Matka oskarża pracownika szkoły na Molenbeek o nadużycia wobec dzieci – trwa śledztwo
Dwoje dzieci w wieku 4 i 3 lat, uczęszczających do szkoły na Molenbeek w Brukseli, miało paść ofiarą nadużyć seksualnych ze strony pracownika technicznego placówki. Do zdarzeń miało dochodzić od...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Dwoje dzieci w wieku 4 i 3 lat, uczęszczających do szkoły na Molenbeek w Brukseli, miało paść ofiarą nadużyć seksualnych ze strony pracownika technicznego placówki. Do zdarzeń miało dochodzić od grudnia 2025 r. Sprawa została zgłoszona policji, a rodzina zdecydowała się przenieść dzieci do innej szkoły. Podczas ostatniego posiedzenia rady gminy burmistrz potwierdziła, że postępowanie jest w toku, podkreślając jednocześnie konieczność zachowania ostrożności w ocenach do czasu jego zakończenia.
Spis treści
Zarzuty wobec pracownika technicznego
Sprawa została poruszona podczas posiedzenia rady gminy przez radnego Hamzę Zibouha z ugrupowania TFA, który przedstawił relację matki dzieci. Z jej zeznań wynika, że pracownik techniczny szkoły miał dopuszczać się nieodpowiednich zachowań podczas czynności higienicznych, a także innych form molestowania na terenie placówki.
Rodzina zgłosiła sytuację do Centrum Wsparcia Ofiar Przemocy Seksualnej (CPVS), gdzie sporządzono opinię medyczno-sądową. Jak przekazał radny, dokument ten ma wskazywać na wystąpienie traumatycznych doświadczeń u dzieci. Złożono również formalne zawiadomienie na policji.
Dzieci nie wróciły już do szkoły i wykazują objawy silnego stresu pourazowego. Zostały wypisane z dotychczasowej placówki i zapisane do innej. Matka twierdzi także, że sposób, w jaki została potraktowana przez dyrekcję, dodatkowo pogłębił trudną sytuację rodziny.
Interwencja policji podczas spotkania w szkole
Burmistrz Molenbeek Catherine Moureaux przyznała, że sprawa jest bardzo trudna dla rodziny, jednak zaapelowała o powściągliwość do czasu zakończenia śledztwa. “W każdej sytuacji w naszych szkołach najważniejsze są bezpieczeństwo i dobro dzieci oraz spokojne warunki nauki” – podkreśliła, dodając, że przedstawiona przez radnego wersja wydarzeń nie pokrywa się z informacjami przekazanymi jej przez służby gminne.
Według burmistrz dyrekcja szkoły szybko przyjęła rodziców na rozmowę, a w tym momencie nie było jeszcze mowy o formalnym zgłoszeniu sprawy. Podczas kolejnego spotkania doszło jednak do wyraźnego zaostrzenia sytuacji. W interwencję zaangażował się dyrektor wydziału oświaty publicznej, a następnie policja, która wyprowadziła rodziców ze szkoły. “Napięcie było naprawdę bardzo wysokie. Kierownik wydziału oświaty publicznej musiał interweniować” – relacjonowała Catherine Moureaux, powołując się na informacje od podległych jej służb. Dopiero po tym zdarzeniu rodzice zdecydowali się na formalne zgłoszenie sprawy na policji.
Odsunięcie pracownika i równoległe postępowania
Ze względu na powagę zarzutów oraz rozwój sytuacji burmistrz poleciła natychmiastowe odsunięcie pracownika od wszelkiego kontaktu z dziećmi – niezależnie od tego, która wersja wydarzeń okaże się zgodna z ustaleniami śledztwa.
Obecnie prowadzone są dwa postępowania: wewnętrzne po stronie gminy oraz sądowe. “Dopiero po zakończeniu śledztwa będziemy mogli zdecydować o dalszych krokach wobec pracownika. Nie dysponujemy takimi uprawnieniami jak wymiar sprawiedliwości i policja, a w tej sprawie pojawiają się rozbieżne relacje” – wyjaśniła burmistrz podczas posiedzenia rady gminy.
Zarzuty wobec dyrekcji szkoły
Radny Hamza Zibouh zaznaczył również, że według relacji matki do momentu spotkania zakończonego konfrontacją zachowywała ona dużą powściągliwość. W jej ocenie to właśnie postawa dyrekcji doprowadziła do eskalacji napięcia. “Nie została potraktowana z należytą uwagą ani wysłuchana. Nie otrzymała wsparcia, jakiego oczekiwała, i została potraktowana w sposób lekceważący” – relacjonował radny.