Amnesty International protestuje w Brukseli przeciwko wizycie przedstawicieli talibów
Amnesty International wraz z innymi organizacjami broniącymi praw człowieka protestuje w Brukseli przeciwko planowanej wizycie przedstawicieli talibów. Mają oni przyjechać do Belgii na zaproszenie...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Amnesty International wraz z innymi organizacjami broniącymi praw człowieka protestuje w Brukseli przeciwko planowanej wizycie przedstawicieli talibów. Mają oni przyjechać do Belgii na zaproszenie Komisji Europejskiej, aby negocjować kwestie związane z powrotami osób ubiegających się o azyl z Afganistanu. “Rozwijanie czerwonego dywanu przed współpracą z talibami jest nie do przyjęcia.”
Rzeczniczka Amnesty International Eva Davidova ostrzegała w audycji De Ochtend, że taka współpraca wysyła bardzo niebezpieczny sygnał. “Jeśli zaprasza się przedstawicieli talibów, by wspólnie rozmawiać o powrotach, grozi to normalizacją reżimu winnego poważnych naruszeń praw człowieka” – powiedziała.
Davidova odniosła się do wizyty afgańskich przedstawicieli, zapowiedzianej kilka tygodni temu. Zostali oni zaproszeni przez Komisję Europejską na rozmowy dotyczące powrotów Afgańczyków ubiegających się o azyl. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie miałaby się ona odbyć. Sama perspektywa takiej wizyty wystarczyła jednak kilku organizacjom społecznym, aby wspólnie z Afgańczykami z diaspory zaprotestować w Brukseli, w pobliżu gabinetu minister ds. azylu i migracji Anneleen Van Bossuyt (N-VA).
Czerwony dywan
Zdaniem Davidovej zasadniczy problem nie polega na samym utrzymywaniu kontaktu z talibami, lecz na celu, jakiemu taki kontakt ma służyć. “Rozmowy dyplomatyczne nie są problemem. To właśnie należy robić w ramach polityki. Jeśli nie podejmiemy rozmów, nic się też nie zmieni” – mówi. “Istnieje jednak różnica między kontaktem z talibami w celu wywarcia nacisku, by poprawić sytuację ludności afgańskiej, a rozwijaniem czerwonego dywanu przed współpracą z talibami.”
Również Belgia na początku tego roku prowadziła w Afganistanie rozmowy dotyczące przymusowych powrotów. Odbyły się one w Kabulu, podczas belgijskiej wizyty u afgańskich przedstawicieli. Minister ds. azylu i migracji Anneleen Van Bossuyt (N-VA) określiła ją jako “misję na poziomie technicznym”. Nie uczestniczył w niej żaden polityk, nie prowadzono też rozmów z ministrami spraw wewnętrznych ani zagranicznych.
Małżeństwa dzieci i “apartheid płciowy”
Według danych gabinetu minister Van Bossuyt w ubiegłym roku wpłynęło blisko 4 000 wniosków. Afgańczycy znaleźli się tym samym w pierwszej trójce pod względem liczby wniosków azylowych. Jak podkreśla Davidova, nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę sytuację w kraju. Za poprzedniego, uznawanego na arenie międzynarodowej rządu Afganistan przez lata był uwikłany w konflikt zbrojny między władzami, talibami i innymi ugrupowaniami zbrojnymi. Po przejęciu władzy przez talibów w 2021 r. sytuacja wyraźnie się pogorszyła.
Rzeczniczka wskazuje na szerokie i systematyczne naruszenia praw człowieka. “Ludność spotyka się z bezprawnym zatrzymaniem, torturami, a nawet egzekucjami, gdy ktoś wypowiada się przeciwko reżimowi talibów” – mówi. Polityka ta najmocniej uderza przede wszystkim w kobiety i dziewczęta, których prawa są w ostatnich latach coraz bardziej ograniczane. “Dziewczęta od dwunastego roku życia nie mogą już chodzić do szkoły. Talibowie dopuszczają małżeństwa dzieci, a kobiety nie mogą nigdzie swobodnie się poruszać bez zgody męskiego opiekuna.” Według Davidovej ograniczenia zaszły tak daleko, że różne organizacje, w tym Parlament Europejski, mówią o “apartheidzie płciowym”.
Poza represjami politycznymi Afganistan zmaga się, według Amnesty, także z głębokim kryzysem humanitarnym. “Blisko połowa ludności żyje w ubóstwie” – mówi Davidova. Dane Unicefu również potwierdzają zapaść gospodarczą i biedę – dziewięcioro na dziesięcioro afgańskich dzieci nie ma wystarczająco dużo jedzenia. Do tego dochodzą napięcia oraz gwałtowne zdarzenia na granicy z sąsiednim Pakistanem. “Również ten konflikt pochłonął już setki istnień” – dodaje Davidova.
Brak bezpieczeństwa
Davidova uważa, że w takiej sytuacji odsyłanie ludzi do niebezpiecznego kraju jest niezrozumiałe. Powołuje się przy tym na zasadę non-refoulement, jeden z filarów prawa międzynarodowego. “Oznacza ona, że nie wolno odsyłać ludzi do kraju, w którym ich życie lub bezpieczeństwo jest zagrożone” – wyjaśnia.
Rozmowy z talibami prowadzone w celu odsyłania ludzi do Afganistanu są więc zdaniem Amnesty problematyczne – nawet jeśli wpisują się w politykę migracyjną, której skuteczności nie można rozpatrywać w oderwaniu od praw człowieka. “Prawa człowieka muszą być punktem wyjścia” – mówi Davidova. Jej zdaniem polityka, która nie zapewnia ochrony osobom znajdującym się w niebezpieczeństwie, nie może być uznana za skuteczną, również w kontekście zaostrzonego europejskiego paktu migracyjnego i polityki powrotów.