Belgia straciła połowę gospodarstw rolnych w niespełna 30 lat – „Jesteśmy na rozdrożu”
W 2025 r. w Belgii działało 33 307 gospodarstw rolnych, czyli o 2 procent mniej niż rok wcześniej – wynika z najnowszych danych urzędu statystycznego Statbel dotyczących belgijskiego rolnictwa....
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W 2025 r. w Belgii działało 33 307 gospodarstw rolnych, czyli o 2 procent mniej niż rok wcześniej – wynika z najnowszych danych urzędu statystycznego Statbel dotyczących belgijskiego rolnictwa. Jeszcze niespełna 30 lat temu, w 1997 r., w kraju funkcjonowało ponad 67 000 gospodarstw, a więc dwa razy więcej niż obecnie. O sytuacji w sektorze mówiła w piątek rano na antenie radia La Première walońska minister rolnictwa Anne-Catherine Dalcq, która gościła na targach rolniczych Foire de Libramont. Rozmowa dotyczyła między innymi liczby gospodarstw, wymiany pokoleń, dostosowania do zmian klimatu oraz polityki handlowej.
Spis treści
- Dostęp do ziemi jako warunek wymiany pokoleń
- Połowa rolników po 55. roku życia
- Coraz większe gospodarstwa na południu kraju
- Spadające ceny mleka i pomysł na odbudowę rynków zbytu
- Mercosur i CETA – dwie różne oceny
- Susza i reforma funduszu klęskowego
- Nawozy i skutki kryzysów geopolitycznych
- Spór o przyszłość służb leśnych
Dostęp do ziemi jako warunek wymiany pokoleń
„Kwestia wymiany pokoleń jest kluczowa, zwłaszcza przez dostęp do ziemi, który warunkuje możliwość przejęcia gospodarstwa” – stwierdziła na początku Anne-Catherine Dalcq.
„Działają grupy robocze, które przedstawią swoje wnioski pod koniec roku. Dotyczy to między innymi dzierżawy rolnej, którą chcemy uczynić atrakcyjniejszą. Kiedy bowiem zawiera się umowę dzierżawy, uzyskuje się dostęp do ziemi i gwarancje pozwalające później inwestować” – wyjaśniła minister.
Wśród omawianych kwestii znajdują się także definicja rolnika aktywnego oraz sytuacja osób na emeryturze. „Zaproponowaliśmy Unii Europejskiej kryteria wykluczające spółki zarządzające i pracujemy nad kolejnymi. Do tego dochodzi kwestia emerytów. Jeśli rolnik na emeryturze zwiąże się z młodym rolnikiem, zachowuje swoje dopłaty w ramach wspólnej polityki rolnej. W przeciwnym razie docelowo je utraci po pięcioletnim okresie przejściowym. To wszystko polityki, które pozwolą zatrzymać młodych rolników i utrzymać osoby prowadzące własną działalność” – dodała.
Połowa rolników po 55. roku życia
Obecnie co drugi rolnik ma ponad 55 lat, co – jak ostrzega minister – może w przyszłości stać się poważnym problemem, jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie działania.
„To pokazuje, jak zmieniła się piramida wieku. Jesteśmy na rozdrożu. To, że 50 procent rolników ma ponad 55 lat, oznacza, że w perspektywie dwudziestu lat dojdzie do wielkiej zmiany. Wiele gospodarstw przejdzie z rąk do rąk. I to dziś musimy walczyć o zachowanie rolnictwa w ludzkiej skali. A więc o bardziej opłacalne rynki zbytu. Nad tym właśnie pracuję” – podkreśliła Anne-Catherine Dalcq.
Minister odniosła się również do problemu przekazywania gospodarstw następcom. „Do rolników powyżej pięćdziesiątego roku życia zostanie wysłana ankieta z pytaniem, czy mają następcę. Wiemy dziś, że spośród 50 procent rolników mających ponad 55 lat jedynie 20 procent ma pewność, że taki następca się znajdzie. Jeśli go nie mają, chcemy wiedzieć, na jakich warunkach mogliby przekazać gospodarstwo komuś spoza rodziny. Młodych ludzi w szkołach rolniczych jest bowiem wielu i musimy tę sukcesję umożliwić. Rusza też projekt prowadzony przez pięć związków rolniczych, wspierający przejmowanie gospodarstw” – zapowiedziała.
Coraz większe gospodarstwa na południu kraju
Kolejną kwestią, którą zajmuje się minister, jest wzrost średniej powierzchni gospodarstw, widoczny zwłaszcza w południowej części Belgii.
