Definicja fali upałów może się zmienić – IRM/KMI ostrzega dziś przed szczytami temperatury, a nie przed falami gorąca
Królewski Instytut Meteorologiczny IRM/KMI rozważa zmianę obowiązującej definicji fali upałów. Niezależnie od przyjętych kryteriów wystąpienie takiego zjawiska zawsze będzie jednak można oficjalnie...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Królewski Instytut Meteorologiczny IRM/KMI rozważa zmianę obowiązującej definicji fali upałów. Niezależnie od przyjętych kryteriów wystąpienie takiego zjawiska zawsze będzie jednak można oficjalnie potwierdzić dopiero po zakończeniu okresu gorąca. Mówi o tym David Dehenauw, szef departamentu prognoz IRM/KMI, w rozmowie z VRT NWS. Od wielu dni utrzymują się wysokie temperatury, ale formalne warunki uznania ich za falę upałów nie zostały spełnione. Meteorolog podkreśla jednocześnie, że plany działania władz na czas upałów w ogóle nie odwołują się do tego pojęcia, ponieważ opierają się na zupełnie innych kryteriach.
Spis treści
Pięć dni, jedna stacja pomiarowa
Zgodnie z obowiązującą definicją o fali upałów w Belgii można mówić wtedy, gdy w Uccle przez pięć kolejnych dni temperatura wynosi co najmniej 25 stopni Celsjusza, a w trzech z tych dni osiąga przynajmniej 30 stopni.
Definicję tę przyjęto w 2003 r. od KNMI, holenderskiego odpowiednika belgijskiego instytutu. Jak wyjaśnia David Dehenauw, stało się to na prośbę mediów.
Poza wskazanymi progami definicja nie uwzględnia żadnych dodatkowych czynników. Nie bierze pod uwagę wilgotności powietrza, temperatur nocnych, wiatru ani temperatury odczuwalnej. Opiera się wyłącznie na odczytach z jednej stacji pomiarowej w Uccle. Ponieważ dopiero po zakończeniu całej serii dni wiadomo, czy wszystkie kryteria zostały spełnione, falę upałów można oficjalnie stwierdzić wyłącznie po fakcie.
W tym roku warunki te zostały dotychczas spełnione jeden raz. Fala upałów z końca czerwca trwała ostatecznie 12 dni, a jej szczyt przypadł na 26 czerwca, kiedy w Uccle odnotowano 35,5 stopnia. W lipcu również utrzymywały się dotkliwe upały, ale wymogi obowiązującej definicji nie zostały osiągnięte.
Dlaczego akurat takie progi
Do niedawna Belgia nie miała oficjalnej definicji fali upałów. Jak wspomina Dehenauw, gdy pojawiały się okresy gorąca spełniające kryteria holenderskie, instytut zazwyczaj odpowiadał, że nie dysponuje własną definicją i może mówić jedynie o okresie cieplejszym niż zwykle.
Sytuacja zmieniła się latem 2003 r., kiedy historyczna fala upałów we Francji doprowadziła do tysięcy zgonów. W Belgii również panowały wtedy wyjątkowo wysokie temperatury.
- Pytanie zaczęto stawiać znacznie bardziej stanowczo, także w mediach. Wtedy szef IRM/KMI uznał, że potrzebujemy własnej definicji – relacjonuje Dehenauw.
Świadomie zrezygnowano z przyjęcia rozwiązania francuskiego. Jak tłumaczy meteorolog, klimat Francji zbyt mocno różni się od belgijskiego, a sama definicja fali upałów nie jest tam jednolita ze względu na duże różnice między poszczególnymi częściami kraju. Holandia leży bliżej i miała już własne kryteria, dlatego belgijski instytut po prostu je przejął.
Dlaczego Uccle
Według Dehenauwa wybór stacji pomiarowej w Uccle ma dwa uzasadnienia. Pierwszym jest jej położenie w centrum kraju, dzięki czemu wyniki można uznać za reprezentatywne mimo istnienia kilku różnych stref klimatycznych. Jak obrazowo wyjaśnia meteorolog, punkt równowagi między wybrzeżem, Ardenami i Limburgią wypada mniej więcej właśnie w Uccle.
Ważniejsze znaczenie ma jednak drugi powód.
- Uccle ma najdłuższą serię pomiarową, sięgającą 1833 r. Żadna inna stacja w Belgii nie dysponuje równie długim ciągiem danych – podkreśla Dehenauw.
