Port w Antwerpii bramą dla kanadyjskiej marihuany – celnicy przejęli w ubiegłym roku 32 tony
Port w Antwerpii stał się głównym punktem wjazdu do Europy marihuany przemycanej z Kanady. Grupy przestępcze wykorzystują przy tym tamtejszy legalny przemysł konopny. Belgijskie służby celne przejęły...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Port w Antwerpii stał się głównym punktem wjazdu do Europy marihuany przemycanej z Kanady. Grupy przestępcze wykorzystują przy tym tamtejszy legalny przemysł konopny. Belgijskie służby celne przejęły w 2025 r. 32 tony marihuany, czyli pięć razy więcej niż rok wcześniej. Aż 21 ton pochodziło z Kanady. Tak wynika ze śledztwa dziennika The Daily Telegraph, o którym informuje The Brussels Times.
Spis treści
Nadpodaż po legalizacji
Dziennikarze ustalili, że marihuana legalnie uprawiana na kanadyjskich farmach coraz częściej trafia na rynki europejskie, gdzie grupy przestępcze mogą osiągać znacznie wyższe zyski.
Wzrost przemytu wiąże się z nadpodażą, która pojawiła się po zalegalizowaniu w Kanadzie w 2018 r. marihuany do celów rekreacyjnych. Krajowy rynek został nasycony, co skłoniło grupy przestępcze do wywożenia towaru za granicę, gdzie jego cena jest znacznie wyższa. Kilogram marihuany wart w Kanadzie około 940 euro może po dotarciu do Europy kosztować nawet 5 300 euro.
Antwerpia jako kluczowy węzeł
Siatki przestępcze wysyłają marihuanę w kontenerach z kanadyjskich portów, między innymi z Vancouver, Montrealu, Halifaksu i Saint John. Ładunki trafiają do Antwerpii, będącej drugim co do wielkości portem w Europie.
Szef belgijskich służb celnych Kristian Vanderwaeren powiedział The Daily Telegraph, że w 2026 r. po raz pierwszy w połączonym porcie Antwerpia-Brugia przejęto więcej marihuany niż kokainy. W pierwszych sześciu miesiącach roku celnicy zabezpieczyli 10,8 tony marihuany, podczas gdy ilość skonfiskowanej kokainy spadła o 68 procent – z 16,7 tony do 5,4 tony.
Popyt napędza „Cali weed”
Śledztwo zwraca również uwagę na rosnącą popularność silnej odmiany marihuany określanej jako „Cali weed”. Została ona pierwotnie opracowana w Kalifornii, ale obecnie jest uprawiana także w Kanadzie.
Robert Patrancus, śledczy z unijnej agencji ds. narkotyków, określił tę sytuację jako niezamierzony skutek uboczny kanadyjskiej polityki legalizacji. Jak wskazał, „Cali weed” może zawierać od 28 do 30 procent THC, czyli około dwa razy więcej niż wiele odmian europejskich. Towar jest następnie sprzedawany za pośrednictwem szyfrowanych komunikatorów, takich jak Telegram i Signal, w miastach między innymi w Brukseli, Paryżu, Londynie i Berlinie.
Obawy o wpływy przestępczości zorganizowanej
Wzrost przemytu marihuany pogłębia szersze obawy dotyczące rosnących wpływów przestępczości zorganizowanej w Belgii. Grupy zajmujące się handlem narkotykami coraz częściej biorą na cel urzędników i funkcjonariuszy, a Antwerpia stała się ośrodkiem działalności silnie uzbrojonych siatek handlujących kokainą i marihuaną.
Były minister sprawiedliwości Vincent Van Quickenborne (Anders) musiał w 2022 r. ukrywać się po ujawnieniu podejrzeń dotyczących planowanego porwania, które wiązano z holenderskim gangiem narkotykowym. Prób zastraszania doświadczali także belgijscy celnicy, a grupy przestępcze próbowały werbować lub przekupywać pracowników portu. Mimo tej presji Kristian Vanderwaeren zapewnia, że nie zamierza się wycofać.
Rosnąca presja na Kanadę
O gwałtownym wzroście liczby przesyłek marihuany kierowanych do Europy informują również kanadyjskie władze. Królewska Kanadyjska Policja Konna przekazała The Daily Telegraph, że od 2023 r. obserwuje wyraźny wzrost przemytu drogą morską. Kanadyjska agencja służb granicznych podała natomiast, że w ciągu ostatnich 16 miesięcy przejęła 46 ton marihuany przeznaczonej na rynek europejski.