Nocne zamknięcie lokali w brukselskiej dzielnicy Brabant – „jest ciszej” kontra „przemoc się przesunęła”
Od 1 kwietnia w nękanej problemami dzielnicy Brabant, położonej na Schaerbeek i Saint-Josse-ten-Noode, wszystkie bary szybkiej obsługi, kawiarnie, sklepy nocne i domy publiczne muszą być zamknięte...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Od 1 kwietnia w nękanej problemami dzielnicy Brabant, położonej na Schaerbeek i Saint-Josse-ten-Noode, wszystkie bary szybkiej obsługi, kawiarnie, sklepy nocne i domy publiczne muszą być zamknięte między godz. 1.00 a 6.00. Trzy miesiące po wprowadzeniu tego radykalnego środka portal BRUZZ podsumowuje jego skutki. Dane policyjne wskazują na poprawę, lecz krytycy przekonują, że przemoc jedynie przesunęła się na wcześniejsze godziny. Nocne zamknięcie zostało już przedłużone o kolejne trzy miesiące.
Spis treści
„Reset” dzielnicy i przedłużenie środka
To najbardziej widoczny element specjalnego planu bezpieczeństwa dla dzielnicy Brabant. Nocne zamknięcie miało zapewnić jej „reset” – tymczasowo przywrócić spokój na ulicach i odciążyć policję, która nocą była szczególnie przeciążona. Środek został właśnie przedłużony o trzy miesiące, według burmistrzów „na wniosek okolicy”, z kilkoma korektami.
Władze Schaerbeek wyjaśniają, że decyzję o przedłużeniu podjęto po szczegółowej ocenie opartej na danych policyjnych oraz opiniach osób działających w terenie, mieszkańców i handlowców. Liczby wydają się zachęcające. – Dane policyjne wskazują na ogólnie pozytywną tendencję. Z analizy strefy policji Bruxelles-Nord wynika, że sytuacja w zakresie bezpieczeństwa w godzinach obowiązywania zamknięcia ogólnie się poprawiła – przekazał portalowi BRUZZ gabinet pełniącego obowiązki burmistrza Schaerbeek Martina de Brabanta (MR).
Mniej przemocy w nocy, ale więcej wcześniej
Zdaniem De Brabanta strefa policji ocenia, że środek przyczynia się do spadku przestępczości i poważnej przemocy w dzielnicy między godz. 1.00 a 6.00. Rejestrowana przestępczość w wyznaczonym obszarze ma maleć, podobnie jak liczba najcięższych przestępstw z użyciem przemocy, takich jak rozboje, pobicia i zabójstwa, popełnianych właśnie w tych godzinach. W pierwszym kwartale 2026 r. 23 procent zarejestrowanych aktów przemocy w tym rejonie miało miejsce między godz. 1.00 a 6.00, natomiast w maju odsetek ten spadł do 7,7 procent.
Dane, o które BRUZZ zwrócił się do strefy policji, w dużej mierze potwierdzają tę ocenę, ale z ważnym zastrzeżeniem: część przestępstw częściej zdarza się obecnie w ciągu dnia albo wcześniej wieczorem. – Udział zdarzeń przypadających na godziny między 1.00 a 6.00 spadł – zauważa policja – ale obserwujemy przesunięcie aktów przemocy na późne popołudnie i początek wieczoru, przed godziną obowiązkowego zamknięcia. Jeśli chodzi o pobicia, tendencja w tym obszarze nadal utrzymuje się na wysokim poziomie.
Handlowcy domagają się rekompensat
Można było przewidzieć, że nocne zamknięcie spotka się ze sprzeciwem. Grupa 20 lokalnych handlowców skierowała do gminy Schaerbeek formalne wezwanie w związku z utraconymi dochodami. Wskazują oni przede wszystkim na graczy korzystających z automatów do pinballa oraz klientów, którzy wcześniej spędzali w lokalach całe noce, a obecnie przestali przychodzić.
- Kolegium radnych ma świadomość gospodarczych skutków, jakie te środki mogą mieć dla niektórych handlowców i osób prowadzących działalność – odpowiada gabinet De Brabanta. Władze zapowiadają, że analizują obecnie możliwe formy rekompensaty. Gmina rozważa czasowe zwolnienie z podatku od nocnego otwarcia oraz podatku od witryn prostytucyjnych. Pełniący obowiązki burmistrza podkreśla przy tym, że wśród handlowców są również zwolennicy nowych zasad. Jak twierdzi, 100 procent lokali spoza branży gastronomicznej ocenia przyjęte rozwiązania pozytywnie. Od wejścia w życie decyzji lokalna policja sporządziła osiem protokołów za nieprzestrzeganie nocnego zamknięcia.
Krytyka ze strony osób świadczących usługi seksualne
Na nowe zasady skarży się także inna grupa zawodowa – osoby świadczące usługi seksualne. Daan Bauwens, dyrektor Utsopi, organizacji reprezentującej tę branżę, przyznaje, że nocny spokój mieszkańców jest obecnie lepiej chroniony. Nadal pozostaje jednak krytyczny wobec zamknięcia, które uważa za rozwiązanie zastępcze.
