Koniec bonusu szkolnego we Flandrii – rodzice 1,1 miliona dzieci stracili wsparcie na start roku szkolnego
Rząd Flandrii nie wypłaci w tym roku bonusu szkolnego na około 1,1 miliona dzieci – informuje VRT. Świadczenie, które dotąd trafiało do rodzin raz w roku przed rozpoczęciem zajęć, zachowają...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Rząd Flandrii nie wypłaci w tym roku bonusu szkolnego na około 1,1 miliona dzieci – informuje VRT. Świadczenie, które dotąd trafiało do rodzin raz w roku przed rozpoczęciem zajęć, zachowają wyłącznie osoby otrzymujące dodatek socjalny w ramach Groeipakketu, czyli flamandzkiego pakietu świadczeń na dzieci. W zależności od wieku dziecka bonus wynosił od 23 do 69 euro. Ograniczenie wypłat ma przynieść budżetowi regionu około 50 milionów euro oszczędności rocznie. Wśród rodziców, którzy stracili wsparcie, jest 47-letnia Evy z Kruibeke, samotnie wychowująca siedmioletniego syna.
Spis treści
Świadczenie tylko dla części rodzin
Do tej pory bonus szkolny otrzymywały wszystkie rodziny objęte Groeipakketem. Od tego roku świadczenie zostanie wypłacone wyłącznie gospodarstwom domowym, którym przyznano dodatek socjalny, czyli dodatkowe wsparcie przeznaczone dla rodzin o niskich dochodach. Dla wszystkich pozostałych bonus szkolny został całkowicie zniesiony.
Kwota świadczenia była uzależniona od wieku dziecka. Na najmłodsze dzieci wypłacano 23,07 euro, na dzieci w wieku od 5 do 11 lat – 40,38 euro, na nastolatków od 12 do 17 lat – 57,68 euro, a na młodzież do ukończenia 24. roku życia – 69,22 euro. Według władz Flandrii odejście od powszechnej wypłaty bonusu pozwoli zaoszczędzić około 50 milionów euro rocznie.
Zarobki tuż powyżej progu
Evy pracuje na pełny etat jako pracownica administracyjna. Decyzję o samotnym macierzyństwie podjęła świadomie. Jej miesięczne wynagrodzenie netto wynosi około 2 500 euro. Jak przyznaje, jest to poziom dochodów, przez który regularnie nie kwalifikuje się do różnych form wsparcia.
Kobieta podkreśla, że w przypadku większości ulg i dodatków jej zarobki znajdują się tuż powyżej obowiązującego progu dochodowego. Dzieje się tak mimo że pracuje w pełnym wymiarze godzin i samodzielnie opłaca wszystkie rachunki z jednej pensji. Zarabia zbyt dużo, aby otrzymać flamandzki jobbonus lub skorzystać ze zniżek w ramach finansowanego przez władze regionu programu „Iedereen verdient vakantie”.
Evy nie przysługuje również dodatek socjalny wypłacany wraz z comiesięcznym Groeipakketem. Ponieważ od tego roku właśnie posiadanie prawa do tego dodatku decyduje o wypłacie bonusu szkolnego, kobieta nie otrzyma 40,38 euro.
Pod koniec miesiąca pieniędzy już nie ma
Pomimo stałego wynagrodzenia domowy budżet Evy pozostaje bardzo napięty. Pięć lat temu kupiła własny dom, za który nadal spłaca kredyt. Jak opowiada, około 24. dnia miesiąca pieniądze z pensji zazwyczaj się kończą. Przez ostatni tydzień nie robi już zakupów, a rodzina korzysta z zapasów zgromadzonych w zamrażarce i spiżarni. Na świeże owoce czy jogurty nie wystarcza wtedy pieniędzy.
Opłaty za media i ratę kredytu kobieta zawsze reguluje na czas. Inaczej wygląda sytuacja ze szkolnymi rachunkami. „Faktura ze szkoły musi czasem poczekać miesiąc. Czasem kilka miesięcy” – przyznaje Evy.
Na początku tego roku jej sytuacja finansowa dodatkowo się pogorszyła. Z powodu choroby Evy przez pewien czas nie mogła pracować i musiała utrzymywać się z zasiłku chorobowego. Z zapłatą szkolnych rachunków czekała wówczas do momentu wypłaty dodatku urlopowego. Jak mówi, dopięcie całego domowego budżetu wymagało wtedy sporego kombinowania.
Para butów mniej
Bonus szkolny nie był dla niej dodatkowym luksusem, lecz niewielkim wsparciem finansowym na początku roku szkolnego. Za otrzymywane 40 euro kupowała synowi nową parę butów. Ubrania dziecko najczęściej nosi z drugiej ręki, ale Evy zależy na tym, aby do szkoły chodziło w dobrym obuwiu. Brak świadczenia oznacza więc dla niej po prostu o jedną parę butów mniej.
Aby ograniczyć wydatki, kobieta stara się wszystko planować z wyprzedzeniem. Tornister kupuje już w lipcu, korzystając z sezonowych wyprzedaży. W ubiegłym roku wybrała model kosztujący 80 euro. Był droższy, ale Evy liczy, że posłuży synowi przez całą szkołę podstawową.
Na obecnym etapie wydatki związane z edukacją dziecka są jeszcze stosunkowo niewielkie. Co miesiąc kobieta otrzymuje ze szkoły rachunek na około 30 euro. Kwota obejmuje między innymi opiekę w porze obiadowej, wodę oraz wycieczki. Poszczególne opłaty nie są wysokie, jednak w skali całego roku ich łączna wartość sięga kilkuset euro.
Znacznie większy niepokój budzą w Evy przyszłe koszty szkoły średniej. Od znajomych słyszy o wydatkach na laptop, podręczniki i materiały wymagane na określonych profilach kształcenia. Przyznaje, że wysokość tych kwot ją przeraża.
Pracujący samotni rodzice poza systemem
Już obecnie w domowym budżecie brakuje miejsca na dodatkowe wydatki. Wyjścia do restauracji stały się zbyt kosztowne, dlatego kobieta częściej zabiera syna do kina. Nawet wtedy korzysta jednak ze zniżkowych biletów otrzymanych od znajomych i za każdym razem zastanawia się, w jaki sposób ograniczyć koszty.
Evy rozumie, że rząd Flandrii musi szukać oszczędności. Jej zdaniem pracujący samotni rodzice zbyt często pozostają jednak poza systemem wsparcia. Jak zauważa, dużo mówi się o rodzinach znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, którym pomoc bez wątpienia jest potrzebna. Jednocześnie istnieje grupa osób codziennie chodzących do pracy, samodzielnie pokrywających wszystkie koszty i mimo to niemających prawa do żadnych dodatków.
Kobieta nie chce jednak narzekać. Nie żałuje decyzji o samotnym macierzyństwie i podkreśla, że może liczyć na pomoc rodziny oraz przyjaciół. Przyznaje jednocześnie, że samodzielne wychowywanie dziecka bywa ciągłą walką i wymaga wiele wysiłku – przede wszystkim pod względem finansowym.