Większość pozostałych stacji pomiarowych powstała dopiero po wojnach światowych, przede wszystkim po drugiej wojnie światowej. Do dokładnego analizowania zmian klimatycznych tak krótka seria danych okazała się niewystarczająca.
Inne kryteria dla planów kryzysowych
To, że media domagały się kiedyś stworzenia definicji, nie oznacza, że Dehenauw jest zadowolony ze sposobu, w jaki pojęcie to jest dziś wykorzystywane. Jak przyznaje, od dawna uważa, że media zbyt mocno skupiają się na pytaniu, czy fala upałów już trwa, czy formalnie jeszcze się nie rozpoczęła.
Same władze nie posługują się tym kryterium. Plany działania na czas upałów opierają się na innych wskaźnikach. Jak zaznacza meteorolog, wystąpienie fali upałów jest wynikiem zerojedynkowym, znanym dopiero wtedy, gdy zjawisko już trwa albo gdy część okresu gorąca minęła. Nie jest to więc podstawa, na której władze mogą odpowiednio wcześnie podejmować działania.
Stosowane w planach kryzysowych kryteria są mniej restrykcyjne. Faza ostrzegawcza krajowego planu ozonowo-upałowego zostaje uruchomiona, gdy tak zwana temperatura skumulowana osiągnie co najmniej 17 stopni Celsjusza. Wskaźnik oblicza się na podstawie prognozowanych maksymalnych temperatur na pięć kolejnych dni w Uccle. Od wartości dla każdego dnia odejmuje się 25 stopni, a następnie sumuje otrzymane różnice. Jeśli wynik wynosi co najmniej 17, rozpoczyna się faza ostrzegawcza. Ponieważ system bazuje na prognozach, organizacje opiekuńcze mogą zostać uprzedzone z jedno- lub dwudniowym wyprzedzeniem.
Kody kolorystyczne zamiast fal upałów
Od tego roku IRM/KMI nie ostrzega już przed falami upałów, lecz przed szczytami temperatury. Kod żółty obowiązuje od 32 stopni, pomarańczowy od 35, a czerwony od 40 stopni. Jeżeli uruchomiona zostanie faza ostrzegawcza krajowego planu ozonowo-upałowego, instytut i tak wydaje kod żółty, nawet gdy temperatura nie osiągnie 32 stopni.
Powodem tej zmiany były wcześniejsze rozbieżności, gdy jeden szczebel administracji wydawał ostrzeżenie, a inny tego nie robił.
- Zamiast prowadzić spory z innymi szczeblami władzy albo wokół różnych definicji, skupiamy się na tym, w czym jesteśmy najlepsi – wyjaśnia Dehenauw.
Instytut odpowiada za meteorologię, natomiast ocenę wpływu upału na zdrowie publiczne pozostawia federalnej administracji SPF/FOD. Jak podkreśla meteorolog, to właściwy podział zadań, ponieważ pracują tam lekarze korzystający z danych przekazywanych przez instytut.
Osoba, która czeka na oficjalne ogłoszenie fali upałów, reaguje więc zbyt późno. Szczyt gorąca zazwyczaj jest wtedy już za nami.
Czy definicję trzeba zmienić
Z wcześniejszych wyliczeń IRM/KMI wynika, że w latach 1892-1990 w Uccle odnotowywano średnio jedną falę upałów na cztery lata. W ciągu ostatnich 11 lat było ich 15. Oznacza to, że fale upałów stały się zjawiskiem występującym praktycznie co roku.
Pojawia się więc pytanie o zmianę obowiązującej definicji. Jak zauważa Dehenauw, definicje klimatologiczne można modyfikować dowolnie często, ale nie to jest najważniejsze. Prawdziwe wyzwanie polega na uzgodnieniu wszystkich stosowanych kryteriów ostrzegawczych, co w Belgii nie jest prostym zadaniem.
- Każdy szczebel władzy trzyma się własnych kryteriów. Celem IRM/KMI jest jasne i odpowiednio wczesne przekazywanie prognoz i ostrzeżeń, aby mieszkańcy oraz władze mogli na czas zastosować środki ostrożności, a nie prowadzenie wzajemnych sporów. Każdy trochę ustępuje i to działa. Federalne ministerstwo oraz regiony skupiają się na czasie trwania upału i jego skutkach, natomiast IRM/KMI na szczytach temperatury. Tego właśnie oczekują od nas mieszkańcy – podsumowuje meteorolog.