Flamandzkie kino traci widzów – miliony euro dotacji i frekwencja liczona w tysiącach
Pierwsze półrocze we flamandzkim kinie przyniosło serię poważnych porażek frekwencyjnych mimo wysokiego finansowania publicznego – wynika z analizy dziennika Het Laatste Nieuws. Redakcja...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Pierwsze półrocze we flamandzkim kinie przyniosło serię poważnych porażek frekwencyjnych mimo wysokiego finansowania publicznego – wynika z analizy dziennika Het Laatste Nieuws. Redakcja prześledziła wszystkie dotacje przyznane w ciągu ostatnich pięciu lat przez Flamandzki Fundusz Audiowizualny (VAF) i wskazuje, że coraz większe kwoty z pieniędzy podatników trafiają do filmów, których niemal nikt nie ogląda. Krytycy systemu mówią wprost o zaniku popularnego kina flamandzkiego.
Spis treści
Premiery bez widzów
W poniedziałkowy wieczór 15 grudnia Toby Alderweireld, Urbanus i Peter Van den Begin pozowali fotografom na czerwonym dywanie podczas pokazu przedpremierowego „Radioman” – długo oczekiwanego filmu Franka Van Passela o drugiej wojnie światowej. Mimo dużej obecności w mediach produkcja przyciągnęła kilka tygodni wcześniej do kin zaledwie 42 000 widzów. To wyjątkowo słaby rezultat, biorąc pod uwagę publiczne wsparcie w wysokości 925 000 euro.
Zdarzały się jednak jeszcze gorsze wyniki. Film „Skiff” gandawskiej reżyserki Cecilii Verheyden zniknął z ekranów przy niemal całkowitym braku zainteresowania publiczności, gromadząc jedynie 3 000 widzów. Dotacja VAF wyniosła w tym przypadku 627 500 euro. Podobny los spotkał „Clean”, dramat rodzinny o policjancie, którego życie zaczyna się rozpadać, gdy podczas świątecznej kolacji pojawia się jego brat uzależniony od heroiny. Także ten film obejrzało 3 000 osób, przy wsparciu w wysokości 625 000 euro.
Pięć lat bez przeboju
Poza filmem „Zillion” żadnej flamandzkiej produkcji nie udało się w ostatnich pięciu latach przyciągnąć masowej publiczności. Potwierdza to roczny raport VAF. W 2025 r. filmy flamandzkie zgromadziły łącznie 843 256 widzów, z czego niemal 200 000 przypadło na „Patsers” Adila El Arbiego i Bilalla Fallaha. Produkcja otrzymała w latach 2023-2024 dotację w wysokości 985 000 euro.
W tym samym okresie porównywalne kwoty przyznano dwóm innym projektom: „Massacre and Revolution” Felixa Van Groeningena otrzymał 985 000 euro, a „Coward” Lukasa Dhonta 970 000 euro. Żaden z tych filmów nie miał jeszcze premiery kinowej.
W przypadku innego tytułu wynik jest już znany. „Team Spirit Nxt G3n” Jana Verheyena i Anne-Marie Brandstötter otrzymał 685 000 euro publicznego wsparcia, ale przyciągnął około 80 000 widzów. Rozczarowały również kolejne premiery. Wybrany na prestiżowy festiwal filmowy w Berlinie „Dust” obejrzało 10 000 osób, „Zondag de Negenste” z Peterem Van den Beginem i Josse De Pauwem zakończył kinową drogę z wynikiem 30 000 widzów, natomiast „Real Faces”, pełnometrażowy debiut Leni Huyghe, przy dotacji VAF w wysokości 250 000 euro przyciągnął 1 700 osób.
Jak działa system dotacji
Reżyser Marc Punt, znany między innymi z filmów „Frits & Freddy” i „Bowling Balls”, przypomina, że flamandzki rynek jest zbyt mały, aby produkcja filmowa mogła odzyskać swój budżet bez pomocy publicznej. Dotacje finansowane przez podatników i przyznawane przez VAF w imieniu Wspólnoty Flamandzkiej mają dwa zadania: umożliwiać realizację filmów oraz sprawiać, by oglądało je jak najwięcej mieszkańców Flandrii.
Pierwszy etap oceny prowadzi komitet preselekcyjny. W 2024 r. przeanalizował 81 projektów, z których 42 przeszły dalej. Następnie wnioski trafiają do dwóch osobnych komisji: jednej odpowiedzialnej za wsparcie scenariuszowe oraz drugiej zajmującej się rozwojem i promocją. W tym samym roku 24 projekty otrzymały pozytywną opinię w sprawie wsparcia scenariuszowego, a 16 oceniono negatywnie. Decydujący jest kolejny etap – Komisja Fikcji 2, która rozstrzyga o przyznaniu dotacji produkcyjnych. W ubiegłym roku odrzuciła 53 projekty, a 17 otrzymało od niej zielone światło.
