Wyjazdy językowe z niderlandzkiego tracą popularność wśród frankofonów w Belgii
Coraz mniej francuskojęzycznych mieszkańców Belgii decyduje się na wyjazdy językowe mające pomóc w nauce niderlandzkiego. Spadek zainteresowania jest na tyle wyraźny, że część organizatorów –...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Coraz mniej francuskojęzycznych mieszkańców Belgii decyduje się na wyjazdy językowe mające pomóc w nauce niderlandzkiego. Spadek zainteresowania jest na tyle wyraźny, że część organizatorów – między innymi WEP – całkowicie wycofała tego typu ofertę. Ostatnia szkoła immersyjna działająca we Flandrii i Holandii ma natomiast coraz większy problem z zapełnieniem grup. Przedstawiciele branży wskazują na kilka przyczyn tego zjawiska – od malejącej atrakcyjności kulturowej języka po wysokie koszty i likwidację systemów wsparcia finansowego.
Spis treści
Coraz więcej pustych miejsc w szkołach immersyjnych
Charlotte Bauwens, dyrektor prywatnej szkoły LABS w Antwerpii, przyznaje, że sytuacja zmieniła się radykalnie. Przez niemal dwie dekady placówka funkcjonowała praktycznie przez cały rok. Uczniowie mogli rozpoczynać kurs w dowolnym momencie i pozostawać na miejscu przez tyle tygodni, ile chcieli. Od września coraz częściej zdarza się jednak, że szkoła przez kilka tygodni z rzędu pozostaje całkowicie pusta.
Po zamknięciu w 2023 r. podobnego programu w holenderskim Vught LABS pozostała jedyną szkołą oferującą immersyjne pobyty językowe we Flandrii i Holandii. Program obejmuje intensywne lekcje niderlandzkiego połączone z zakwaterowaniem u rodzin goszczących lub w pokojach studenckich.
Co ciekawe, jednocześnie rośnie zainteresowanie niderlandzkim wśród cudzoziemców. Jak zauważa Charlotte Bauwens, tego lata do Antwerpii przyjedzie więcej Niemców niż francuskojęzycznych mieszkańców Belgii chcących uczyć się tego języka.
Niderlandzki przegrywa z angielskim
Zdaniem Coleen Cheniaux, konsultantki ds. wyjazdów językowych w prywatnej szkole ESL, jedną z głównych przyczyn spadku zainteresowania jest mniejsza atrakcyjność kulturowa niderlandzkiego. W przeciwieństwie do języka angielskiego jest on słabo obecny w światowej popkulturze, a młodzi ludzie znacznie chętniej wybierają wyjazdy do krajów anglojęzycznych niż do Flandrii czy Holandii.
Podobną opinię przedstawia Tom Vandevelde, koordynator projektów związanych z nauką niderlandzkiego w organizacji Roeland vzw, organizującej obozy językowe po angielsku, francusku i niderlandzku. Zwraca on uwagę, że w społeczeństwie coraz większy nacisk kładzie się na matematykę i nauki ścisłe, podczas gdy języki obce schodzą na dalszy plan.
Rosnące koszty i brak stypendiów
Istotnym problemem pozostają również ceny. Pascal Carré, prezes belgijskiego stowarzyszenia organizatorów wyjazdów językowych i edukacyjnych Abelio, przypomina, że po likwidacji programu Plan Langues prowadzonego przez Forem w Walonii nie istnieje już system stypendiów wspierających takie wyjazdy.
Jak podkreśla, z programu korzystały całe roczniki młodych mieszkańców Walonii, którzy dzięki temu osiągali wysoki poziom znajomości niderlandzkiego.
Do tego dochodzi wyraźny wzrost cen po pandemii covid-19. Maxime Bertholet z Langues Vivantes wyjaśnia, że po zamknięciu szkoły w Holandii jedyna placówka działająca obecnie w Antwerpii musiała ograniczyć liczbę przyjmowanych uczniów. Aby utrzymać działalność, podniosła również ceny. Jeszcze kilka lat temu tygodniowy pobyt kosztował około 600 euro, dziś cena wynosi już 980 euro.
Jeszcze droższe są alternatywne formuły, takie jak pobyt u rodziny połączony z indywidualnymi lekcjami. Tego typu program kosztuje obecnie około 1 400 euro tygodniowo.
