Paolo Falzone winny siedmiu zabójstw – zapadł werdykt w sprawie tragedii w Strépy-Bracquegnies
Ława przysięgłych ogłosiła w piątek werdykt w szeroko komentowanym procesie dotyczącym tragedii z 20 marca 2022 r. w Strépy-Bracquegnies. Paolo Falzone, kierowca BMW, które wjechało w uczestników...
Ława przysięgłych ogłosiła w piątek werdykt w szeroko komentowanym procesie dotyczącym tragedii z 20 marca 2022 r. w Strépy-Bracquegnies. Paolo Falzone, kierowca BMW, które wjechało w uczestników karnawałowego pochodu, został uznany za winnego siedmiu zabójstw. Przysięgli nie dopatrzyli się jednak premedytacji w przypadku śmierci Frédérica D’Andrei – Gille’a, który uczepił się maski samochodu, a po upadku został przejechany przez pojazd. Pasażer auta, Antonino Falzone, został uznany za winnego 54 przypadków nieudzielenia pomocy osobom znajdującym się w niebezpieczeństwie.
Spis treści
Świadome działanie kierowcy
W uzasadnieniu werdyktu przysięgli wskazali, że Paolo Falzone celowo i z pełną świadomością rozpędził samochód do 174 km/h, czyli jechał trzy i pół raza szybciej, niż pozwalały przepisy na rue des Canadiens. Zdaniem ławy przysięgłych mężczyzna doskonale wiedział, że na ulicy może natrafić na ludzi, i miał świadomość, że uderzenie w nich z taką prędkością nieuchronnie doprowadzi do śmierci.
W przypadku Antonina Falzone przysięgli uznali, że pasażer zdawał sobie sprawę z poważnego i bezpośredniego zagrożenia, w jakim znalazły się ofiary po uderzeniu. Mimo to nie udzielił im wymaganej pomocy.
„Szaleniec za kierownicą”
Na decyzję ławy przysięgłych wpłynęło także wcześniejsze zachowanie Paola Falzone. Przysięgli podkreślili, że mężczyzna miał zwyczaj jeździć w sposób skrajnie nieodpowiedzialny i lekceważył bezpieczeństwo innych osób. Trzydziestolatek regularnie nagrywał się podczas jazdy z bardzo dużą prędkością, a silnik swojego BMW zmodyfikował po to, by zwiększyć osiągi auta. W okolicy był znany jako „szaleniec za kierownicą” – część sąsiadów przestała pozwalać dzieciom bawić się na ulicy, a liczne mandaty nie wpłynęły na zmianę jego zachowania. Według przysięgłych Paolo Falzone uczynił ze swojego samochodu prawdziwą broń. Zdjęcie opublikowane na Facebooku z podpisem „Zejdź mi z drogi, nadjeżdżam” oraz sygnały świetlne dawane na rue de Bray miały – zdaniem ławy – pokazywać, że traktował drogę jak własny teren i jak miejsce do zabawy.
Przebieg tragedii
Do dramatu doszło 20 marca 2022 r. O godzinie 5:05 BMW jadące z prędkością ponad 170 km/h po rue des Canadiens w Strépy-Bracquegnies z ogromną siłą uderzyło w pochód uczestników tradycyjnego zbierania Gille’ów. Za kierownicą siedział Paolo Falzone. Na odcinku ponad 250 metrów potrąconych zostało blisko 90 osób. Mimo siły zderzenia samochód się nie zatrzymał i przejechał jeszcze ponad kilometr z kilkoma ofiarami znajdującymi się w środku pojazdu albo uczepionymi jego przedniej części. Jedna z nich, Frédéric D’Andrea, spadła z maski, po czym BMW ruszyło dalej i przejechało po jego ciele. Auto zatrzymało się o godzinie 5:07 na rue Léopold Aubry. Przód pojazdu był całkowicie zmiażdżony, a przednia szyba rozbita. Jedna z ofiar, już martwa, miała głowę wbitą w szybę, a druga, wciąż przytomna, częściowo znajdowała się w kabinie.
Od wypadku drogowego do zarzutów zabójstwa
Początkowo Paolo Falzone został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci w ramach wypadku drogowego, a jego pasażer Antonino Falzone – o nieudzielenie pomocy osobom w niebezpieczeństwie. W toku śledztwa kwalifikacja czynów została jednak zmieniona. Paolo Falzone najpierw usłyszał zarzut zabójstwa Frédérica D’Andrei, a następnie stanął przed sądem przysięgłych oskarżony o siedem zabójstw oraz 81 usiłowań zabójstwa.
Grozi mu maksymalnie 30 lat więzienia
Podczas procesu prokuratura i strony cywilne podtrzymywały tezę o premedytacji w przypadku zabójstwa Frédérica D’Andrei. Ich zdaniem kierowca miał 22 sekundy, aby zdecydować, czy zatrzymać samochód, czy kontynuować ucieczkę. Wybrał drugie rozwiązanie, jadąc dalej i przejeżdżając po ciele Gille’a. Obrońca Paola Falzone, mecenas Frank Discepoli, kwestionował natomiast kwalifikację zabójstwa i przekonywał, że czyny należy uznać za nieumyślne spowodowanie śmierci w ramach wypadku drogowego. Obrona wnosiła również o zmianę kwalifikacji usiłowań zabójstwa na nieumyślne spowodowanie obrażeń ciała.
Proces będzie kontynuowany w przyszłym tygodniu. Rozpoczną się wtedy debaty dotyczące wymiaru kar dla obu mężczyzn, po których ława przysięgłych ponownie uda się na naradę. W przypadku Paola Falzone prawo przewiduje maksymalnie 30 lat pozbawienia wolności. Choć liczba ofiar nie podnosi tego górnego pułapu, ma duże znaczenie przy ocenie wagi czynów i może skłonić sąd do orzeczenia surowszej kary.