Spadek frekwencji o ponad połowę
Flamandzkie filmy nadal powstają w stosunkowo dużej liczbie, w większości dzięki finansowaniu VAF. Zdaniem krytyków druga część misji funduszu, czyli dotarcie do możliwie szerokiej publiczności, przestała być jednak realizowana. Od 2021 r. Komisja Fikcji wybrała 83 projekty, przyznając im łącznie 31,3 miliona euro dotacji produkcyjnych. Zwraca uwagę, że do tej pory tylko 22 z tych filmów weszły do kin.
Dane dotyczące frekwencji są jednoznaczne. W latach 2008-2018 flamandzkie filmy przyciągały rocznie od 1,7 do 2,4 miliona widzów. Po kryzysie związanym z pandemią w 2022 r. nastąpiło odbicie do 1,8 miliona widzów, głównie za sprawą sukcesu filmu „Zillion”. Rok później frekwencja spadła do 1,1 miliona, a w 2024 r. obniżyła się do 803 000. Oznacza to spadek o 55 procent w ciągu zaledwie dwóch lat. W 2025 r. liczba widzów nieznacznie wzrosła, osiągając 843 000.
„Mniej niż jeden procent publiczności”
Dla Marca Punta przyczyny tego zjawiska są oczywiste. „VAF odmawia finansowania flamandzkich filmów, które próbują dotrzeć do szerokiej publiczności. W rezultacie takie projekty nie znajdują już finansowania” – ocenia.
Podobne stanowisko zajmuje reżyser Jan Verheyen. „Problem polega na tym, że władze publiczne, ale również zdecydowana większość reżyserów, chce tworzyć sztukę i zdobywać miejsca w programach festiwali. Tymczasem misją VAF jest również dotarcie do szerokiej publiczności. Jest to zapisane czarno na białym w umowie o zarządzaniu zawartej z rządem flamandzkim” – mówi. Jak dodaje, nie da się osiągnąć tego celu, stawiając wyłącznie na hermetyczne, mroczne kino autorskie poświęcone wielkim tematom. „Nie można też twierdzić, że jest się istotnym, kiedy przyciąga się do kin średnio mniej niż 1 procent flamandzkiej publiczności. Jeden procent!”.
Te same nazwiska
Krytycy regularnie wskazują, że po dotacje VAF zgłaszają się wciąż ci sami reżyserzy i producenci. Analiza rejestru wsparcia przyznanego w latach 2021-2026, przeprowadzona przez Het Laatste Nieuws, szybko wykazała dużą koncentrację środków.
Tylko dwie spółki producenckie, Menuetto oraz A Private View / Lemming Film, odpowiadają za 19 z 83 wspartych projektów, czyli niemal jedną czwartą wszystkich dotowanych produkcji. Po uwzględnieniu czterech kolejnych firm liczba ta rośnie do 37 projektów, co stanowi prawie 45 procent flamandzkich filmów korzystających z pomocy publicznej. Pozostałe produkcje rozdzielają między siebie 33 firmy producenckie.
Szczególną uwagę zwraca jedno nazwisko. Na czele Menuetto, największego beneficjenta dotacji produkcyjnych, stoi Hans Everaert. Przez blisko dziesięć lat pełnił funkcję dyrektora finansowego VAF, a w 2017 r. odszedł z instytucji i założył własną spółkę producencką. Od tamtej pory Menuetto wyprodukowało piętnaście filmów pełnometrażowych. Od 2021 r. Hans Everaert otrzymał od VAF 5,2 miliona euro dotacji produkcyjnych. Do tej pory tylko jeden z tych filmów trafił do kin – „Mexico 86”, który zgromadził 7 000 widzów. Everaert uczestniczy również jako koproducent w wielu innych projektach.
Flamandzkie filmy bez niderlandzkiego
Pytanie o właściwe wykorzystywanie publicznych pieniędzy pojawia się coraz częściej, zwłaszcza że coraz więcej producentów kieruje się w stronę koprodukcji międzynarodowych. W niektórych przypadkach tak zwane filmy flamandzkie zawierają bardzo mało dialogów w języku niderlandzkim albo nie zawierają ich wcale, mimo że są finansowane z dotacji Wspólnoty Flamandzkiej.
Tendencję tę pokazują trzy przykłady: „Julian” Cato Kusters, nakręcony głównie po francusku, „Coward” Lukasa Dhonta, w którym także występuje wielu francuskojęzycznych aktorów, oraz „Let Love In” Felixa Van Groeningena, którego świat przedstawiony jest w dużej mierze włoski. Dwa ostatnie filmy wejdą do kin jesienią.
Dopłaty do biletów
Kolejnym źródłem niezadowolenia krytyków jest fakt, że od kilku lat VAF finansuje również centra kultury i kina wprowadzające do repertuaru filmy flamandzkie. Jak ocenia anonimowy obserwator branży, jest to desperacka próba sprzedania mimo wszystko choćby niewielkiej liczby biletów.
Zdaniem rozmówcy dziennika prowadzi to do przewrotnego mechanizmu, w którym władze publiczne najpierw finansują filmy, których nikt nie chce oglądać, a później wydają kolejne pieniądze, aby mimo wszystko były one gdzieś wyświetlane. Zdarza się również, że pośrednie wsparcie otrzymują sami widzowie poprzez akcje promocyjne w rodzaju „kup jeden bilet, drugi dostaniesz gratis”.