„Wyjaśnia to rodzaj gospodarstwa i typ produkcji rolnej. Flandria jest gęściej zaludniona i ma mniejszą powierzchnię użytków rolnych. Rozwinięto tam rodzaje produkcji wymagające mniej ziemi, jak uprawa warzyw, chlewnie czy kurniki. My z kolei, szczególnie w Ardenach, mamy dużo łąk, gdzie rozwinęliśmy hodowlę” – tłumaczyła.
„Walczę o rolnictwo prowadzone z rozwagą dobrego gospodarza. O ziemię rolną potrafimy bowiem zadbać, jeśli mamy wizję długoterminową i nie oczekujemy zysku w krótkim terminie. Potrzebna jest perspektywa trzydziestu lat. Rolnictwo rodzinne dba o tę ziemię. Ważne jest zachowanie tej niezależności gospodarstwa” – dodała.
Spadające ceny mleka i pomysł na odbudowę rynków zbytu
Na pogarszającą się opłacalność wpływa między innymi gwałtowny spadek cen mleka, podczas gdy ceny mięsa pozostają na stosunkowo stabilnym poziomie. Dochody rolników są najniższe od lat, a wpływy ze sprzedaży produktów nie równoważą stale rosnących kosztów produkcji.
„Pracujemy nad odtworzeniem opłacalnych rynków zbytu. To zadanie na średnią i długą metę” – odpowiada minister. „Mówi pani o mleku – w Belgii eksportujemy 75 procent naszej produkcji. We Francji jest odwrotnie, tam 75 procent produkcji jest zagospodarowane na rynku wewnętrznym. My również musimy popracować nad odbudową łańcuchów produkcyjnych i odzyskaniem wartości od walońskich konsumentów, co pozwoli lepiej wynagradzać rolników”.
Anne-Catherine Dalcq zapowiada również wprowadzenie bardziej czytelnych oznaczeń w sklepach. „Chodzi nie o kolejną etykietę, lecz o oznaczenie wyróżniające wszystkie te certyfikaty, które dobrze wynagradzają producentów i dotyczą produkcji lokalnej. Konsument często się gubi, a tu otrzyma jasną wskazówkę. Jeśli to kupuję, wspieram rolnictwo w ludzkiej skali, które jest opłacalne” – wyjaśnia.
Mercosur i CETA – dwie różne oceny
Ochronę rolników utrudniają sytuacja na rynku światowym oraz umowy handlowe, takie jak Mercosur. „Rzeczywiście, umowa z Mercosurem w bardzo krótkiej perspektywie zagraża sektorowi cukru, a w średniej sektorowi wołowiny” – ocenia minister rolnictwa. „Przyznane zostały bowiem kontyngenty zarówno na wołowinę, jak i na cukier, które wprowadzą na rynek nową produkcję. Trudno pozostać konkurencyjnym wobec zupełnie innych norm produkcji. Walonia była przeciw, Belgia wstrzymała się od głosu, ale ostatecznie, niestety, przy wystarczającym kworum państw członkowskich umowa i tak przeszła. Teraz Europa musi chronić i egzekwować normy produkcji”.
Zdaniem Anne-Catherine Dalcq przy kolejnych traktatach należy wyciągnąć wnioski z obecnej sytuacji. „Trzeba mieć wizję i nie zgadzać się już na tak duże kontyngenty, bo stawiamy nasze rolnictwo w trudnej sytuacji. Osłabiamy naszą zdolność do wyżywienia własnej ludności i strategiczną autonomię żywnościową. Trzeba zawsze pozostawać czujnym, bo straciliśmy już autonomię strategiczną w obronności i w energetyce. Nie możemy popełnić tego samego błędu z żywnością. Stajemy się bardzo słabi, gdy nie potrafimy wyżywić własnego społeczeństwa” – ostrzega.
Wobec umowy CETA minister jest zdecydowanie mniej krytyczna. „Nie jestem przeciwna umowom o wolnym handlu, jestem przeciwna umowom niezrównoważonym. Przy Mercosurze europejskie analizy wskazywały wyraźnie, że zagrożone są trzy sektory: cukier, wołowina i drób. Przy CETA nic takiego nie zaobserwowano i to się potwierdza. Nie napłynęła do nas wołowina z Kanady, za to udało się wyeksportować część nadwyżkowej produkcji europejskiej. Kanadyjczycy byli zainteresowani naszymi serami i naszym know-how. To rzeczy, które nie zagroziły autonomii żywnościowej Unii Europejskiej. Natomiast przy pozostałych traktatach trzeba mieć wizję, żeby zachować zdrowy rynek i opłacalne ceny dla rolników” – stwierdza.
Susza i reforma funduszu klęskowego
W Europie szaleją pożary, a rolnicy należą do grup szczególnie dotkniętych skutkami zmian klimatu. Zdaniem minister przygotowania powinny przebiegać dwutorowo.
