Burmistrz Kortrijk Ruth Vandenberghe o swoim mieście – „Nie znamy tutaj granicy językowej”
W cyklu poświęconym flamandzkim burmistrzom dziennik Le Soir na zakończenie odwiedził Kortrijk. To właśnie tam, po wewnętrznych napięciach w lokalnym ugrupowaniu, władzę przejęła Ruth Vandenberghe,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be W cyklu poświęconym flamandzkim burmistrzom dziennik Le Soir na zakończenie odwiedził Kortrijk. To właśnie tam, po wewnętrznych napięciach w lokalnym ugrupowaniu, władzę przejęła Ruth Vandenberghe, następczyni byłego ministra sprawiedliwości Vincenta Van Quickenborne’a. Burmistrz przerwała urlop, aby oprowadzić dziennikarzy po mieście i opowiedzieć o jego przemianie – od sennego prowincjonalnego ośrodka do miejsca przyciągającego turystów z Walonii, Francji, a nawet krajów hiszpańskojęzycznych. W rozmowie mówi również o podejściu do skrajnej prawicy, granicy językowej i powodach, dla których nie marzy o karierze w polityce krajowej.
Spis treści
W połowie sierpnia Kortrijk żyje w rytmie, który sama Vandenberghe określa jako „Kortrijk Congé”. Podczas upalnego minionego weekendu na głównym rynku w porze południowej było niewielu przechodniów. Podobnie wyglądała sytuacja w budynku administracji gminnej, gdzie niemal wszyscy pracownicy wyjechali na wakacje.
Od administracji gminnej do fotela burmistrza
Ruth Vandenberghe wychowała się w Marke, jednej z okolicznych wsi, a obecnie mieszka zaledwie kilka kroków od ratusza, w samym centrum Kortrijk. Po ukończeniu politologii w Gandawie wróciła do rodzinnego miasta i rozpoczęła swoją drogę zawodową u boku chrześcijańskiego demokraty Stefaana De Clercka, również pochodzącego z Kortrijk, który był wówczas ministrem sprawiedliwości.
Mimo wieloletniej bliskości ze środowiskiem CD&V, ostatecznie w 2018 r. zaangażowała się politycznie po stronie liberałów. Stało się to po licznych namowach, które kierowano do niej w trakcie długiej kariery rozpoczętej w 1998 r. w administracji gminnej. Przez niemal dwadzieścia lat pełniła tam funkcję dyrektorki ds. komunikacji i partycypacji.
Na liście wyborczej znalazła się na drugim miejscu, tuż za urzędującym burmistrzem Vincentem Van Quickenborne’em. W 2020 r. objęła urząd, gdy Van Quickenborne został ministrem sprawiedliwości. W latach 2020-2023 uczyła się nowej roli w czasie pandemii covid-19, a następnie wojny w Ukrainie, która mocno obciążyła miasta. Nagła zmiana obowiązków jej jednak nie zniechęciła – szybko przekonała się do pracy burmistrz.
W 2023 r. Van Quickenborne zrezygnował ze stanowiska ministerialnego w Brukseli i ponownie przejął funkcję burmistrza. Vandenberghe przyznaje, że był to dla niej trudny okres. Po bardzo ostrym sporze wewnętrznym związanym z układaniem list na wybory gminne w październiku 2024 r., wsparta dobrymi wynikami sondaży, zdołała jednak zostać liderką listy. „Quickie”, jak Van Quickenborne jest nazywany w mieście, ostatecznie ustąpił jej miejsca. Vandenberghe utworzyła kartel z CD&V, wygrała wybory i została burmistrz z pełnym mandatem wyborców.
Podczas spaceru po mieście mieszkańcy co chwilę pozdrawiają ją słowami „Dag Ruth” – można odnieść wrażenie, że zna ją niemal każdy. „Jestem dostępna 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu” – wyjaśnia. „Burmistrz jest często pierwszym rozmówcą w sytuacji frustracji, ale też tym ostatnim, gdy ludzie nie wiedzą już, do kogo się zwrócić” – dodaje.
Miasto, które nie zna granicy językowej
Nad rzeką Leie, przecinającą miasto, burmistrz pokazuje niedawno odnowione nabrzeża, gdzie wcześniej znajdowały się parkingi. To właśnie tutaj mieszkańcy Kortrijk szukają ochłody – tarasy są pełne gości.
Kortrijk jest głównym ośrodkiem południowo-zachodniej Flandrii, a jego znaczenie wykracza daleko poza własne granice administracyjne. „Jesteśmy też w sercu Eurometropolii, na granicy z Francją i Walonią, w ośrodku liczącym ponad dwa miliony mieszkańców i 153 gminy między Lille, Tournai i Kortrijk” – opisuje Vandenberghe.
To zapewne jeden z powodów powszechnej obecności języka francuskiego, którym posługuje się wiele osób, w tym również handlowcy. „W Kortrijk nie znamy granicy językowej” – śmieje się burmistrz. „Ten przebieg z lat sześćdziesiątych jest dość sztuczny. Mouscron zawsze kulturowo należało do Flandrii, zanim dołączyło do Hainaut. Tutaj, w regionie, przeżywamy te granice zupełnie inaczej, to zawsze była jedna wielka strefa współpracy”.
