Belgijskie stopy procentowe najwyżej od 14 lat – dla banków to jednocześnie szansa i zagrożenie
Gwałtowny wzrost stóp procentowych na rynkach finansowych działa na belgijskie banki jak miecz obosieczny. Z jednej strony może zwiększyć ich przychody odsetkowe, z drugiej oznacza wyższe koszty...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Gwałtowny wzrost stóp procentowych na rynkach finansowych działa na belgijskie banki jak miecz obosieczny. Z jednej strony może zwiększyć ich przychody odsetkowe, z drugiej oznacza wyższe koszty finansowania i rosnącą presję na klientów. W środę oprocentowanie belgijskich obligacji skarbowych OLO ponownie przekroczyło 3,95 procent, osiągając poziom nienotowany od ponad 14 lat.
Spis treści
Powrót do poziomów z 2012 roku
Ostatni raz oprocentowanie belgijskich dziesięcioletnich obligacji oscylowało wokół 4 procent w styczniu 2012 r. Konsekwencje dla finansów publicznych są dobrze znane – Belgia musi każdego roku refinansować ponad 10 miliardów euro zapadających obligacji, których średnie oprocentowanie pod koniec lipca wynosiło zaledwie 2,22 procent.
Państwo nie jest jednak jedynym podmiotem gospodarczym odczuwającym skutki tej sytuacji. Zaraz po nim szczególnie wrażliwe na wzrost stóp są banki – zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym znaczeniu.
Przychody odsetkowe rosną
Na pierwszy rzut oka wzrost stóp – zarówno tych ustalanych przez banki centralne, jak i rentowności obligacji – jest dla sektora bankowego korzystny. Środki lokowane przez banki w ramach depozytu w Europejskim Banku Centralnym, nowe kredyty udzielane klientom oraz obligacje znajdujące się w ich portfelach automatycznie przynoszą wyższe odsetki.
Efekt jest już widoczny w wynikach finansowych. W pierwszym półroczu przychody odsetkowe wzrosły we wszystkich belgijskich bankach – od 5 procent w ING, przez 18 procent w Belfiusie, po 34 procent w Argencie. Ponieważ stopy od tego czasu nadal rosły, tendencja ta powinna się jeszcze nasilić i ostatecznie przełożyć na zyski. W taki scenariusz wierzą inwestorzy, którzy od końca czerwca podnieśli wyceny europejskich banków o 8 procent, a w przypadku belgijskiej grupy KBC nawet o 10 procent.
Trzeba jednak pamiętać, że przychody odsetkowe netto zwiększają się tylko wtedy, gdy wzrost odsetek otrzymywanych przez bank przewyższa wzrost odsetek wypłacanych klientom. W Belgii banki korzystają ze względnej bierności oszczędzających, co przy rosnących stopach pozwala im uzyskiwać wyższe marże odsetkowe. Wyjątki zdarzają się rzadko – jak w przypadku obligacji państwowej “Van Peteghem” z 2023 r.
Walka o udziały w rynku
Banki muszą jednak uważnie śledzić działania konkurencji.
Przy takiej skali ruchu stóp trzeba wykazać się wyczuciem, żeby utrzymać swoje udziały w rynku. Banki mogą w krótkim terminie sporo zyskać, ale prawdziwa gra toczy się o średni termin – wskazuje Victor de Potter, partner odpowiedzialny za usługi finansowe w firmie Oliver Wyman.
Czy przerzucam wzrost o 50 punktów bazowych bezpośrednio na kredyty hipoteczne, ryzykując utratę udziału w rynku? Jak przełożyć ten wzrost na depozyty, licząc na większy napływ środków, ale przy bezpośrednim koszcie odsetkowym? To pytania, jakie zadają sobie dziś banki – dodaje.
Finansowanie rynkowe nowym źródłem ryzyka
Rosnące stopy mają jednak także drugą stronę. Od 2022 r., wraz z rozpoczęciem podwyżek stóp bazowych i ograniczaniem płynności przez EBC w celu zwalczania inflacji, banki zaczęły uważniej przyglądać się kosztom finansowania i zwiększyły swoją zależność od rynków.
Depozyty gospodarstw domowych, przedsiębiorstw i sektora publicznego nadal stanowią większość ich zobowiązań – według danych Banku Narodowego (BNB) na koniec 2025 r. było to 761 miliardów euro, czyli 61 procent bilansu belgijskiego sektora bankowego. Rośnie jednak znaczenie finansowania z innych źródeł. Wartość papierów dłużnych wyemitowanych przez banki zwiększyła się z mniej niż 90 miliardów euro w 2022 r., czyli 7 procent pasywów, do 126 miliardów euro, czyli 10 procent, na koniec 2025 r.
W majowym raporcie dotyczącym stabilności finansowej BNB zwracał uwagę na ryzyko związane z tą zmianą. Regulator wskazywał, że takie finansowanie uznawane jest za znacznie bardziej zmienne niż finansowanie detaliczne, czyli oszczędności gospodarstw domowych, ponieważ silniej reaguje na warunki panujące na rynkach.
W konsekwencji zwiększone korzystanie z finansowania rynkowego podnosi podatność banków na okresy napięć. (…) Ponadto niedawne odrodzenie się ryzyka związanego z długiem państwowym może również prowadzić do wzrostu kosztów finansowania, biorąc pod uwagę powiązania między bankami a państwami – wskazywał regulator w maju, nie alarmując jednak co do skali tego zjawiska.
Kredytobiorcy pod presją
Victor de Potter podkreśla, że zarządzanie bilansem ponownie znalazło się w centrum uwagi, a szczególna odpowiedzialność spoczywa na dyrektorach finansowych i dyrektorach ds. ryzyka.
Banki zabezpieczają się przed ryzykiem stopy procentowej za pomocą odpowiednich produktów i muszą oceniać wpływ wzrostu stóp, przy belgijskiej – a także francuskiej – specyfice polegającej na tym, że kredyty hipoteczne udzielane są w większości na stałą stopę, podczas gdy wycena depozytów może zmieniać się szybciej.
Kolejne, bardziej pośrednie ryzyko znajduje się po stronie aktywów. Wyższe stopy oznaczają zazwyczaj słabszy popyt na kredyty, ale jednocześnie zwiększają ryzyko niewypłacalności kredytobiorców, szczególnie wśród dużych przedsiębiorstw.
W kredytach korporacyjnych udział zmiennego oprocentowania jest wyższy, co oznacza, że ci klienci mogą znaleźć się pod większą presją finansową. To bardzo realne ryzyko – zaznacza de Potter, według którego banki powinny szczegółowo analizować swoje rzeczywiste ekspozycje. Potwierdza to obserwowany od początku roku wzrost kosztu ryzyka w bankach, choć wskaźniki niewypłacalności pozostają na bardzo niskim poziomie, a w przypadku kredytów hipotecznych są bliskie zera.
Sygnał ostrzegawczy z Francji
Jeśli chodzi o ekspozycję banków na ryzyko związane z długiem państwowym poprzez obligacje skarbowe znajdujące się w ich portfelach, zagrożenie wydaje się na obecnym etapie dość ograniczone, choć wartość tych papierów automatycznie spada wraz ze wzrostem stóp.
Znacznie bardziej nerwowo reagują rynki we Francji. W ciągu miesiąca kursy BNP Paribas i Société Générale spadły odpowiednio o 13 i 8 procent w związku z niekorzystnym kierunkiem zmian we francuskich finansach publicznych. To sygnał z sąsiedniego rynku, którego nie należy lekceważyć, zwłaszcza że Belgia sama szuka obecnie 10 miliardów euro oszczędności.