„Po pierwsze, jest reforma Funduszu Klęsk Rolniczych. Zostaje on zreformowany, żeby był prostszy i szybszy, bo wiemy, że uruchamiamy go znacznie częściej niż dawniej. Trzeba pracować nad rzeczywistymi narzędziami zarządzania ryzykiem i mechanizmami ubezpieczeniowymi. Ale trzeba też dostosować samo rolnictwo. Waloński Ośrodek Badań Agronomicznych pracuje już nad nowymi odmianami i nowymi praktykami pozwalającymi radzić sobie z suszą. Nie można też zapominać o lasach, które również mierzą się z suszą. Trzeba przygotować różne gatunki drzew, żeby wytrzymały zmiany klimatu” – wylicza.
Brak opadów może przełożyć się na wysokość plonów. Choć wiosną sytuacja wyglądała korzystnie, obecnie niedobór wody staje się coraz bardziej odczuwalny. „W najbliższych tygodniach zobaczymy, jaki będzie wpływ na plony. Żniwa właśnie się skończyły. Widzimy już plony nieco niższe niż w ubiegłym roku, ale też duże zróżnicowanie między gospodarstwami. Gminy muszą zwołać swoje komisje ds. zgłaszania szkód, żeby sprawdzić, co wydarzyło się w terenie. Za kilka miesięcy zobaczymy, czy uruchomimy Fundusz Klęsk Rolniczych” – mówi minister.
Nawozy i skutki kryzysów geopolitycznych
Wyzwaniem dla rolnictwa pozostają nie tylko zmiany klimatu, lecz także kryzysy geopolityczne. Rolnicy coraz częściej rozpoczynają dzień nie tylko od sprawdzania prognozy pogody, ale również od obserwowania rosnących cen nawozów.
„Rzeczywiście, trzeba mierzyć się ze zmianami klimatu, ale również z kryzysami geopolitycznymi. Zablokowanie cieśniny Ormuz spowodowało wzrost cen nawozów. To koszt produkcji, który poszedł w górę. Potrzebna jest naprawdę gruntowna praca nad odtworzeniem opłacalnych łańcuchów, które nadążają za inflacją” – tłumaczy Anne-Catherine Dalcq.
Jednym z możliwych rozwiązań jest, jak dodaje minister, „możliwość uniezależnienia się w zakresie nawozów i szersze wykorzystanie nawozów organicznych”.
Spór o przyszłość służb leśnych
Anne-Catherine Dalcq odpowiada również za lasy, gdzie także nie brakuje problemów. Zaniepokojenie wyrażają pracownicy Departamentu Przyrody i Lasów (DNF), którzy twierdzą, że ich zadania zostały rozdzielone, służba jest reorganizowana, a dział przyrody i lasów w Walonii jest stopniowo demontowany.
„Chcę być w tej sprawie zupełnie jasna. To wszystko jest nieprawdą. Nie ma żadnego demontażu DNF. Służby terenowe, które są naprawdę służbą bliską mieszkańcom i w których pracują funkcjonariusze znający swój teren, muszą zachować przekrojowe i systemowe spojrzenie na swój obszar” – odpowiada minister.
„Na poziomie służb terenowych nic się nie zmienia. Chcę, żeby zadania były dobrze wykonywane. Są rzeczy do poprawy, ale stanie się to w konsultacji z pracownikami. Nic się nie zmienia w strukturze ani w sposobie organizowania zadań w terenie przez służby terenowe. Zdaję sobie sprawę z niepełnej obsady etatowej, w tym z kwestii ryczałtu odzieżowego. Nie czekałam na wyrok sądu, tylko sama uzupełniłam budżety na poziomie służby publicznej, żeby te ryczałty zapewnić” – zapewnia.
Anne-Catherine Dalcq zapowiada również działania dotyczące nieobsadzonych stanowisk. „Kiedy obejmowałam stanowisko, zastałam nieobsadzone służby terenowe DNF. Trzeba wiedzieć, że w mojej administracji jako całości nastąpił wzrost zatrudnienia o 10 procent. Ale w DNF zatrudnienie spadło o 1 procent. A w służbach terenowych DNF spadek był dużo silniejszy, bo wzrost dotyczył innych służb. To bilans minister z Ecolo w poprzedniej większości. Uważam za dość uderzające, gdy przychodzi się mówić, że jest wielki problem i że będą pożary lasów, podczas gdy to poprzednia kadencja doprowadziła do silnego ograniczenia obsady w służbach terenowych. Jestem świadoma problemu. We wrześniu przeprowadzimy szereg naborów do służb terenowych i nadal pracuję nad tym, żeby zadania mogły być realizowane” – podsumowuje minister.