Leuven chce dawać mieszkańcom w żałobie „chusteczkę pocieszenia” – zaprojektował ją artysta Rinus Van de Velde
Leuven chce wręczać mieszkańcom w żałobie białą chusteczkę z czterema wyhaftowanymi zdaniami, zaprojektowaną przez artystę Rinusa Van de Velde. Sposób rozdawania jest jeszcze ustalany.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Władze Leuven w Brabancji Flamandzkiej chcą wręczać mieszkańcom, którzy stracili bliską osobę, tzw. chusteczkę pocieszenia (Troostzakdoek). To biała chusteczka z czterema wyhaftowanymi zdaniami, którą zaprojektował artysta Rinus Van de Velde. Miasto chce w ten sposób sprawić, by o żałobie łatwiej było rozmawiać – informuje nadawca publiczny VRT (serwis VRT NWS). „Wręczamy upominki przy ślubach i narodzinach, ale nigdy przy śmierci” – zwracają uwagę władze miasta.
Spis treści
Gest po stracie bliskiej osoby
Chusteczka ma być szczególnym gestem po śmierci kogoś bliskiego.
Kto traci kogoś lub coś, czuje, jak blisko związane są ze sobą miłość i smutek. Dla mnie to wszystko jest w tej prostej chusteczce: miękki materiał, szorstki haft, czarny brzeg – mówi Bieke Verlinden (Vooruit), radna ds. cmentarzy.
Chusteczka jest też przedmiotem praktycznym. „Najważniejsze nie jest to, co na niej jest, ale to, co się z nią dzieje. Że ktoś ją podaje. Że zaczyna się rozmowa, że ktoś dzieli się wspomnieniem. Chusteczka jest zaproszeniem, by być blisko siebie” – mówi radna.
Leuven od pewnego czasu zajmuje się tematem żałoby w ramach inicjatywy Leuven Troost. Miasto chce, by o żałobie można było mówić otwarcie i by przestała być wyłącznie sprawą prywatną. „Wręczamy upominki przy ślubach i narodzinach, ale nigdy przy śmierci, bo to rzekomo sprawa prywatna. Śmierć nie jest czymś, co trzeba dźwigać samemu, ale czymś, na co jako wspólnota musimy zrobić miejsce” – podkreśla Verlinden.
Zdania, a nie rysunek
Chusteczkę wymyślili kuratorka Karen Wuytens i artysta Rinus Van de Velde. „Poprzednie pokolenia w czasie żałoby używały białej chusteczki z czarnym brzegiem. Z chusteczką wiąże się oczywiście idea pocieszenia. Od tego zaczęliśmy” – mówi Van de Velde.
Artysta znany jest przede wszystkim z rysunków, ale te nie pasowały do chusteczki. „Rysunek jest bardzo jednoznaczny, wręcz twardy. Dlatego na każdym brzegu chusteczki jest jedno czarne zdanie, tak jak czarne brzegi chusteczki żałobnej” – wyjaśnia.
Na chusteczce wyhaftowano cztery zdania po angielsku: „at the end of every sentence”, „in a song that quietly lingers”, „just around the corner” i „along the street we know so well”. Zdania są wyhaftowane tak, że wychodzą poza krawędź chusteczki. „Trzeba ją więc obrócić, żeby przeczytać całe zdanie. To symbolizuje też odcięcie od kogoś” – mówi Van de Velde.
Sposób rozdawania jeszcze nieustalony
Chusteczek nie będzie można dostać od razu. Miasto wciąż ustala, w jaki sposób i jakimi kanałami trafią do mieszkańców.
Chusteczka pocieszenia jest częścią wystawy „Folded Memory: textiel dat troost”, poświęconej tkaninom, które przynoszą pocieszenie. „Przez prace artystów pokazujemy szczególny związek między materiałem, pamięcią i nieobecnością. Tkanina jest tak blisko nas, że niemal sama zapamiętuje wspomnienia. Zachowujemy ubranie nie tylko ze względu na to, czym jest, ale ze względu na to, kto je nosił” – mówi kuratorka wystawy Karen Wuytens. Od 6 grudnia prace ponad 60 artystów o stracie, nieobecności, pamięci i pocieszeniu będzie można oglądać w kaplicy KADOC-KU Leuven i w Atelier Re-Né.