Pierwszy wyrok osiem lat po katastrofie mostu Morandiego – były szef Atlantii skazany na 12 lat
Osiem lat po zawaleniu się mostu Morandiego, w którym 14 sierpnia 2018 r. zginęły 43 osoby, sąd w Genui wydał w czwartek wyrok w pierwszej instancji – informuje dziennik Le Soir. Surowe kary...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Osiem lat po zawaleniu się mostu Morandiego, w którym 14 sierpnia 2018 r. zginęły 43 osoby, sąd w Genui wydał w czwartek wyrok w pierwszej instancji – informuje dziennik Le Soir. Surowe kary mają podkreślać, że runięcie wiaduktu, będącego niegdyś symbolem miasta, było wynikiem długotrwałych zaniedbań oraz odpowiedzialności konkretnych osób. Pierwsze rozstrzygnięcie sądowe w tej sprawie, przyjęte z ulgą przez rodziny ofiar, zamyka bezprecedensowy megaproces.
Bezprecedensowy megaproces
W postępowaniu przesłuchano 282 świadków. Uczestniczyło w nim blisko 100 adwokatów, a sąd przeprowadził 284 rozprawy. Na ławie oskarżonych zasiadło 57 osób, którym zarzucono nieumyślne spowodowanie śmierci wielu osób, sprowadzenie zagrożenia w komunikacji oraz poświadczenie nieprawdy w dokumentach urzędowych. Wobec części oskarżonych prokuratura domagała się pierwotnie kar wynoszących łącznie nawet 400 lat pozbawienia wolności. Rozpoczęty latem 2022 r. sądowy maraton nie zdołał jednak ukoić bólu ocalałych ani bliskich ofiar, którzy traktują pamięć o tragedii jako obowiązek.
„Apokaliptyczny dramat”
Surowość ogłoszonych kar nie pozostawia wątpliwości co do oceny odpowiedzialności oskarżonych. Giovanni Castellucci, były dyrektor generalny Atlantii – spółki-matki operatora autostrady Aspi, kontrolowanej w czasie katastrofy przez wpływową rodzinę Benettonów – został skazany na 12 lat pozbawienia wolności. Bezwzględne kary więzienia orzeczono także wobec innych wysokich rangą menedżerów Aspi, należącej do niej spółki inżynieryjnej Spea Engineering oraz przedstawicieli włoskiego ministerstwa infrastruktury i transportu, zarówno na szczeblu lokalnym, jak i krajowym.
„Ten wyrok jasno pokazuje, że podstawy naszych oskarżeń zostały uznane przez wymiar sprawiedliwości tego kraju za zasadne i uprawnione” – powiedział w rozmowie z Le Soir mecenas Raffaele Caruso, reprezentujący komitet rodzin ofiar mostu Morandiego. „Oczekiwaliśmy słowa prawdy i sprawiedliwości – i dziś je otrzymaliśmy”.
Orzeczenia wskazują na indywidualną odpowiedzialność 32 przedstawicieli sektora prywatnego i publicznego, których zaniedbania doprowadziły do zawalenia się ogromnego fragmentu autostradowego mostu Morandiego, jednego z symboli nadmorskiej Genui. W wyniku określanego jako „apokaliptyczny dramat” zdarzenia runęło blisko 250 metrów konstrukcji z betonu, a w gęstej chmurze pyłu zginęły 43 osoby.
Kontrowersyjne przeprosiny
„Sędziowie czarno na białym stwierdzili, że ta tragedia nie była nieuniknionym zrządzeniem losu – można jej było zapobiec” – wyjaśnił Raffaele Caruso. „Popełnione błędy i liczne zaniedbania sięgają lat 90. – już wtedy most był wyraźnie w złym stanie”.
Żelbetowy wiadukt, oddany do użytku w 1967 r. i mierzący 1 182 metry długości, nie zawalił się zatem z powodu domniemanej wady konstrukcyjnej. Jak przez lata podkreślała przewodnicząca komitetu rodzin ofiar Egle Possetti, przyczyną były „przestępcza chciwość i niekompetencja”. Zamiast prowadzić prace konserwacyjne przy trzech filarach mostu i zabezpieczać materiały przed korozją, spółka Aspi miała maksymalizować zyski oraz „wypłacać swoim akcjonariuszom coraz wyższe dywidendy”.
W przeddzień ogłoszenia wyroku obecny dyrektor generalny Aspi Arrigo Giana opublikował kontrowersyjny list otwarty. „Pragnę przeprosić wszystkich Włochów za cierpienia spowodowane tragiczną katastrofą mostu Morandiego, w pełni świadomy, że nasz gest nigdy nie zdoła zmazać ich bólu” – napisał. „Jesteśmy zdumieni tymi przeprosinami! Padły w momencie i w kontekście zupełnie niewłaściwym” – odpowiedziała z goryczą Egle Possetti.