Roboty pielące zamiast środków chemicznych – testy w ośrodku Inagro w Roeselare
Roboty poruszające się między uprawami, rozpoznające chwasty i usuwające je bez uszkadzania roślin są już intensywnie testowane w ośrodku badawczym Inagro w Roeselare. W sytuacji, gdy rolnicy mogą...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Roboty poruszające się między uprawami, rozpoznające chwasty i usuwające je bez uszkadzania roślin są już intensywnie testowane w ośrodku badawczym Inagro w Roeselare. W sytuacji, gdy rolnicy mogą korzystać z coraz mniejszej liczby środków ochrony roślin, tego typu maszyny do odchwaszczania mogą okazać się praktycznym rozwiązaniem.
Spis treści
Inagro prowadzi badania nad inteligentnymi robotami pielącymi, które są już dostępne na rynku. Maszyny zaprezentowano dziś na poletkach demonstracyjnych w Roeselare.
Jak wyjaśnia badaczka Eva Ampe, pojawienie się takich robotów w sprzedaży nie jest przypadkowe. Wiele środków ochrony roślin zostało wycofanych z rynku, opinia publiczna coraz częściej domaga się ograniczenia ich stosowania, a część preparatów może hamować wzrost upraw lub sprzyjać powstawaniu odporności.
W Holandii roboty są już częściej wykorzystywane
Według badaczki po holenderskich polach porusza się już ponad 25 automatycznych robotów. W Belgii takie maszyny również można kupić, choć nadal są bardzo kosztowne i wymagają dużej wiedzy. Łączą w sobie technologię, technikę uprawy oraz nadzór agronomiczny, dlatego ich wykorzystanie jest złożonym procesem zależnym od wielu czynników.
We Flandrii dodatkową trudnością jest rozdrobnienie działek. Pola są tu znacznie mniejsze niż w Holandii, co utrudnia efektywne wykorzystanie robotów. Sektor mimo to się rozwija – w sierpniu badacze chcą przetestować między innymi robota wyposażonego w laser.
Duże zainteresowanie rolnictwa ekologicznego
Ampe zauważa, że obecnie największe zainteresowanie takimi rozwiązaniami widać w rolnictwie ekologicznym, gdzie ręczne usuwanie chwastów jest bardzo pracochłonne. W rolnictwie konwencjonalnym ciekawość również rośnie, choć wysoka cena zakupu pozostaje istotną barierą. Jak zaznacza badaczka, wielu rolników przekonuje się do tych maszyn dopiero wtedy, gdy zobaczy je w praktycznym działaniu. Pierwsze roboty mają pojawić się na polach w ciągu kilku lat.
Ekologiczny rolnik Kevin Beddeleem z Poperinge już rozważa zakup robota pielącego. Jak mówi, obecnie na ręczne odchwaszczanie przeznacza od 150 do 200 godzin na hektar. Nie używa herbicydów, a wszystko, czego nie da się usunąć opielaczem ciągnikowym, musi być usuwane ręcznie.
Zdaniem rolnika, jeżeli robot przejmie znaczną część tej pracy, pozwoli to wyeliminować wiele stresu. Beddeleem przyznaje, że koszt zakupu jest wysoki, ale przy rozłożeniu inwestycji na kilka lat i zestawieniu jej z 200 godzinami pracy rocznie trzeba dokładnie obliczyć, czy takie rozwiązanie będzie opłacalne.
Koszt zakupu i opłacalność
W swoich badaniach Inagro analizuje również kwestię kosztów. Ośrodek pracuje nad modelem symulacyjnym, który ma pomóc obliczyć, jaką powierzchnię rolnik musi obrabiać, aby zakup robota stał się ekonomicznie uzasadniony.
Jak podsumowuje Ampe, celem nie jest przecież doprowadzenie do wzrostu cen produktów z powodu wykorzystania takiej maszyny. W przypadku rolników ekologicznych rachunek może wyglądać nieco korzystniej, ponieważ osiągają oni większą marżę i łatwiej mogą pokryć dodatkowe koszty.