18 niderlandzkojęzycznych podstawówek w Brukseli uczy cztery dni w tygodniu – bez lekcji w środę rano z powodu braku nauczycieli
Jak podaje DaarDaar, portal tłumaczący na francuski artykuły prasy flamandzkiej, już osiemnaście szkół podstawowych w Brukseli rozpoczęło obecny rok szkolny z czterema dniami nauki w tygodniu zamiast...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Jak podaje DaarDaar, portal tłumaczący na francuski artykuły prasy flamandzkiej, już osiemnaście szkół podstawowych w Brukseli rozpoczęło obecny rok szkolny z czterema dniami nauki w tygodniu zamiast pięciu. Placówki sięgnęły po to rozwiązanie, by poradzić sobie z brakiem nauczycieli. Eksperci przypominają jednak, że to środek awaryjny, który budzi wątpliwości.
Bez lekcji w środę rano, dłuższe pozostałe dni
Skrócony tydzień nie oznacza mniejszej liczby godzin lekcyjnych. Odpadają zajęcia w środę rano, ale w pozostałe cztery dni lekcje trwają o godzinę dłużej. Chodzi przede wszystkim o odciążenie nauczycieli, którzy codziennie pokonują długie trasy między domem a szkołą.
Kristel Derdelinckx, dyrektorka szkoły podstawowej De Bloeiende Kerselaar w Watermael-Boitsfort, mówi, że jej szkoła wprowadziła czterodniowy tydzień cztery lata temu z powodu ogromnych braków kadrowych. Niektórzy nauczyciele spędzają w dojazdach trzy godziny dziennie, więc przyjazd na środowe przedpołudnie nie miał dla nich sensu. Dzięki temu systemowi łatwiej jest zatrudnić i zatrzymać nauczycieli. Dyrektorka nie planuje powrotu do pięciu dni, bo szkoła znów straciłaby kompetentnych pedagogów.
Dzieci nie zostają w środę rano bez opieki. Chętni mogą przyjść do szkoły na zajęcia sportowe i rekreacyjne, ale prowadzą je lokalne stowarzyszenia, a nie nauczyciele.
Eksperci: to rozwiązanie awaryjne
Przegląd badań z USA, gdzie taki model jest bardziej rozpowszechniony, nie wykazał korzyści dla postępów w nauce, a część badań wskazuje na gorsze wyniki małych dzieci w czytaniu i matematyce. Sven Moens, dyrektor szkoły gminnej Paviljoen w Schaerbeek, uważa, że dzieci uczą się najlepiej rano, a wolne środowe przedpołudnie to strata cennego czasu. Zwraca też uwagę, że kandydaci na nauczycieli zaczynają oczekiwać czterodniowego tygodnia, a szkoły konkurują ze sobą, zaś uczniom trudniej potem przejść do szkoły średniej z pięcioma dniami nauki.
Els Consuegra z VUB podkreśla, że pedagogicznie to dalekie od ideału rozwiązanie, ale rozumie szkoły, które „są pod ścianą”. Socjolog edukacji Filip Van Droogenbroeck z VUB wyjaśnia, że przy niedoborze kadr nauczyciele mogą wybierać miejsca pracy, a brukselskie szkoły częściej przyjmują uczniów z uboższych rodzin lub takich, w których w domu nie mówi się po niderlandzku, co czyni je mniej atrakcyjnymi. Problem dotyczy także szkół średnich, co w ubiegłym tygodniu podkreślił raport Trybunału Obrachunkowego.