Obozy wakacyjne nadal przyciągają uczestników
Choć całoroczne pobyty językowe tracą popularność, obozy wakacyjne nadal cieszą się zainteresowaniem. Coleen Cheniaux podkreśla, że letnie obozy organizowane w Spa we współpracy z CERAN wciąż przyciągają uczestników, mimo że należą do segmentu premium.
Tygodniowy pobyt w internacie obejmujący codziennie 4,5 godziny intensywnych zajęć oraz dodatkowe aktywności popołudniowe kosztuje 1 990 euro.
Również organizacja Roeland odnotowuje stabilizację sytuacji w segmencie niderlandzkim. Tom Vandevelde zaznacza, że po wcześniejszych spadkach ostatnie trzy lata przyniosły lekkie odbicie, choć nauka niderlandzkiego nadal stanowi niewielką część całej działalności organizacji.
Inaczej sytuację ocenia Morgane Payet, marketing manager szkoły de Ruysschaert w Gandawie. Jej zdaniem zainteresowanie obozami językowymi nadal maleje. Wskazuje ona między innymi na znoszenie obowiązkowej nauki niderlandzkiego w części szkół w Walonii oraz problemy organizacyjne wynikające z różnych kalendarzy ferii szkolnych na północy i południu kraju.
Immersja szkolna zmienia potrzeby uczniów
Jednym z powodów spadku zainteresowania wyjazdami językowymi jest także rozwój szkolnictwa immersyjnego. Pascal Carré zwraca uwagę, że wielu francuskojęzycznych uczniów uczy się dziś części przedmiotów po niderlandzku, a w Brukseli znacząca liczba dzieci uczęszcza do szkół niderlandzkojęzycznych.
W praktyce oznacza to od 12 do 14 godzin tygodniowo kontaktu z językiem lub nawet realizację całego programu nauczania po niderlandzku. W takiej sytuacji dodatkowy wyjazd językowy często wydaje się rodzinom zbyt kosztowny.
Branża przekonuje, że immersja nadal ma sens
Mimo trudności przedstawiciele sektora podkreślają, że wyjazdy językowe nadal pozostają bardzo wartościowym doświadczeniem, szczególnie w przypadku niderlandzkiego. Charlotte Bauwens zaznacza, że pobyt w Antwerpii to nie tylko nauka języka, ale także możliwość poznania innej kultury i codziennego życia mieszkańców Flandrii.
W jej ocenie wielu frankofonów dzięki pobytowi u rodzin goszczących zmienia swoje wyobrażenia o drugiej wspólnocie językowej i odkrywa rzeczywistość odbiegającą od stereotypów.
Pascal Carré przypomina również, że znajomość niderlandzkiego pozostaje bardzo cennym atutem zawodowym, zwłaszcza że we Flandrii dostępnych jest wiele ofert pracy.
Tom Vandevelde uważa natomiast, że nawet rozwój sztucznej inteligencji i technologii tłumaczeń symultanicznych nie eliminuje potrzeby nauki języków. Jego zdaniem kluczowe pozostają umiejętność komunikacji, odwaga w mówieniu i gotowość do popełniania błędów. Sam przyznaje, że kiedyś nie odważyłby się udzielić wywiadu po francusku, podczas gdy dziś robi to bez większych problemów.
Organizatorzy szukają nowych formuł
W odpowiedzi na spadek zainteresowania branża próbuje dostosować swoją ofertę do nowych realiów. Morgane Payet z de Ruysschaert wyjaśnia, że szkoła postawiła na bardziej ludyczne formy nauki oraz współpracę z organizacjami zewnętrznymi.
Organizatorzy coraz częściej proponują także krótsze pobyty, nowe formuły kursów i rozwiązania pozwalające ograniczyć koszty.
Pascal Carré apeluje jednocześnie do władz publicznych o większe wsparcie dla nauki języków. Zwraca uwagę, że w Brukseli czeki językowe Actiris można wykorzystać wyłącznie w szkołach z Regionu Stołecznego Brukseli. Podkreśla też, że w większości państw sąsiednich nauka języków jest traktowana jako dobro podstawowe, podczas gdy w Belgii nadal obowiązuje na nią 21-procentowa stawka VAT.
Charlotte Bauwens zauważa, że immersja przez wiele lat była uznawana za najlepszy sposób nauki języka, jednak obecnie młodzi ludzie mają znacznie więcej możliwości. Potrzeba nauki niderlandzkiego nadal istnieje – otwarte pozostaje jednak pytanie, w jakiej formie będzie realizowana w przyszłości.