Strzelaniny w Brukseli – Dilliès odpiera zarzuty opozycji w parlamencie regionalnym
Od kilku dni w Brukseli rośnie liczba strzelanin. W związku z pogarszającą się sytuacją minister-prezydent Regionu Stołecznego Brukseli Boris Dilliès (MR) zwołał na środę posiedzenie rady...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Od kilku dni w Brukseli rośnie liczba strzelanin. W związku z pogarszającą się sytuacją minister-prezydent Regionu Stołecznego Brukseli Boris Dilliès (MR) zwołał na środę posiedzenie rady regionalnej, a po południu odpowiadał na pytania w parlamencie regionalnym. Przekonywał, że nasilających się w ostatnim czasie strzelanin nie można przypisywać obecnemu rządowi brukselskiemu.
Spis treści
Podczas posiedzenia komisji spraw wewnętrznych Dilliès był pytany o stan bezpieczeństwa w stolicy. Françoise De Smedt (PTB) i Zakia Khattabi (Ecolo) zarzuciły władzom ograniczenie dotacji dla szeregu organizacji działających w terenie i zajmujących się profilaktyką.
„Strzelaniny nie pojawiły się wraz z moim rządem”
„Strzelaniny nie pojawiły się wraz z moim rządem” – odpowiedział polityk z Uccle. Ocenił przy tym, że miliony euro inwestowane przez region przez lata w te stowarzyszenia nie przyniosły szczególnie przekonujących rezultatów.
Zdaniem ministra-prezydenta, który kieruje regionem od niewiele ponad sześciu miesięcy, Bruksela ponosi dziś skutki braku odpowiednich działań w poprzednich latach. „Postulaty Juliena Moinila, prokuratora królewskiego w Brukseli, nie są nowe. Formułowano je już za poprzedniego rządu, gdy u władzy były inne partie” – argumentował liberalny polityk. Debata w komisji przebiegała przy tym znacznie spokojniej niż poranna dyskusja na ten sam temat w Izbie Reprezentantów.
Przed deputowanymi regionalnymi Dilliès zapewnił w środę, że jest w pełni zaangażowany w poprawę bezpieczeństwa w stolicy, przypomniał jednak, że kwestie bezpieczeństwa nie należą do kompetencji regionu. „Wykonuję swoją pracę i jestem całkowicie skupiony na swoim zadaniu. I wszyscy to robią” – dodał. Zapewnił również, że region, gminy oraz szczebel federalny podejmują obecnie wszystkie możliwe działania.
Spór o fazę kryzysową i policję dzielnicową
Ze strony opozycji Mathias Vanden Borre (N-VA) ocenił, że obecna sytuacja uzasadniałaby uruchomienie regionalnej fazy kryzysowej. „Brzmi to dobrze, ale co by to dało? Obiektywnie nie wniosłoby to niczego ponad to, co już zostało wdrożone” – odpowiedział Dilliès, odrzucając ten pomysł.
Z kolei reprezentujący większość Sofia Bennani (Les Engagés) i Pierre-Jean Ghyssels (PS) wyrazili ubolewanie z powodu zlikwidowania przed kilkoma laty policji dzielnicowej w brukselskich gminach, działającej w ramach misji „Koban”. Minister-prezydent odrzucił także tę krytykę. „Stosowana dziś strategia jest podobna do Koban, z tą samą zasadą koncentrowania się na wybranych dzielnicach” – zapewnił.
Wzmocnienie sił i regionalny komisarz ds. narkotyków
Dilliès przypomniał w środę również o środkach przyjętych podczas niedawnego posiedzenia regionalnej rady bezpieczeństwa Cores. Obejmują one wzmocnienie sił o 40 funkcjonariuszy policji federalnej i 20 mobilnych kamer monitoringu, poprawę koordynacji między poszczególnymi służbami policyjnymi, a także wyznaczenie w ciągu sześciu tygodni regionalnego komisarza do spraw narkotyków.