Belgijska winieta niepokoi mieszkańców przygranicznego Givet – powstał kolektyw protestujący przeciwko opłacie
Położone kilka kilometrów od Hastière francuskie miasto Givet jest niemal całkowicie otoczone terytorium Belgii. Przekraczanie granicy to dla jego mieszkańców codzienność. Planowane wprowadzenie...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Położone kilka kilometrów od Hastière francuskie miasto Givet jest niemal całkowicie otoczone terytorium Belgii. Przekraczanie granicy to dla jego mieszkańców codzienność. Planowane wprowadzenie belgijskiej winiety budzi wśród nich niezadowolenie, a część z nich postanowiła zorganizować się, by zwrócić uwagę belgijskich władz na swoją sytuację.
Spis treści
Codzienne wyjazdy przez granicę
„Żeby pójść się czegoś napić!” – żartuje jeden z mieszkańców. „Żeby kupić karmę dla moich zwierząt” – wyjaśnia inny.
Od maja samochody poruszające się po belgijskich autostradach i drogach regionalnych będą musiały mieć winietę. Jej cena wyniesie od 90 do 125 euro, w zależności od pojazdu. Dla mieszkańców Belgii rozwiązanie ma być neutralne podatkowo. Kierowcy z zagranicy, w tym osoby mieszkające przy granicy, będą jednak musieli zapłacić. „Trudno, pojedziemy gdzie indziej” – martwi się jeden z mieszkańców przygranicza.
Kolektyw przeciwko winiecie
Inni nie zamierzają się z tym pogodzić. W tym tygodniu mieszkańcy Givet utworzyli kolektyw „Les frontaliers disent non à la vignette belge” (Mieszkańcy przygranicza mówią „nie” belgijskiej winiecie). Chcą zwrócić uwagę belgijskich władz na swoją szczególną sytuację.
„Zasadniczo nie jesteśmy przeciw” – wyjaśnia Alain Defrance, członek kolektywu. „Ta winieta jest całkowicie logiczna na autostradach, tam, gdzie ruch generuje koszty dla Belgii, ale nie przynosi jej żadnych korzyści. Na przykład w przypadku Niemców jadących do Francji. Ale dla małych miejscowości przy granicy nie ma to sensu. Tym bardziej że to dość biedne tereny, a alternatywy w postaci autobusu czy pociągu praktycznie nie istnieją”.
Strefa bez kontroli przy granicy?
Dalej na północ zmiany w systemie postuluje również flamandzki burmistrz Poperinge. W rozmowie z telewizją France 3 proponuje utworzenie przy granicy strefy, w której winieta nie byłaby sprawdzana. Jak mówi, chodzi o „pas o szerokości 15, 20 czy 25 kilometrów, w którym nie byłoby kontroli”.
Celem jest m.in. to, by nie zniechęcać francuskich mieszkańców przygranicza do robienia zakupów i korzystania z usług w Belgii. Kolektyw z Givet również popiera tę propozycję.