Liège – kierowca zatrąbił na światłach, 24-latek zajechał mu drogę i groził bronią, w aucie pary policja znalazła niebieskiego koguta
Użycie klaksonu na światłach skończyło się dla kierowcy w Liège grożeniem bronią. Jak podaje dziennik La Dernière Heure (DH), do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem na nabrzeżu quai Mativa. Sprawca i...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Użycie klaksonu na światłach skończyło się dla kierowcy w Liège grożeniem bronią. Jak podaje dziennik La Dernière Heure (DH), do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem na nabrzeżu quai Mativa. Sprawca i jego partnerka zostali zatrzymani i w poniedziałek 2 listopada rano doprowadzeni do prokuratury w Liège.
Klakson, a potem broń
Kierowca zbliżał się do samochodu, który nie ruszył, choć na sygnalizatorze zapaliło się już zielone światło. Zatrąbił, a następnie wyprzedził stojące auto. Kilkaset metrów dalej zatrzymał się na czerwonym świetle. Wtedy dogonił go samochód, na który wcześniej trąbił.
Zamiast stanąć za nim, 24-letni David – jak nazywa go DH – ustawił swoje auto obok, wyjął broń i zagroził nią kierowcy, który użył klaksonu. Potem gwałtownie ruszył i zniknął w ciemności.
Broń hukowa i niebieski kogut
Policja została zaalarmowana i trzy godziny później zlokalizowała uciekający samochód. W środku wciąż byli David i jego partnerka. Mężczyzna nie miał przy sobie niczego, ale policjanci znaleźli przy kobiecie broń hukową (pistolet na ślepaki), a w samochodzie niebieskie światło błyskowe, takie jak w pojazdach służb.
Przesłuchani przyznali się do zarzucanych czynów. Tłumaczyli, że nie znieśli tego, iż ktoś „sobie z nich kpi”. Oboje zostali pozbawieni wolności.
Zarzuty dla obojga
David odpowie za groźby. Jego partnerka usłyszy zarzuty nielegalnego noszenia broni oraz uzurpowania sobie funkcji publicznej – w związku z niebieskim kogutem znalezionym w aucie.
Sytuacja z Liège pokazuje, jak szybko drobny konflikt na drodze może przerodzić się w groźne zdarzenie. Kierowca, któremu ktoś grozi, powinien jak najszybciej powiadomić policję – w tym przypadku zgłoszenie pozwoliło odnaleźć sprawców po trzech godzinach.