Europejskie mocarstwa szukają wspólnego stanowiska przed szczytem NATO – w tle napięcia z Trumpem
Na dwa tygodnie przed szczytem NATO przywódcy największych państw europejskich starają się zaprezentować wspólny front wobec rosnących wątpliwości dotyczących zaangażowania Stanów Zjednoczonych. W...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Na dwa tygodnie przed szczytem NATO przywódcy największych państw europejskich starają się zaprezentować wspólny front wobec rosnących wątpliwości dotyczących zaangażowania Stanów Zjednoczonych. W środę w Berlinie, w formule E5, spotkali się kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Włoch Giorgia Meloni oraz premierzy Polski i Wielkiej Brytanii – Donald Tusk i Keir Starmer. Rozmowy miały doprowadzić do uzgodnienia wspólnej europejskiej linii przed szczytem Sojuszu, zaplanowanym na 7 i 8 lipca w Ankarze.
Spis treści
Dla państw europejskich sprawa nabiera coraz większej pilności ze względu na zapowiedzi częściowego wycofania sił amerykańskich z kontynentu. To właśnie ten temat ma zdominować rozmowy w Ankarze. Zgromadzeni wokół niemieckiego kanclerza przywódcy starali się uniknąć kolejnego podziału w Europie w chwili, gdy relacje transatlantyckie są wyraźnie napięte.
Apel o więcej współpracy
- Działanie w pojedynkę w kwestii obronności byłoby błędem, chcemy więcej współpracy – oświadczył Friedrich Merz. Wskazał przy tym na wzrost niemieckich wydatków wojskowych do 3,2 procent PKB oraz na znaczące inwestycje prowadzone we Francji, we Włoszech, w Polsce i Wielkiej Brytanii.
Kanclerz skierował również przesłanie do Rosji, podkreślając, że Ukraina pozostaje silna, a europejskie wsparcie dla niej nie osłabnie.
Wzmocnienie europejskiego filaru
Emmanuel Macron apelował o utrzymanie porozumienia między Europejczykami a Amerykanami. Mówił o momencie ponownego zbliżenia po szczycie G7 w Évian, podczas którego Stany Zjednoczone i Europa pokazały jedność wobec Ukrainy. Amerykańska agenda ulega jednak zmianie. W ubiegłym tygodniu Pentagon rozpoczął półroczny przegląd sił rozmieszczonych w ramach Sojuszu, co może poprzedzać ograniczenie obecności USA w Europie.
W odpowiedzi przywódcy E5 opowiadają się za wzmocnieniem europejskiego przywództwa w NATO. – Szczyt w Ankarze z mocą potwierdzi ten europejski filar – oświadczył Macron. Keir Starmer wezwał z kolei do bardziej europejskiego NATO. – Wielka Brytania zwiększy swoje wydatki tak jak nigdy od czasów drugiej wojny światowej – zapowiedział. Brytyjski premier pojawił się na spotkaniu dwa dni po ogłoszeniu swojej rezygnacji i był wyraźnie poruszony, a pozostali przywódcy docenili jego pracę.
W spotkaniu, za pośrednictwem wideokonferencji z Waszyngtonu, uczestniczył sekretarz generalny NATO Mark Rutte, który następnie miał rozmawiać z prezydentem USA.
Napięcia między sojusznikami
Donald Trump nadal wywiera presję na europejskich sojuszników, zarzucając kilku państwom zbyt niskie nakłady na wspólną obronność. Jego wypowiedzi, często ostre, wzmacniają w Europie obawy o trwałość amerykańskiej solidarności. W tym kontekście atmosfera jedności po szczycie G7 w Évian wydaje się już odległa.
- Starmer wypadł bardzo źle. Nie był Churchillem. Włochy wypadły bardzo źle, Niemcy wypadły bardzo źle – oświadczył w poniedziałek prezydent USA. W środę wieczorem, przyjmując Marka Rutte w Białym Domu, Trump powtórzył, że państwa NATO zawiodły Stany Zjednoczone podczas wojny z Iranem.
- Gdyby ktoś inny zajmował to stanowisko sekretarza generalnego NATO, nie mielibyśmy dziś nawet tego spotkania, mówiąc szczerze, ponieważ nas zawiedziono – stwierdził amerykański prezydent. Następnie szczególnie ostro zaatakował Hiszpanię, krytykując także Włochy, Wielką Brytanię, Niemcy i Francję.
Rutte próbuje łagodzić napięcia
W tak trudnej atmosferze Mark Rutte próbuje zmniejszyć napięcia. Przed spotkaniem z Trumpem sekretarz generalny Sojuszu zwracał uwagę na znaczenie europejskich baz jako kluczowego zaplecza logistycznego dla amerykańskich operacji w Iranie. Podkreślał także niedawny wzrost wydatków obronnych w Europie. – Jeśli chodzi o NATO, wiem, że są rozczarowania, ale trzeba je traktować jako odosobnione przypadki – powiedział w amerykańskiej stacji Fox News. Jego celem jest niedopuszczenie do podważenia paktu transatlantyckiego tuż przed szczytem.
Podziały polityczne pozostają jednak widoczne. W odpowiedzi na ataki Trumpa Giorgia Meloni skrytykowała jego słowa i przypomniała, że jego popularność słabnie. Friedrich Merz zarzucił natomiast amerykańskiemu podejściu niespójność. Donald Tusk i Keir Starmer starali się unikać dalszego zaostrzania sporu.
Za deklaracjami jedności prezentowanymi w Berlinie Europejczycy ostrożnie zmierzają ku scenariuszowi, którego przez długi czas próbowali uniknąć – mniej stabilnemu sojuszowi transatlantyckiemu oraz europejskiemu filarowi, który będzie musiał wziąć na siebie większą odpowiedzialność.