- Zamknięcie jest konieczne, ponieważ brakuje policji, a wakatów nie udaje się obsadzić – mówi Bauwens. – Problemy po prostu się przemieszczają. Środek doprowadził do nasilenia przemocy w ciągu dnia. Osoby świadczące usługi seksualne od dawna domagają się trwałego rozwiązania problemów związanych z bezpieczeństwem w dzielnicy, ale takiego, które nie zagrozi ich pracy. Bauwens krytykuje również nagły sposób wprowadzenia środka, który od razu utrudnił im wykonywanie zawodu. Jak zaznacza, przed kwietniem nikt nie pytał ich o zdanie, choć później doszło do rozmowy z burmistrzem Schaerbeek.
Utsopi pozytywnie ocenia natomiast złagodzenie zasad obowiązujące na Schaerbeek od 1 lipca. W wieczory poprzedzające weekend lub dzień świąteczny lokale mogą pozostawać otwarte do godz. 3.00, czyli o dwie godziny dłużej niż podczas pierwszej fazy. Organizacja podkreśla, że dla najbardziej narażonych osób z branży te dwie dodatkowe godziny mają duże znaczenie.
Zmiana nie obejmuje jednak Saint-Josse-ten-Noode, a Utsopi nie prowadziło rozmów z tamtejszymi władzami. – Nie da się wytłumaczyć, że dom publiczny przy jednej ulicy musi być zamknięty o godz. 1.00, a sąsiednie lokale – tylko dlatego, że leżą na Schaerbeek – mogą działać jeszcze przez dwie godziny – mówi Bauwens. Ostrzega, że taka sytuacja spycha osoby świadczące usługi seksualne do szarej strefy. – Wtedy nie ma żadnej kontroli, a to jest dla nich znacznie mniej bezpieczne. Jeśli coś się wydarzy – mam na myśli kradzież lub napaść – nie odważą się pójść na policję. Bauwens apeluje do zainteresowanych gmin o wypracowanie trwałych rozwiązań problemu bezpieczeństwa, które nie utrudniałyby pracy tej grupie.
Mieszkańcy: „W nocy jest zdecydowanie ciszej”
Zupełnie inaczej zmiany ocenia mieszkaniec dzielnicy Kristof Braekeleire, członek komitetu dzielnicowego utworzonego wkrótce po pandemii COVID-19. Jego zdaniem nocne zamknięcie mogłoby stać się rozwiązaniem stałym, ponieważ po zmroku jest wyraźnie spokojniej.Nocne problemy powodują przede wszystkim osoby przesiadujące na zewnątrz pod wpływem narkotyków albo alkoholu – relacjonuje Braekeleire. – Hałasują na ulicy, rozmawiają, śmieją się lub kłócą. Sprzyjają temu bary szybkiej obsługi i sklepy nocne działające do późna. Jak zauważa, problem jest szczególnie poważny w wąskich uliczkach, gdzie policja nie może szybko interweniować. Poprawiła się także sytuacja dotycząca zalegających śmieci – mniejsza liczba osób na ulicach oznacza mniej przeszukiwania odpadów i dorzucania własnych. Zdaniem mieszkańca większość problemów wiąże się z narkotykami, a najważniejsze jest to, aby wszystkie szczeble władzy przestały działać wyłącznie na własnym terenie i w granicach własnych kompetencji. Jego zdaniem takie myślenie „w szufladkach” tylko pogłębiło kryzys.
Inwestycje i niezrealizowane obietnice
Czy jednak właśnie takie całościowe podejście nie było celem planu bezpieczeństwa? Gdy ogłaszano go w połowie marca, zapowiadano wiele innych działań dotyczących jakości życia i prewencji. – Z pewnością nie skupiamy się wyłącznie na represji – zapewnia radna Schaerbeek ds. przestrzeni publicznej Gudrun Willems (Groen).
W tym tygodniu ogłosiła ona dodatkową inwestycję w wysokości 500 000 euro na „gruntowną konserwację” dzielnicy Brabant. – Jest to bardzo potrzebne, ponieważ dzielnica sprawia wrażenie zaniedbanej – mówi. Prace już się rozpoczęły. Wspólnie z operatorem sieci Sibelga naprawianych lub wymienianych jest kilkadziesiąt słupów oświetleniowych, a oświetlenie na wielu ulicach zostaje przeprojektowane. Willems chce również przeznaczyć te środki na uzupełnienie brakujących płyt chodnikowych, naprawę krawężników i wypełnienie dziur w jezdni, a także odnowienie znaków drogowych na wszystkich ulicach dzielnicy. Ponadto instytucja Beliris, inwestor projektu Metro 3, obiecała uporządkować rue d’Aerschot i ograniczyć skutki budowy trwającej od lat.
Po trzech miesiącach niewiele jednak widać z pozostałych zapowiedzianych działań, poza kilkoma akcjami porządkowymi. Nad zapowiadanymi zakazami wstępu „wciąż trwają prace”, a obiecane dodatkowe kamery nadal nie zostały zamontowane, przyznaje gabinet De Brabanta. Podobnie wygląda sytuacja z działaniami dotyczącymi czystości. Gmina nadal uzgadnia z brukselskimi służbami oczyszczania Bruxelles-Propreté planowany „reset” dzielnicy. W sprawie zapowiadanego ograniczenia prędkości hulajnóg współdzielonych władze mogą jedynie poinformować, że lokalna policja przeprowadziła kilka akcji kontrolnych. Przepisy naruszało 40 procent skontrolowanych hulajnóg. Nikt nie chce jeszcze oceniać skutków zmian obowiązujących od 1 lipca. – Za wcześnie, by komentować korekty, które dopiero weszły w życie – stwierdza strefa policji Bruxelles-Nord.