Trump ogłasza rozejm energetyczny między Rosją a Ukrainą – Moskwa i Kijów nie potwierdzają
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że uzyskał zgodę Ukrainy i Rosji na zaprzestanie wzajemnych ataków na infrastrukturę energetyczną. Ani Kreml, ani Kijów nie potwierdziły dotąd...
"Donald Trump at Aston, PA September 13th" by Michael Vadon is licensed under CC BY 2.0 Prezydent USA Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że uzyskał zgodę Ukrainy i Rosji na zaprzestanie wzajemnych ataków na infrastrukturę energetyczną. Ani Kreml, ani Kijów nie potwierdziły dotąd tej wersji wydarzeń. Deklaracja padła dzień po kolejnych ukraińskich nalotach na rosyjskie instalacje rafineryjne, a w tle pozostaje problem wysokich cen oleju napędowego w Stanach Zjednoczonych na kilka tygodni przed wyborami połowy kadencji.
Spis treści
Ogłoszenie na Truth Social
Sześć miesięcy po rozpoczęciu ofensywy przeciwko Iranowi amerykański prezydent chciałby, aby uwaga rynków naftowych skierowała się gdzie indziej. Na swojej platformie Truth Social napisał, że Ukraina zgodziła się nie atakować rosyjskich celów energetycznych, a Rosja zobowiązała się do tego samego.
Do tych deklaracji należy jednak podchodzić ostrożnie. Około godz. 19.45 Kreml wciąż nie potwierdził słów Trumpa, a Kijów nie przyjął w pełni przedstawionej przez niego wersji wydarzeń.
Wołodymyr Zełenski zaproponował sojusznikom zabezpieczenie ewentualnego porozumienia z Moskwą, które obejmowałoby całość infrastruktury krytycznej – poinformował o tym w mediach społecznościowych. Ukraiński prezydent zaznaczył jednocześnie, że ma wątpliwości, czy Kreml rzeczywiście będzie chciał takiego porozumienia przestrzegać. Możliwą deeskalację wokół tych obiektów określił jako potencjalny pierwszy krok w stronę pokoju i zapowiedział, że oczekuje od partnerów Ukrainy konkretnych propozycji.
Różnica ma istotne znaczenie. Rozejm dotyczący infrastruktury energetycznej chroniłby ukraińską sieć elektroenergetyczną przed zbliżającą się zimą, ale jednocześnie dałby wytchnienie rosyjskim rafineriom, które od kilku miesięcy są atakowane przez ukraińskie drony dalekiego zasięgu.
Cena diesla i wybory połowy kadencji
Na niespełna dwa miesiące przed trudnymi dla republikanów wyborami połowy kadencji Donald Trump wydaje się jednak koncentrować także na innym problemie – cenie oleju napędowego. Jak stwierdził, wzrost światowych cen diesla wynika przede wszystkim z wojny między Rosją a Ukrainą, a nie z sytuacji wokół Iranu.
To wygodna dla niego interpretacja wydarzeń, biorąc pod uwagę, że reżim ajatollahów nadal stawia opór siłom amerykańskim w Zatoce Perskiej, zakłócając światowe przepływy surowców energetycznych.
Ukraińskie ataki rzeczywiście ograniczyły rosyjskie moce rafineryjne, doprowadziły do niedoborów paliwa w kilku regionach kraju i skłoniły Moskwę do ograniczenia eksportu oleju napędowego. W centrum napięć, które obecnie wstrząsają rynkiem, pozostaje jednak Bliski Wschód.
Saudyjski rurociąg zamknięty, Houthi zajmują Perim
W poniedziałek notowania baryłki ropy Brent, będącej punktem odniesienia dla światowego rynku, zbliżyły się do 110 dolarów. Powodem była informacja o zamknięciu przez Arabię Saudyjską rurociągu Wschód-Zachód, którym przesyłanych jest kilka milionów baryłek dziennie. Rijad podjął tę decyzję po licznych atakach dronów na magistralę. Zamknięcie zagraża dostawom odpowiadającym od 4 do 5 procent światowej podaży ropy i może potrwać kilka tygodni.
Równocześnie wspierani przez Teheran Houthi przejęli kontrolę nad strategiczną wyspą Perim, położoną pośrodku cieśniny Bab al-Mandab. Ich postępy zwiększają możliwość zagrożenia żegludze u wejścia na Morze Czerwone, które stało się jedną z głównych alternatywnych tras dla saudyjskiego eksportu po praktycznym zamknięciu cieśniny Ormuz.
Rynki reagują powściągliwie
W tym kontekście dyplomacja prowadzona za pośrednictwem Truth Social wywarła na traderach jedynie umiarkowane wrażenie. Kontrakty terminowe na olej napędowy po wpisie Donalda Trumpa zredukowały część wcześniejszych wzrostów, ale mimo to zakończyły dzień zwyżką o około 2 procent. Ceny detaliczne w Stanach Zjednoczonych pozostają na rekordowych poziomach – w ubiegłym tygodniu galon po raz pierwszy kosztował ponad sześć dolarów. Ropa natomiast nadal drożała.
Jak skomentowała w rozmowie z agencją Bloomberg Rachel Ziemba, badaczka związana z Center for a New American Security, zawieszenie ataków na rafinerie dałoby Rosji czas na ich naprawę i ograniczyłoby ryzyko kolejnych przerw w dostawach. Jeśli jednak szlaki żeglugowe w Zatoce pozostaną zablokowane, wpływ takiego porozumienia będzie niewielki.
Otwarte pozostaje przede wszystkim pytanie, czy Kreml rzeczywiście zgodził się na taką umowę, czy jedynie odpowiada mu perspektywa, że Ukraina przestanie atakować rosyjskie rafinerie.