Para z Zellik wróciła z rowerowej wyprawy – 20 000 kilometrów przez 27 krajów w 672 dni
Fanny Vanden Berghe (28 lat) i Max Lemaitre (29 lat) wrócili do Zellik po rowerowej wyprawie prowadzącej przez 27 krajów i liczącej łącznie 20 000 kilometrów – informuje VRT NWS. Para wyruszyła...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Fanny Vanden Berghe (28 lat) i Max Lemaitre (29 lat) wrócili do Zellik po rowerowej wyprawie prowadzącej przez 27 krajów i liczącej łącznie 20 000 kilometrów – informuje VRT NWS. Para wyruszyła 7 września 2023 r., a po 672 dniach podróży dotarła do Nepalu. Dla Fanny wyprawa była również sposobem na przeżycie żałoby po śmierci matki.
Spis treści
Przez trzy kontynenty w siodle
Trasa prowadziła między innymi przez Holandię, Niemcy, Austrię, kraje bałkańskie, Turcję, Kaukaz, Iran, Azję Środkową, Chiny, Tybet oraz Nepal. Z Nepalu para kontynuowała podróż do Indii i na Sri Lankę.
Na ostatnim etapie konieczna była jednak zmiana planów. „Ze Sri Lanki musieliśmy polecieć samolotem do Grecji” – opowiada Fanny. „Z powodu wojny na Bliskim Wschodzie podróż drogą lądową była zbyt niebezpieczna i zbyt skomplikowana”. Z Grecji Fanny i Max wrócili do Belgii rowerami, jadąc przez Włochy i Francję.
Bomby nad Iranem
Podczas wyprawy nie brakowało niebezpiecznych chwil. Gdy Fanny i Max przemierzali Iran, wybuchła wojna. Para znajdowała się wówczas niespełna 100 kilometrów od Teheranu i widziała pociski przecinające niebo. Udało im się szybko opuścić kraj, zanim zamknięto granice. „Wróciliśmy rowerami do Armenii. Nie baliśmy się aż tak bardzo” – wspomina Fanny.
Podróż za 300 euro miesięcznie
Koszty wyprawy udało się ograniczyć dzięki noclegom w namiocie i samodzielnemu przygotowywaniu posiłków. „Oboje oszczędzaliśmy i mieliśmy budżet w wysokości 300 euro miesięcznie na osobę. Za tę kwotę musieliśmy sobie radzić. Podróżowanie rowerem jest tak naprawdę bardzo tanie. Naszym głównym wydatkiem było jedzenie” – mówi Fanny.
Wyprawa naznaczona stratą
Dla Fanny podróż miała również bardzo osobisty wymiar. Jej matka zmarła w lutym 2023 r. „Fanny szukała duchowego sposobu na przeżycie żałoby” – wyjaśnia jej ojciec Steven.
Nie krył wzruszenia, gdy w sobotę ponownie zobaczył córkę. „Fanny musiała nagle pożegnać się z mamą. To był dramat. Nie tylko dla niej, ale również dla mnie, bo gdy po 34 latach traci się żonę… W każdym razie jestem z Fanny bardzo dumny” – powiedział.
Fanny i Max zamierzają przez najbliższe miesiące odpocząć. „Życie jest krótkie i czasem potrafi zakończyć się w niespodziewany sposób” – mówi Fanny. „Moja mama naprawdę chciała, żeby ludzie spełniali swoje marzenia. Właśnie to zrobiliśmy. Teraz jednak cieszę się, że wróciliśmy. Bardzo chcemy ponownie zbudować sobie życie z codzienną rutyną”.