Pięć lat po „bombie wodnej” – Limburgia lepiej przygotowana na powodzie, choć bez stuprocentowej pewności
Od czasu, gdy pięć lat temu nad Belgią przeszła gwałtowna „bomba wodna”, w Limburgii przeprowadzono wiele działań mających ograniczyć ryzyko katastrofalnych powodzi – informuje VRT. Zmiany...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Od czasu, gdy pięć lat temu nad Belgią przeszła gwałtowna „bomba wodna”, w Limburgii przeprowadzono wiele działań mających ograniczyć ryzyko katastrofalnych powodzi – informuje VRT. Zmiany wprowadzono zarówno wzdłuż Mozy, jak i w regionie Voeren. „Jesteśmy dziś lepiej przygotowani niż wtedy, ale nigdy nie będziemy w 100 procentach pewni” – mówi Michel Carlier, dyrektor ds. planowania kryzysowego prowincji Limburgia.
Spis treści
W lipcu 2021 r. intensywne opady uderzyły przede wszystkim w Walonię, wywołując rozległe powodzie. We Flandrii deszczu spadło mniej, ale również tam doszło do podtopień, zwłaszcza w Limburgii. Ulewy w 14 gminach tej prowincji uznano za klęskę żywiołową. Od tamtej pory w wielu miejscach wykonano prace, które mają zmniejszyć zagrożenie powodziowe.
Region Voeren wielokrotnie pod wodą
Region Voeren ucierpiał wskutek powodzi nie tylko w 2021 r., ale również w 2018 i 2024 r. Same powodzie z 2024 r. spowodowały straty przekraczające 10 milionów euro i dotknęły około 300 domów.
Dlatego w centrum Voeren trwa poszerzanie koryta rzeki Berwijn. Prace nad korytem wielkiej wody rozpoczęły się w ubiegłym roku, jednak – jak zaznaczają władze – same nie wystarczą. „W zbiorniki buforowe trzeba inwestować przede wszystkim wyżej, w górnym biegu rzeki, po stronie walońskiej” – mówi flamandzki minister środowiska Jo Brouns z CD&V.
Podobnego zdania jest burmistrz Voeren Joris Gaens z Voerbelangen. Jak podkreśla, gmina już współpracuje z sąsiednimi gminami w Walonii przy budowie kolejnych zbiorników.
Trzy nowe zbiorniki buforowe
Kolejnym ważnym przedsięwzięciem była budowa trzech zbiorników retencyjnych wokół kilku części gminy Voeren. Projekt został właśnie ukończony. Zbiorniki powstały w miejscowościach Veld, Schophem i Meulenberg, a ich łączna pojemność wynosi 30 000 metrów sześciennych wody.
Dodatkowa przestrzeń ma ograniczyć ryzyko powodzi. „W trzech miejscach będziemy zatrzymywać wodę z rzeki Voer, a następnie kierować ją do innych cieków” – wyjaśnia minister Jo Brouns. Jak dodaje, w pofałdowanym terenie, takim jak region Voeren, szczególnie ważne jest zatrzymywanie wody w miejscu, w którym spada.
Dolina Mozy jako wzór
W 2021 r. intensywne opady doprowadziły również do powodzi w Maaseik. W dolinie Mozy od lat 90. XX wieku prowadzone są prace mające zapewnić rzece więcej przestrzeni, choć także tam nie udało się całkowicie uniknąć szkód.
Sytuacja mogła jednak rozwinąć się znacznie gorzej. W 2021 r. Moza nie wystąpiła całkowicie z brzegów, dzięki czemu Maaseik i Heppeneert nie znalazły się pod wodą. Flamandzki zarządca dróg wodnych De Vlaamse Waterweg przyznaje, że niewiele brakowało, aby skutki były znacznie poważniejsze.
Aby zwiększyć przepustowość Mozy, De Vlaamse Waterweg rozpoczął w ubiegłym roku prace przy akwenie Heerenlaakplas. Dotychczasowy przepływ wykorzystywany przy wysokim stanie wody szybko wypełniał się mułem, przez co jezioro coraz gorzej pełniło funkcję bufora. Nowy przepływ jest już gotowy, a w planach znajduje się także budowa nowego wlotu. Dzięki niemu woda z Mozy będzie mogła szybciej napływać do akwenu, co ma obniżyć jej poziom w górnym biegu rzeki nawet o 20 centymetrów.
Stosunkowo łagodny przebieg powodzi w dolinie Mozy był również efektem działań prowadzonych w ciągu ostatnich 30 lat. Od powodzi z połowy lat 90. konsekwentnie dąży się do zapewnienia rzece większej przestrzeni. Z analizy przygotowanej przez byłą minister robót publicznych Lydię Peeters wynika, że dolina Mozy może być przykładem właściwego podejścia do gospodarowania wodą.
De Vlaamse Waterweg zaznacza jednak, że nie wszystkim katastrofom można zapobiec. „Przy tak ekstremalnych opadach jak podczas bomby wodnej w Walonii same działania w terenie nie wystarczą, a szkody są nieuniknione” – mówi rzeczniczka Liliane Stinissen.
Podwyższenie wałów nad Demerem
W 2021 r. wylała również Herk, będąca odnogą rzeki Demer. Duże szkody odnotowano między innymi w Halen. Dlatego rząd Flandrii planuje podwyższenie wałów w Halen i Alken. W innych częściach rozległego dorzecza Demeru także prowadzone są rozmowy o kolejnych zabezpieczeniach.
Lepsze zarządzanie kryzysowe
W ciągu pięciu lat od „bomby wodnej” w Limburgii zmienił się również sposób zarządzania sytuacjami kryzysowymi. „Naprawdę zrobiliśmy tu postępy” – mówi Michel Carlier, szef służby planowania kryzysowego. „Lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego przede wszystkim cieszę się, że poczyniono kroki w zakresie infrastruktury” – dodaje.
Carlier podkreśla, że największa poprawa dotyczy szybkości reagowania. Opracowano specjalny plan alarmowy dla dorzecza Demeru, a podobne procedury obowiązują w dolinie Mozy. „Możemy teraz szybciej śledzić rozwój sytuacji i wcześniej zebrać przy jednym stole wszystkie zaangażowane służby, aby zapobiegać katastrofom” – wyjaśnia. Procedury są również regularnie ćwiczone. W maju przeprowadzono trzydniową symulację powodzi na Mozie i Demerze.
Służba planowania kryzysowego liczy również na czujność mieszkańców. „Odporność społeczeństwa jest większa” – ocenia Carlier. Limburskie służby przygotowały ponadto ulotki i broszury dla osób mieszkających na terenach zagrożonych powodziami. „Znajdują się w nich konkretne wskazówki, także na wypadek, gdyby doszło do najgorszego” – mówi. „Wciąż jesteśmy bowiem zależni od prognoz. Nie wykluczam, że kiedyś znów może się to źle skończyć”.