Przebudowa ronda Schuman bez zaplanowanego zadaszenia – brak cienia szczególnie dotkliwy w czasie upałów
W samym centrum Brukseli, w dzielnicy instytucji europejskich, przebudowano rondo Schuman. W ostatecznej wersji inwestycji zabrakło jednak zadaszenia przewidzianego w pierwotnym projekcie –...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W samym centrum Brukseli, w dzielnicy instytucji europejskich, przebudowano rondo Schuman. W ostatecznej wersji inwestycji zabrakło jednak zadaszenia przewidzianego w pierwotnym projekcie – opisuje dziennik Le Soir. Jego brak jest szczególnie odczuwalny podczas silnych upałów, ponieważ na placu praktycznie nie ma cienia.
Spis treści
Rondo Schuman jest uznawane za bramę do Unii Europejskiej. W pobliżu znajdują się siedziby Komisji Europejskiej, Rady UE, Rady Europejskiej i Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, dlatego miejsce to stanowi centrum dzielnicy europejskiej. Szczyty szefów państw i rządów, wystąpienia Komisji, częste manifestacje i napływ turystów sprawiają, że okolica jest wyjątkowo często fotografowana i filmowana.
Zwycięski projekt z lustrzanym zadaszeniem
Przez lata miejsce to uchodziło jednak za mało estetyczne. Tak oceniał je Pascal Smet z Vooruit, gdy jako minister mobilności i robót publicznych Regionu Brukselskiego ogłosił w grudniu 2015 r. międzynarodowy konkurs na przebudowę ronda. Zwycięska koncepcja duńskiej pracowni architektonicznej Cobe i brukselskiego biura Brut zakładała stworzenie okrężnej przestrzeni przeznaczonej przede wszystkim dla pieszych. Miało to być wielokulturowe miejsce spotkań, zwieńczone zadaszeniem z lustrzanym sufitem, którego kształt nawiązywał do europejskiego hemicyklu.
Osoby regularnie przechodzące przez dzielnicę Schuman wiedzą jednak, że obecny wygląd placu znacznie odbiega od tych założeń, choć roboty są już praktycznie zakończone. Nie zrealizowano najważniejszego elementu projektu, czyli zadaszenia. Jego brak stał się szczególnie widoczny w czasie, gdy europejska stolica doświadcza coraz częstszych i intensywniejszych fal upałów związanych z kryzysem klimatycznym. W środowisku instytucji unijnych i w mediach społecznościowych pojawiły się liczne drwiny. Internauci żartowali między innymi, że obowiązek zjedzenia posiłku na środku przebudowanego ronda powinien zostać wpisany do kolejnego pakietu sankcji Unii Europejskiej. Publikowano również wygenerowane przez sztuczną inteligencję propozycje wykorzystania placu – od kompleksu wodnego po arenę do gry w Pokémon.
Architekt Francis De Wolf, autor pierwotnej koncepcji, ubolewa, że projekt pozostał niekompletny. Przyznaje, że nie rozpoznaje w obecnej realizacji własnego zamysłu i trudno mu zrozumieć, co wydarzyło się za kulisami politycznych decyzji.
Dodatkowe koszty i polityczne spory
Za kulisami poszczególne strony przerzucają odpowiedzialność na siebie. Głównym problemem okazał się brak finansowania. Inwestycja korzysta ze środków europejskich oraz zamkniętej puli pieniędzy przekazanych przez Beliris – federalny mechanizm wsparcia Regionu Brukselskiego służący promocji stolicy. Wszystkie dodatkowe koszty muszą jednak zostać pokryte przez rząd regionalny.
W gabinecie minister mobilności i robót publicznych Elke Van den Brandt z Groen, która przejęła resort po Pascalu Smecie i obecnie odpowiada za projekt, wskazuje się na gwałtowny wzrost kosztów pracy oraz cen surowców po pandemii Covid-19 i rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Czynniki te miały poważnie obciążyć budżet inwestycji. Dodatkowym problemem był rekordowo długi okres działania rządu w trybie spraw bieżących, który miał uniemożliwić władzom pokrycie nieplanowanych wydatków.
Pascal Smet, obecnie deputowany brukselski, uważa jednak, że tego argumentu nie da się obronić. Wspólnie z partią Vooruit uruchomił petycję w sprawie przywrócenia centralnego zadaszenia. Jego zdaniem inwestycję można było uznać za pilną, zwłaszcza że roboty miały się zakończyć przed początkiem kolejnego roku, co było warunkiem skorzystania z finansowania europejskiego. Region kierował do Beliris i instytucji unijnych pisma z prośbą o dodatkowe wsparcie, ale nie przyniosły one rezultatu.
Koszt zadaszenia, początkowo szacowany na 5 milionów euro, miał wzrosnąć trzykrotnie – twierdzą Beliris i gabinet Van den Brandt. Ani architekt, ani Pascal Smet nie potrafią wyjaśnić tak dużej podwyżki. Oboje utrzymują, że najnowsze szacunki wynosiły około 5-6 milionów euro. Gabinet ministra odpowiedzialnego za Beliris Bernarda Quintina z MR uważa natomiast, że koszt decyzji o budowie zadaszenia od początku był niedoszacowany. Dodatkowe wydatki mają wynikać z odszkodowań związanych z opóźnieniami spowodowanymi późnymi decyzjami regionu oraz z konieczności cofnięcia części już wykonanych prac.
Smet nie ukrywa irytacji i mówi o braku woli politycznej. Jak podkreśla, Bruxelles Mobilité i Beliris dysponują odpowiednimi środkami, dlatego możliwe byłoby zbudowanie zaplanowanego zadaszenia albo innego okazałego elementu. Jego zdaniem obecna sytuacja wystawia władze na pośmiewisko.
Nowy etap prac?
Nie jest wykluczone, że projekt nie został jeszcze ostatecznie porzucony. Roboty mogłyby zostać wznowione, a zadaszenie ponownie uwzględnione w planach. Architekt ostrzega jednak, że dodanie go na późniejszym etapie będzie trudne, ponieważ trzeba będzie ponownie otworzyć plac i wykonać fundamenty. Nie oznacza to jednak, że realizacja jest niemożliwa. Bruxelles Mobilité analizuje potencjalnie tańsze rozwiązania, a Beliris deklaruje gotowość do rozważenia ewentualnych zmian podczas rozmów o nowym aneksie. Gabinet premiera Regionu Brukselskiego Borisa Dillièsa z MR nie skomentował sprawy.
Ograniczenia pozostają jednak niezmienne i trudne do pogodzenia. Pod rondem przebiegają tunele samochodowe, linie metra i tory kolejowe, przez co nie można przygotować podłoża odpowiedniego do sadzenia drzew. Przestrzeń powinna pozostać wystarczająco otwarta, aby umożliwiać organizację zgromadzeń i manifestacji, a jednocześnie oferować miejsca spotkań oraz cień. Istotne jest również to, że rondo Schuman pełni funkcję wizytówki zarówno Unii Europejskiej, jak i Brukseli.
Wokół ronda, które właściwie przestało być rondem po całkowitym wstrzymaniu ruchu, ustawiono obecnie metalowe barierki uniemożliwiające przechodniom swobodne korzystanie z placu. Przy nowych ławkach pracownicy pobliskich instytucji spotykają się, aby zjeść kanapkę. Podczas upałów brak jakiegokolwiek cienia może jednak skutecznie zniechęcić wiele osób do pozostania w tym miejscu.