Bugatti otwiera nowy salon pod Brukselą – na belgijskich drogach jeździ 21 aut tej marki
Francuska marka ultraluksusowych samochodów Bugatti oraz grupa D’Ieteren otworzyły we wtorek w Drogenbos zupełnie nowy salon sprzedaży obsługujący belgijski rynek. To jeden z zaledwie 39 takich...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Francuska marka ultraluksusowych samochodów Bugatti oraz grupa D’Ieteren otworzyły we wtorek w Drogenbos zupełnie nowy salon sprzedaży obsługujący belgijski rynek. To jeden z zaledwie 39 takich punktów na świecie, a jego uruchomienie ma umożliwić dalszy rozwój sprzedaży w kraju, po którego drogach jeździ obecnie 21 współczesnych samochodów Bugatti. O sprawie pisze dziennik L’Echo.
Spis treści
Nowy salon zastępuje dotychczasowy punkt, który mieścił się na piętrze siedziby D’Ieteren przy rue du Mail, tuż obok parkingu dla odwiedzających. Otwarcie nowego miejsca sprzedaży mogłoby wydawać się rutynowym wydarzeniem, jednak nie w przypadku Bugatti. Marka ma na całym świecie tylko 39 salonów, z czego 16 znajduje się w Europie.
Od żartów do miliardowych zamówień
Najnowsza historia marki jest nietypowa. Bugatti odrodziła się w latach 80. po trzydziestu latach nieobecności, a w 1998 r. została przejęta przez Ferdinanda Piëcha, ówczesnego patriarchę koncernu Volkswagen.
Spółce zajęło kilka lat, zanim wprowadziła na rynek nowy samochód. D’Ieteren mimo to uwierzyła w projekt i około dwudziestu lat temu zdecydowała się rozpocząć sprzedaż aut tej marki. „W 2006 r. wszyscy śmiali się z Bugatti. »Jak zamierzacie sprzedać samochód za milion euro z tysiącem koni mechanicznych?«” – wspomina dyrektor handlowy Bugatti Hendrik Malinowski.
Dziś nikt już się nie śmieje, a inne marki poszły w ślady Bugatti. Najnowszy model, Bugatti Tourbillon, zaprezentowano w 2024 r. z ceną wyjściową wynoszącą 3,8 miliona euro. Wszystkie 250 dostępnych egzemplarzy zamówiono w ciągu sześciu miesięcy, choć dostawy rozpoczną się dopiero w 2027 r.
„To dowód relacji zaufania z naszymi klientami, którzy wpłacili 800 000 euro zaliczki za samochód, który mieli otrzymać cztery lata później” – ocenia Hendrik Malinowski.
Auto dla kolekcjonerów
W ciągu dwudziestu lat Bugatti sprzedała 1 128 samochodów 860 klientom. To zupełnie inny świat, w którym mówi się o „małej rodzinie” klientów posiadających kolekcje liczące po 30 samochodów. Samochody Bugatti pokonują zresztą średnio zaledwie 1 500 km rocznie.
Marka nie postrzega też swojej pozycji w kategoriach klasycznej rywalizacji z innymi producentami. „Przy tego typu klienteli nie mówimy właściwie o bezpośredniej konkurencji. Pytanie brzmi raczej: »Czy kupuję nieruchomość, dzieło sztuki, jacht czy Bugatti?«” – odpowiada dyrektor handlowy.
Sukces marki ma również belgijski wymiar, a część klientów posiada w swoich kolekcjach każdy jej model. W Belgii sprzedano sześć egzemplarzy Tourbillona, co – według rejestru serwisowego D’Ieteren – zwiększyło liczbę współczesnych samochodów Bugatti znajdujących się w kraju do 21.
Zakup finalizowany w Alzacji
W nowym salonie odbywają się pierwsze rozmowy z zamożnymi klientami. Następnie potencjalni nabywcy zabierani są do Molsheim w Alzacji, gdzie zwiedzają zamek i warsztaty oraz finalizują konfigurację i zakup samochodu.
Bugatti oferuje dziś nawet indywidualnie projektowane nadwozia dla najbardziej wymagających klientów. W takim przypadku cena jest znacznie wyższa niż podstawowe 3,8 miliona euro.
„Sądzimy, że możemy dojść do 30 samochodów w Belgii” – wyjaśnia Bernard Van Bellingen, odpowiedzialny za Bugatti-Rimac w Belgii.
Niepewna przyszłość elektrycznych hipersamochodów
Od 2021 r. spółką kieruje chorwacki konstruktor Mate Rimac. Sprzedaje on również elektryczne hipersamochody, jednak w ich przypadku wyniki są słabsze niż w przypadku Bugatti.
Luksusowa klientela nie wydaje pieniędzy bez zastanowienia, a zakup Bugatti traktuje również jako inwestycję, która ma w przyszłości przynieść zysk. „Klienci zadają sobie więcej pytań o wartość rezydualną elektrycznych hipersamochodów. To jedyny powód, dla którego wahają się przy modelu Nevera R. To naprawdę najlepszy samochód na świecie” – zapewnia Hendrik Malinowski.
Przyszłość elektrycznych hipersamochodów pozostaje więc niepewna. Inaczej wygląda sytuacja Bugatti, której moce produkcyjne zwiększono z 80 do 140 samochodów rocznie.