Dwóch młodych Holendrów wiozło materiały wybuchowe do wysadzania bankomatów – prokuratura żąda dla nich 24 miesięcy więzienia
Przed sądem karnym w Brukseli stanęło dwóch młodych Holendrów, w których samochodzie policja znalazła kanistry z benzyną i materiały wybuchowe używane do wysadzania bankomatów. Prokuratura żąda dla...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Dwóch młodych Holendrów musiało się tłumaczyć przed sądem karnym w Brukseli po tym, jak policja znalazła w ich samochodzie kanistry z benzyną i materiały wybuchowe. Według prokuratury były to ładunki używane do wysadzania bankomatów, a obaj mężczyźni mieli należeć do gangu, który dokonuje takich napadów. Jak podał we wtorek 27 października dziennik Het Nieuwsblad, powołując się na agencję Belga, prokuratura żąda dla obu oskarżonych kary 24 miesięcy więzienia. Obrońcy wnoszą o kary prac społecznych.
Pościg na autostradzie E19
Do zatrzymania doszło 26 września 2025 r. Mężczyźni jechali z Niemiec do Holandii samochodem marki BMW na niemieckich numerach rejestracyjnych. Pojazd wychwycił system kamer rozpoznających tablice rejestracyjne ANPR. Patrol federalnej policji drogowej próbował zatrzymać auto na autostradzie E19, ale udało się to dopiero po pościgu, na wysokości Zemst w Brabancji Flamandzkiej.
Jak relacjonuje prokuratura, policjanci znaleźli w samochodzie ciemne ubrania, kominiarki i rękawiczki, a także kanistry z benzyną i podejrzaną substancję z lontami i przewodami elektrycznymi. Na miejsce wezwano wojskową służbę rozminowania DOVO/SEDEE, która ustaliła, że chodzi o materiały wybuchowe, często wykorzystywane do wysadzania bankomatów. W telefonach komórkowych obu podejrzanych policja znalazła też wyszukiwania dotyczące bankomatów i takich napadów.
Obrona mówi o naiwności
Zdaniem prokuratury obaj młodzi mężczyźni byli członkami gangu, dlatego zażądała dla każdego z nich 24 miesięcy więzienia.
Adwokaci oskarżonych przekonują, że wystarczą kary prac społecznych. Jak twierdzi obrońca pierwszego z nich, jego klientowi obiecano 3 000 euro za odebranie samochodu w Niemczech. Mężczyzna miał działać na czyjeś zlecenie, ale ze względu na bezpieczeństwo rodziny nie chce ujawnić, kto był zleceniodawcą. Według adwokata nie był wcześniej karany i spędził już dziesięć miesięcy w areszcie tymczasowym.
Obrońca drugiego oskarżonego podkreślał, że jego klient zdaje sobie sprawę, iż był bardzo naiwny, godząc się na udział w tym przedsięwzięciu. Od czasu wyjścia na wolność znalazł pracę na pełny etat w sektorze opieki.
Wyrok ma zapaść 1 grudnia. Do tego czasu obowiązuje domniemanie niewinności.