Od 9 czerwca 2024 r. Region Stołeczny Brukseli pozostaje bez pełnoprawnego rządu, a 1,2 miliona jego mieszkańców wciąż czeka na wyjście z impasu politycznego. Z miesiąca na miesiąc pogarsza się sytuacja budżetowa regionu, a coraz częściej pojawiają się ostrzeżenia przed możliwością narzucenia kurateli przez szczebel federalny. Sygnały płynące z otoczenia politycznego potęgują obawy o przyszłość autonomii stolicy. Dziennik Le Soir zapytał kilkunastu ekspertów o skalę zagrożeń, przed jakimi stoi Bruksela.
Historyczna kruchość instytucjonalna
Pozycja Regionu Stołecznego Brukseli od początku była szczególna i podatna na napięcia. Powstał on niemal dwadzieścia lat później niż regiony Walonii i Flandrii. Politolog Pascal Delwit z Université Libre de Bruxelles przypomina, że sam proces jego tworzenia był wyjątkowo trudny, a jego istnienie długo pozostawało przedmiotem sporów. Dopiero w 1989 r. osoby mieszkające w stolicy uzyskały możliwość częściowego decydowania o własnym losie. Ceną porozumienia ze stroną flamandzką były jednak kruche rozwiązania instytucjonalne. Mniejszość niderlandzkojęzyczna otrzymała gwarantowaną reprezentację w parlamencie – 17 z 89 mandatów. Co więcej, powołanie rządu regionalnego wymaga podwójnej większości językowej, co w praktyce czyni ten system bardziej restrykcyjnym niż na szczeblu federalnym, gdzie rządy nierzadko funkcjonowały jako mniejszościowe po jednej ze stron językowych.
Ryzyko trwałego paraliżu władzy
Zdaniem wielu rozmówców Le Soir największym zagrożeniem jest perspektywa długotrwałej niezdolności do sprawowania władzy. Wynika ona z narastającej polaryzacji oraz rozdrobnienia sceny politycznej, szczególnie po stronie niderlandzkojęzycznej w Brukseli. W obecnej kadencji w parlamencie regionalnym zasiada aż osiem partii niderlandzkojęzycznych, a nawet ugrupowanie posiadające jeden mandat może skutecznie zablokować powołanie rządu. Guillaume Delvaux, doktorant prawa konstytucyjnego na UCLouvain, podkreśla, że przedłużające się funkcjonowanie władz w trybie spraw bieżących stanowi problem z punktu widzenia zasad demokratycznych. Jego zdaniem konieczna byłaby zmiana reguł tworzenia rządu, jednak obecnie brak sygnałów, by taka reforma była realnie rozważana.
Autonomia regionu pod znakiem zapytania
Coraz większy niepokój budzi także kwestia samodzielności decyzyjnej Brukseli. Od czerwca 2024 r. przewodniczący partii MR Georges-Louis Bouchez wielokrotnie sugerował możliwość wprowadzenia federalnej kurateli nad regionem, wskazując na jego złą kondycję finansową. Choć obowiązujące prawo nie przewiduje takiego rozwiązania, premier Bart De Wever zapowiedział, że ewentualna pomoc federalna byłaby obwarowana twardymi warunkami. Céline Romainville, profesor prawa konstytucyjnego na UCLouvain, dostrzega w tych sygnałach spadek wiarygodności regionu i osłabienie jego pozycji politycznej, a także powrót idei współzarządzania stolicą przez dwie największe wspólnoty językowe.
Niekorzystny układ polityczny
Politolog Emilie Van Haute z ULB zwraca uwagę, że choć sytuacja wewnętrzna Brukseli jest skomplikowana, to szczególnie groźna okazuje się presja wywierana przez inne szczeble władzy. W przypadku N-VA ma ona charakter celowej strategii. Ekspertka opisuje układ sił politycznych niekorzystny dla interesów regionu. Les Engagés pozostają partią skoncentrowaną głównie na Walonii i mają słabą pozycję w stolicy. Open VLD próbuje odbudować swój wizerunek, często kosztem Brukseli. Ecolo i DéFI poniosły wyraźne straty w wyborach w 2024 r., a ich powrót do dawnej roli jest niepewny. PS notuje nieco lepsze wyniki, lecz znajduje się w opozycji. Z kolei Georges-Louis Bouchez realizuje strategię zaostrzania napięć społeczno-kulturowych, która przynosi efekty w Walonii, ale odbywa się kosztem interesów stolicy.
Finanse pod rosnącą presją
Problemy finansowe stanowią jedno z głównych źródeł osłabienia regionu. Bruksela musi liczyć się z ryzykiem wymknięcia się spod kontroli zarówno długu, jak i deficytu. W październiku minister finansów regionu Dirk De Smedt ostrzegał przed możliwością shutdownu, czyli czasowego paraliżu administracji z powodu braku środków. Skala trudności widoczna jest choćby w stanie infrastruktury drogowej: środki przeznaczone na utrzymanie dróg w 2024 r. stanowiły jedynie jedną czwartą budżetu z 2022 r., a jakość nawierzchni systematycznie się pogarsza.
Ekonomiści Frank Vranken z Edmond de Rothschild oraz Vincent Juvyns z ING studzą jednak najbardziej alarmistyczne scenariusze. Ich zdaniem ryzyko shutdownu jest na razie wyolbrzymione, choć bez poprawy sytuacji finansowej może wzrosnąć. Zwracają uwagę, że znacząca część zadłużenia regionu została zaciągnięta na stały procent i długi okres. Maxime Fontaine z ULB podkreśla natomiast rosnące koszty obsługi długu, ale ocenia, że przyszły rząd nadal będzie miał możliwość znalezienia oszczędności i rezerw budżetowych.
Brak wizji dla stolicy
Czy Region Stołeczny Brukseli stoi u progu politycznej „śmierci”? Zdaniem ekspertów taki scenariusz nie jest przesądzony, jednak najbliższe lata zapowiadają się wyjątkowo trudnie. Pascal Delwit podsumowuje sytuację w pesymistycznym tonie, wskazując, że wśród partii politycznych coraz trudniej dostrzec spójną i przekonującą wizję przyszłości stolicy.