Spór o aborcję dzieli rząd federalny – Conner Rousseau krytykuje minister Annelies Verlinden
Przewodniczący Vooruit Conner Rousseau ostro skrytykował sposób, w jaki minister sprawiedliwości Annelies Verlinden (CD&V) komunikowała się w sprawie aborcji oraz innych wrażliwych tematów...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Przewodniczący Vooruit Conner Rousseau ostro skrytykował sposób, w jaki minister sprawiedliwości Annelies Verlinden (CD&V) komunikowała się w sprawie aborcji oraz innych wrażliwych tematów etycznych. Po wielogodzinnym sobotnim posiedzeniu ścisłego kierownictwa rządu federalnego, czyli kernu, napięcie wokół tej kwestii wydawało się słabnąć. Rousseau nie wycofał jednak swoich zastrzeżeń i stwierdził, że nie jest to pierwszy temat, w którym minister – jego zdaniem – wyrządziła polityczne szkody.
Spis treści
Sobotnie spotkanie czołowych ministrów rządu federalnego przewodniczący Vooruit określił jako wielogodzinne posiedzenie, które równie dobrze można było zastąpić jednym e-mailem. Ostatecznie przyjęto ustalenia w dużej mierze powtarzające to, co zapisano już na etapie umowy koalicyjnej. Do 1 grudnia mają powstać teksty określające konkretne kroki w trzech kwestiach etycznych: wydłużenia dopuszczalnego terminu aborcji, uregulowania macierzyństwa zastępczego oraz prawnego uregulowania eutanazji w przypadku demencji.
Spór o dopuszczalny termin aborcji
Źródłem napięcia były wydarzenia z dni i tygodni poprzedzających posiedzenie kernu. Minister sprawiedliwości Annelies Verlinden (CD&V), odpowiedzialna za to dossier, zdecydowała się wyjść przed szereg i już na początku miesiąca publicznie przedstawiła własną propozycję wydłużenia dopuszczalnego terminu aborcji z 12 do 14 tygodni. Sformułowała ją przy tym jako rozwiązanie, które można przyjąć albo odrzucić.
W N-VA premier Bart De Wever był poirytowany, ponieważ nie został wcześniej skonsultowany w tej sprawie. Wolałby, aby wokół całej dyskusji zachowano większy spokój. Z kolei Vooruit była zaskoczona tempem wydarzeń, ponieważ partia od lat opowiada się za wydłużeniem tego terminu do 18 tygodni.
W powstałym zamieszaniu wyszło na jaw, że termin 14 tygodni był już elementem nieformalnych ustaleń politycznych poczynionych na marginesie umowy koalicyjnej – tak zwanych notesów Atoma. To tłumaczy, dlaczego Vooruit chciała w weekend wyraźnie powiązać ze sobą wszystkie trzy kwestie etyczne.
Rousseau kwestionuje zaufanie do minister
Conner Rousseau mówił o tym w audycji De Ochtend na antenie Radia 1. Zwrócił uwagę, że sytuacja jest szczególna, ponieważ minister zaczęła ujawniać treść notesów Atoma, co określił jako coś bezprecedensowego. Przypomniał też, że w jego ocenie CD&V od dwudziestu lat blokuje postęp w kwestiach etycznych. Jak relacjonował, na początku negocjacji koalicyjnych Vooruit miała powiedzieć tej partii, że stała się na tyle małym ugrupowaniem, iż nie może po raz kolejny przez pięć lat zatrzymywać zmian ważnych dla kobiet, rodzin obserwujących starzenie się bliskich oraz par, które chcą mieć dzieci.
Dla Vooruit najważniejsze było stworzenie pakietu, który przyniósłby wystarczający przełom w sprawach eutanazji i macierzyństwa zastępczego, a jednocześnie postęp w kwestii aborcji. Rousseau potwierdził, że wszystkie te tematy były ze sobą połączone. Pytał retorycznie, dlaczego jako przewodniczący partii od lat walczącej o prawa kobiet i domagającej się wydłużenia terminu aborcji do 18 tygodni miałby zgodzić się na 14 tygodni – chyba że w zamian otrzymałby gwarancje zdecydowanego kroku naprzód w sprawie godnego końca życia.
Odwołując się do maksymy przypisywanej dziewiętnastowiecznym mężom stanu Otto von Bismarckowi i Léonowi Gambetcie, zgodnie z którą polityka jest sztuką tego, co możliwe, Rousseau podkreślił, że musi szukać sposobu na zbudowanie większości i przesuwanie spraw do przodu z poszanowaniem wszystkich partnerów koalicyjnych. Zaznaczył jednak, że potrzebne są przy tym konkretne gwarancje. Dopiero mając je w ręku, mógłby zwrócić się do posłów swojej partii, aby nie głosowali razem z propozycjami opozycji.
Czy po sobotnim posiedzeniu takie gwarancje rzeczywiście się pojawiły? Rousseau otwarcie zastanawiał się, czy minister Verlinden można jeszcze ufać, biorąc pod uwagę jej dotychczasowe działania. Dodał, że nie jest to pierwszy temat, w którym – w jego ocenie – spowodowała szkody. Podkreślił również, że skoro minister powołuje się na notesy Atoma, powinna w pełni zrealizować zawarte w nich ustalenia. Jak zapowiedział, będzie musiała się wykazać, a Vooruit zamierza ją z tego rozliczyć.
CD&V odpowiada na krytykę
Wystąpienie Rousseau spotkało się z chłodną reakcją przewodniczącego CD&V Sammy’ego Mahdiego. Jak ocenił, szczególnie przykre jest tak ostre personalne atakowanie minister. Podkreślił, że ten temat wymaga spokoju, a różnice zdań są znane – właśnie dlatego w ścisłym gronie rządu poczyniono dobre ustalenia dotyczące dalszych prac. W tej sytuacji, jak zaznaczył, trudno było spodziewać się, że jedna z partii już dobę później zaatakuje minister.
Napięcie przed rozmowami budżetowymi
Polityczne starcie między Vooruit a CD&V nie jest dobrym sygnałem przed negocjacjami budżetowymi, które rząd ma wkrótce rozpocząć. Sam Rousseau również zwrócił uwagę na to zagrożenie. Stwierdził, że rząd stoi przed najtrudniejszym wyzwaniem budżetowym w historii, sytuacja gospodarcza jest bardzo zła, a potrzeb społecznych – od siły nabywczej, przez zatrudnienie, po bezpieczeństwo – jest bardzo wiele. Ostrzegł jednocześnie, że jeśli koalicjanci będą traktować się nawzajem w taki sposób, niewiele uda się osiągnąć.
Podobną zależność po weekendowym posiedzeniu zauważył dziennikarz Bart Verhulst. W jego ocenie niepokojącym sygnałem jest to, że negocjacje dotyczące jednej daty trwały osiem godzin, podczas gdy najtrudniejszy wysiłek dopiero czeka rząd. Jak wskazał, to właśnie rozmowy budżetowe pokażą, czy obecna koalicja zdoła przetrwać.