Proces Falzone: kolejne poruszające zeznania przed sądem przysięgłych w Hainaut
Przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut kontynuowano w środę przesłuchania świadków w procesie Paola i Antonina Falzone, oskarżonych w związku z tragedią, do której doszło 20 marca 2022 r. przy...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut kontynuowano w środę przesłuchania świadków w procesie Paola i Antonina Falzone, oskarżonych w związku z tragedią, do której doszło 20 marca 2022 r. przy rue des Canadiens w Strépy-Bracquegnies. BMW prowadzone przez Paola Falzone wjechało wówczas z dużą prędkością w pochód karnawałowy uczestniczący w zbieraniu Gilles’ów. W wyniku tragedii zginęło siedem osób.
Spis treści
Świadectwo ciężko rannego uczestnika pochodu
32-letni Florian Devise, jeden z uczestników pochodu, odniósł bardzo poważne obrażenia głowy. Przed sądem wyjaśnił, że z samego zdarzenia pamięta jedynie pojedyncze fragmenty. Jak opowiadał, po przebudzeniu w szpitalu nie rozumiał, dlaczego się tam znajduje. Szczegóły tragedii poznawał później z relacji swoich rodziców.
W wyniku ciężkiego urazu głowy i rozległego krwiaka mózgu przeszedł kilka operacji czaszki. Jak tłumaczył przed sądem, siła uderzenia spowodowała przemieszczenie mózgu. Po pobycie na oddziale intensywnej terapii konieczna była kolejna operacja. Do domu wrócił dopiero po wielu tygodniach hospitalizacji.
Trwałe konsekwencje tragedii
Skutki wypadku pozostają odczuwalne do dziś. Florian Devise cierpi na padaczkę i do końca życia będzie musiał przyjmować leki. Przyznał, że brak leków wywołuje u niego silny stres i lęk. Po opuszczeniu szpitala przeszedł jeszcze kolejne zabiegi chirurgiczne, między innymi z powodu komplikacji związanych z blizną po operacji czaszki.
Mężczyzna musiał także zrezygnować ze swojej pasji – gry w piłkę nożną. Jak wyjaśnił, fizycznie mógłby wrócić na boisko, ale lekarze zabronili mu przyjmowania uderzeń w głowę. Próbował nadal działać w swoim klubie w Jemappes jako trener bramkarzy, jednak – jak przyznał – doświadczenie okazało się dla niego zbyt trudne emocjonalnie i brakowało mu cierpliwości do pracy z dziećmi.
„Złamaliście nam życie”
Florian Devise mówił również o zmianach, jakie zaszły w jego charakterze po tragedii. Jak przyznał, stał się bardziej drażliwy, bardziej bezpośredni i ma problemy z kontrolowaniem emocji. Przez długi czas odrzucał możliwość terapii psychologicznej, uważając, że musi być silny dla bliskich. Ostatecznie zdecydował się rozpocząć terapię na początku 2025 r.
Mężczyzna podkreślił także swoje przywiązanie do lokalnego folkloru, pomiędzy Ducasse w Mons a karnawałem w La Louvière. Zapowiedział, że chce pozostać Gille’em „do końca, w hołdzie”. Wspominając Laure Garę, którą tamtej nocy zaprosił na zbieranie Gilles’ów, nie potrafił ukryć emocji. Ze łzami w oczach powiedział, że była dla niego jak druga matka.
Zwracając się bezpośrednio do oskarżonych, podsumował: „Pięćdziesiąt miesięcy temu złamaliście nam życie”.
Zeznania kobiety, która spędziła z oskarżonymi noc przed tragedią
Następnie przed sądem zeznawała młoda kobieta, która kilka godzin przed tragedią spędziła noc z Paolem i Antoninem Falzone w dyskotece w okolicach Mons. Nad ranem mężczyźni odwieźli ją do domu.
Świadek przyznała, że tej nocy zażywała narkotyki. Paolo Falzone opisała jako osobę zmęczoną pracą nocną, ale – jak stwierdziła – niepijącą nadmiernie alkoholu. Według niej był to tragiczny wypadek, do którego mogłoby nie dojść, gdyby w miejscu zdarzenia znajdowały się odpowiednie znaki ostrzegawcze. Wypowiedź ta wywołała poruszenie na sali rozpraw, szczególnie wśród powodów cywilnych.
Podczas wcześniejszego przesłuchania przez śledczych kobieta zeznała, że Paolo Falzone „wcisnął gaz do dechy”, ale – jak tłumaczyła – nie wzbudziło to jej niepokoju, ponieważ lubi szybką jazdę. Przed sądem przedstawiła jednak inną wersję, twierdząc, że oskarżony „nie jechał szybko, poza obwodnicą Mons”.
Reakcje na sali rozpraw
Świadek poinformowała również, że po tragedii utrzymywała kontakt z oskarżonym. Mówiąc o „wypadku, który zrujnował mu życie”, spotkała się z natychmiastową reakcją mecenasa Grégory’ego D’Andrei, który zarzucił jej odwracanie ról.
Na sali rozpraw doszło do protestów ze strony publiczności. W ich trakcie część obecnych nie usłyszała dalszej części wypowiedzi kobiety, w której dodała, że tragedia zniszczyła również życie wielu innych osób.
Oskarżeni mieli znać tradycję karnawału
Podczas porannej rozprawy Paolo i Antonino Falzone przyznali, że tydzień przed tragedią uczestniczyli w soumonces w La Louvière. Jednocześnie utrzymują, że nie znali terminu karnawału w Strépy.
Mecenas Grégory D’Andrea zwrócił jednak uwagę, że karnawał w Strépy od pół wieku odbywa się po soumonces organizowanych w La Louvière.