Symbol flamandzkiego patriotyzmu i wynik Vlaams Belang
Trasa spaceru prowadzi następnie do parku Beginaża. To właśnie na tym terenie rozegrała się słynna bitwa Złotych Ostróg – flamandzkie powstanie przeciwko Francji, przez wieki mitologizowane przez flamandzki ruch niepodległościowy. Co roku 10 lipca, w przeddzień rocznicy bitwy i oficjalnego święta Wspólnoty Flamandzkiej, przemówienie wygłasza tam minister-prezydent regionu.
„To orędzie o stanie państwa jest od lat wzmacniane i zawłaszczane przez N-VA. Ale Kortrijk należy do jego mieszkańców” – podkreśla Vandenberghe. W mieście tak symbolicznym dla ruchu flamandzkiego Vlaams Belang uzyskał w wyborach mniej niż 15 procent głosów.
„Prowadzimy bardzo spójną politykę, naznaczoną pewną formą pozytywnego podejścia” – tak burmistrz tłumaczy ten wynik. „Mamy, jak wszędzie, wyzwania związane z bezpieczeństwem, nie ma co ukrywać. Ale pozostaliśmy miastem ciepłym, nigdy nie poszliśmy za tym nurtem, prowadzimy silną i sprawiedliwą politykę społeczną, wymagającą, ale uczciwą, która zawsze dba o to, żeby każdy czuł się mile widziany” – dodaje.
Turystyczny boom i zmiana oblicza centrum
Spacerując ulicami śródmieścia, gdzie w ostatnich latach samochody ustąpiły miejsca licznym rozwiązaniom przestrzennym dzięki budowie parkingów podziemnych, burmistrz zwraca uwagę na znaczenie zazielenienia miasta dla wzrostu ruchu turystycznego obserwowanego od czasu pandemii.
„Ludzie częściej wybierają bliskie kierunki. Przyjeżdża wielu mieszkańców Walonii i Francuzów na zakupy i na weekend. Bardziej zaskakujące jest to, że przyjmujemy coraz więcej osób hiszpańskojęzycznych, zapewne z powodu ocieplenia klimatu, które popycha ludzi na północ” – mówi pięćdziesięciolatka. „Kilka lat temu Kortrijk było jeszcze sennym prowincjonalnym miastem, ale dziś, dzięki oddaniu miastu wody, schowaniu samochodów pod ziemię i rozwojowi autostrad rowerowych, znów jest dynamicznie”.
Jedyna kobieta wśród burmistrzów miast centralnych
Vandenberghe zwraca również uwagę, że jest jedyną kobietą pełniącą funkcję burmistrza w jednym z trzynastu miast centralnych Flandrii. „Małe dziewczynki mówiły mi z błyskiem w oczach: burmistrz może nosić spódnicę, to niesamowite!” – opowiada.
Czy taka pozycja mogłaby otworzyć jej drogę do polityki krajowej? Sama nie ma takich ambicji. „Parlament jest jak kino, zdjęcia kręci się wolno, a reakcje przychodzą dopiero po miesiącach. Ja lubię być burmistrzem. To jest jak w teatrze, kwiaty albo pomidory dostaje się prosto w twarz”.
Metafora nie pojawia się przypadkowo. Rozmowa kończy się przed świeżo wyremontowanym teatrem w Kortrijk, który ponownie otworzy się dla publiczności w listopadzie. „Wkrótce zajmiemy się dworcem” – zapowiada burmistrz. Po intensywnym spacerze może wrócić do ostatnich kilku dni wakacji przed rozpoczęciem nowego sezonu.
Rady burmistrz na weekend w Kortrijk
Zdaniem Vandenberghe Kortrijk ma wiele atutów jako cel weekendowego wyjazdu. Burmistrz radzi zacząć od noclegu w przyjemnym miejscu – w centrum działa wiele niewielkich, urokliwych hoteli, a osoby szukające ciszy poza miastem mogą wybrać pensjonaty oferujące bardzo przyjemne miejsca na śniadanie.
Następnie poleca zakupy, przypominając, że to właśnie Kortrijk stworzyło historycznie pierwszą w pełni przeznaczoną dla pieszych ulicę handlową ponad pół wieku temu. Zachęca również do odwiedzenia niedawno otwartego muzeum ABBY, które ma być miejscem przystępnym, nastawionym na zabawę i poświęconym sztukom plastycznym.
„Możliwy jest również spacer po naszych terenach zielonych, na przykład dla odprężenia nad Leie. Bardziej wysportowani docenią też ofertę sportów wodnych w czasie takich upałów” – sugeruje. Wieczorem, jak dodaje, w mieście nie brakuje miejsc, gdzie można wybrać się na aperitif i kolację.
„A w niektóre weekendy odbywają się w Kortrijk bardzo duże festiwale, jak choćby Alcatraz, który właśnie się zakończył, dla fanów muzyki metalowej. Albo Kamping Kitsch, impreza zupełnie innego rodzaju. Nie licząc tego, że nasz teatr otworzy się ponownie w listopadzie. Nikt nie może się tu nudzić”.