Chaos na europejskich lotniskach przez nowy system kontroli granicznej – kolejki sięgają pięciu godzin
Nowy unijny system rejestracji wjazdów i wyjazdów obywateli państw spoza Unii Europejskiej, czyli Entry-Exit System (EES), doprowadził tego lata do poważnych utrudnień na lotniskach w Europie. W...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Nowy unijny system rejestracji wjazdów i wyjazdów obywateli państw spoza Unii Europejskiej, czyli Entry-Exit System (EES), doprowadził tego lata do poważnych utrudnień na lotniskach w Europie. W wielu portach podróżni stali w wielogodzinnych kolejkach, podczas gdy Komisja Europejska podkreśla, że państwa członkowskie wcześniej deklarowały gotowość do wdrożenia systemu. Międzynarodowa organizacja portów lotniczych Airports Council International (ACI) ostrzegła niedawno, że sytuacja na kontrolach granicznych staje się nie do utrzymania – kolejki sięgały pięciu godzin, a samoloty musiały odlatywać z Europy w połowie puste.
Spis treści
System został uruchomiony w październiku ubiegłego roku i przez kolejne miesiące wprowadzano go stopniowo, aby państwa członkowskie miały więcej czasu na dostosowanie procedur i infrastruktury. Pełne wdrożenie nastąpiło w kwietniu bieżącego roku.
Na czym polega system EES
EES jest systemem informatycznym, który cyfrowo rejestruje wjazdy i wyjazdy obywateli państw spoza UE podróżujących na krótki pobyt do 29 europejskich krajów. Obejmuje państwa członkowskie Unii Europejskiej – z wyjątkiem Cypru i Irlandii – a także Islandię, Liechtenstein, Norwegię i Szwajcarię. Dotyczy osób spoza UE przyjeżdżających z wizą krótkoterminową albo uprawnionych do pobytu bez wizy przez maksymalnie 90 dni w każdym okresie 180 dni.
W ramach systemu podróżni z krajów trzecich muszą przekazać swoje dane, w tym informacje biometryczne – odciski palców i skan twarzy – a także dane paszportowe oraz szczegóły podróży, takie jak daty i miejsca przyjazdu oraz wyjazdu.
Wielogodzinne kolejki na lotnisku w Brukseli
O poważnych trudnościach na Brussels Airport informowano już w czerwcu. Pasażerowie spoza UE przylatujący na lotnisko w Zaventem czekali przy kontroli paszportowej nawet cztery godziny. Osoby opuszczające kraj musiały natomiast liczyć się z kolejkami trwającymi do godziny.
Problem był widoczny dużo wcześniej. Już w styczniu rzecznik Brussels Airport przekazał, że wdrażanie EES przyczyniło się do kolejek na kontroli granicznej, które w przypadku przylatujących pasażerów sięgały trzech godzin. Zwiększyło też zapotrzebowanie na personel obsługujący kontrolę paszportową.
Komisja: problemy leżą po stronie państw członkowskich
Podczas konferencji prasowej po oficjalnym rozpoczęciu irlandzkiej prezydencji w Radzie UE, która odbyła się w miniony piątek, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen została zapytana o opóźnienia na lotniskach. Odpowiedziała, że system nie zmienił porządku prawnego, lecz zwiększył przejrzystość. Dodała też, że do rozwiązania problemów technicznych pozostaje jeszcze wiele pracy.
Bardziej optymistycznie wypowiedział się rzecznik Komisji, który odpowiedział na to samo pytanie w poniedziałek. Jak stwierdził, system już potwierdził swoją przydatność, ponieważ uniemożliwił wjazd do Europy tysiącu osób uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa. W praktyce – dodał – EES działa sprawnie na większości spośród 1 500 przejść granicznych, które z niego korzystają.
Według rzecznika ewentualne wciąż nierozwiązane trudności wynikają z działań państw członkowskich. Kraje te zgłaszały Komisji gotowość do uruchomienia systemu, jednak najwyraźniej nie uporały się z problemami strukturalnymi związanymi z miejscem na nowy sprzęt – samoobsługowe skanery na lotniskach – oraz z odpowiednią obsadą kadrową.
Rzecznik zwrócił uwagę, że system przewiduje pewną elastyczność, z której mogą korzystać władze krajowe. Jeśli wymaga tego sytuacja, mogą one tymczasowo zawiesić pobieranie danych biometrycznych, ale nadal muszą prowadzić kontrole bezpieczeństwa tak jak dotychczas.
Szwedzka aplikacja jako alternatywa
Rzecznik Komisji został również zapytany o aplikację mobilną “Travel to Europe”, z której korzystają już Szwecja oraz – w pewnym zakresie – Portugalia. Ocenił, że jest to bardzo dobre narzędzie i przynosi dobre rezultaty. Nie jest jednak powszechnie używane, ponieważ jego wdrożenie pozostaje dobrowolne dla poszczególnych państw członkowskich. W efekcie większość krajów nie zintegrowała dotąd aplikacji ze swoimi systemami granicznymi.
- W Szwecji nie używamy maszyn do samodzielnego skanowania, tylko robi się to w domu, na kanapie, za pomocą aplikacji – wyjaśniła Louise Wahlberg w rozmowie ze szwedzkim dziennikiem Dagens Nyheter. Wahlberg kierowała projektem wdrożenia aplikacji i jest członkinią działającego przy Komisji komitetu ds. inteligentnych granic (Smart Borders Committee).
Jak tłumaczyła, podróżny rejestruje dane z dokumentu podróży i wykonuje zdjęcie twarzy, które trafia na przykład na lotnisko Arlanda. Po dotarciu do stanowiska kontroli skanuje dokument podróży, a informacje zostają wprowadzone do systemu. Dzięki aplikacji można zaoszczędzić od 20 do 25 sekund na każdym podróżnym.
Ta oszczędność czasu ma kluczowe znaczenie. Wahlberg wskazała, że Szwecja i kilka innych krajów jako pierwsze testowały aplikację po jej uruchomieniu, ale pozostałe państwa członkowskie nie poszły ich śladem. Inne kraje UE miały również problemy techniczne i trudności z uruchomieniem kiosków usługowych. Szwecja ostatecznie zrezygnowała z kiosków i postawiła na nowy, cyfrowy sposób rejestracji za pośrednictwem aplikacji.