp ciepła znacząco zwiększają zużycie energii. Już latem ubiegłego roku Elia szacowała, że do 2035 r. kraj będzie potrzebował co najmniej 4,4 gigawata dodatkowej mocy wytwórczej. To poziom porównywalny z mocą ponad czterech dużych bloków energetycznych podobnych do reaktora Doel 4.
Ograniczone możliwości lokalizacyjne
Raport Tractebel wskazuje również na bardzo ograniczone możliwości lokalizacyjne nowych elektrowni jądrowych w Belgii. Na terenie kraju istnieją jedynie dwa miejsca, które mogłyby pomieścić kilka reaktorów wodnych ciśnieniowych o mocy przekraczającej jeden gigawat każdy. Choć autorzy analizy nie wskazują ich wprost, według dziennika L’Echo chodzi najprawdopodobniej o obecne kompleksy jądrowe w Doel oraz Tihange.