Podatek śmieciowy w prowincji Namur wzrośnie w 2027 roku o 10 euro na mieszkańca – drożeje paliwo i płace, karton sprzedaje się za pół ceny
Mieszkańcy prowincji Namur zapłacą w 2027 roku więcej za odbiór i przetwarzanie odpadów. Jak podaje dziennik La DH w czwartek 5 listopada, wszystkie gminy w prowincji podnoszą tzw. podatek śmieciowy...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Mieszkańcy prowincji Namur zapłacą w 2027 roku więcej za odbiór i przetwarzanie odpadów. Jak podaje dziennik La DH w czwartek 5 listopada, wszystkie gminy w prowincji podnoszą tzw. podatek śmieciowy (taxe poubelle). Podwyżka wyniesie 10 euro na mieszkańca w 38 gminach prowincji Namur oraz w gminie Héron w prowincji Liège, które obsługuje międzygminna spółka BEP.
Zasada „prawdziwego kosztu”
Gminy nie mają dużego wyboru, bo obowiązuje je tzw. zasada „coût-vérité” (prawdziwego kosztu). Oznacza ona, że wpływy z podatku i sprzedaży worków na śmieci muszą w 100 procentach pokrywać koszty gospodarki odpadami.
„Co roku indeksujemy koszty zbiórki w związku ze wzrostem płac i cen paliwa” – mówi Véronique Arnould, dyrektorka BEP Environnement. „Ta podwyżka nie zawsze była przenoszona przez miasta i gminy na podatek. Tym razem musieliśmy jednak przeprowadzić wyrównanie zamiast tradycyjnej indeksacji”.
Skąd biorą się dodatkowe koszty
Według dyrektorki BEP spółka mierzy się z dużym wzrostem cen paliwa, płac i usług podwykonawców, a także ze spadkiem regionalnych dotacji do zatrudnienia (APE) z Walonii. Dotacje te finansowały pensje 94 pracowników parków recyklingowych (recyparcs). Do tego dochodzą wymagania ubezpieczycieli dotyczące ochrony przeciwpożarowej w recyparkach – m.in. z powodu łatwopalnych butli z podtlenkiem azotu. BEP musi kupić działka wodne i kamery termowizyjne.
Podwyżka o 10 euro rozkłada się następująco: 2 euro na utracone dotacje, 5,70 euro na inflację, 1 euro na mniejsze wpływy ze sprzedaży surowców i 1,20 euro na inwestycje.
Karton tańszy o połowę
Spółka zarabia też mniej na sprzedaży surowców wtórnych. „W 2024 roku tona kartonu kosztowała 140 euro. Dziś przynosi już tylko 75 euro. Różnica jest ogromna i odbija się na naszych budżetach. Sprzedajemy około 30 000 ton kartonu rocznie. Spadek o 10 euro oznacza 300 000 euro mniej wpływów” – wylicza Arnould.
Dyrektorka już teraz wie, że mimo podwyżek rachunki za lata 2026 i 2027 zamkną się deficytem. „Liczymy oczywiście na spadek niektórych kosztów, ale jest duże prawdopodobieństwo, że zakończymy te lata ze stratą. Sięgniemy po rezerwy” – mówi.
Arnould podkreśla, że zadania BEP nie ograniczają się do odbioru śmieci spod domów. To także recyparki, sklep z rzeczami używanymi (ressourcerie) i pojemniki na szkło. Jak zaznacza, recykling to usługa publiczna, która nie jest darmowa – nawet jeśli mieszkańcy segregują odpady.