Ceny paliw w Belgii na tle krajów sąsiednich – kierowcy płacą mniej niż w Niemczech, Holandii i Francji
Od wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny paliw na belgijskich stacjach wyraźnie wzrosły – o 20 procent w przypadku benzyny oraz o 32 procent w przypadku oleju napędowego. Mimo tych...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Od wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny paliw na belgijskich stacjach wyraźnie wzrosły – o 20 procent w przypadku benzyny oraz o 32 procent w przypadku oleju napędowego. Mimo tych podwyżek osoby tankujące w Belgii nadal płacą mniej niż kierowcy w Niemczech, Holandii czy Francji. Ogłoszone w ubiegłym tygodniu zawieszenie broni zahamowało dalsze wzrosty i zapoczątkowało oczekiwany spadek cen po kilku tygodniach globalnych podwyżek.
Spis treści
Benzyna: Belgia powyżej średniej europejskiej
Wszystkie państwa Unii Europejskiej, z wyjątkiem Malty, odnotowały wzrost cen benzyny 95 od początku konfliktu. W Belgii cena wzrosła o 20 procent i w poniedziałek osiągnęła poziom 1,85 euro za litr, czyli o 31 centów więcej niż pod koniec lutego. Jest to wzrost wyraźniejszy niż średnia w UE.
Jean-Benoît Schrans, rzecznik Energii – federacji belgijskich firm naftowych – zaznacza, że w ostatnich dniach widoczna jest pewna stabilizacja, jednak trudno przewidzieć dalszy kierunek zmian. Jak podkreśla, wahania cen są silnie uzależnione od decyzji podejmowanych przez Stany Zjednoczone oraz Iran.
Pomimo wzrostów ceny w Belgii pozostają niższe niż u sąsiadów. W Holandii litr benzyny kosztuje 2,37 euro, w Niemczech 2,09 euro, a we Francji 1,98 euro.
Olej napędowy: bariera 2 euro za litr
Jeszcze silniejszy wzrost dotyczy oleju napędowego. Przed wybuchem konfliktu żaden kraj w Europie nie przekraczał poziomu 2 euro za litr, obecnie próg ten został przekroczony w 16 państwach. Średnia cena w Unii wzrosła z 1,5 euro pod koniec lutego do około 2 euro w poniedziałek.
W Belgii olej napędowy kosztuje obecnie 2,21 euro za litr, co oznacza wzrost o 32,5 procent w porównaniu z sytuacją sprzed niemal dwóch miesięcy. W praktyce oznacza to dodatkowy wydatek rzędu 27 euro przy tankowaniu 50 litrów.
Schrans wyjaśnia, że produkcja oleju napędowego jest droższa niż benzyny, a globalny popyt na to paliwo pozostaje wysoki ze względu na jego szerokie zastosowanie w transporcie, przemyśle i rolnictwie. Również w tym przypadku ceny w Belgii są niższe niż w Niemczech (2,27 euro), Francji (2,31 euro) i Holandii (2,58 euro). Konkurencyjny pozostaje Luksemburg, gdzie litr kosztuje około 2 euro, mimo wzrostu o jedną trzecią od końca lutego.
Różnice cenowe między państwami wynikają przede wszystkim z odmiennych systemów podatkowych i poziomu akcyzy na paliwa. W Belgii dodatkowo funkcjonuje mechanizm cen maksymalnych, który rozkłada podwyżki na kilka dni, łagodząc ich wpływ na konsumentów.
Amerykanie pod większą presją niż Europejczycy
Od początku konfliktu wzrost cen benzyny i oleju napędowego odnotowano w siedmiu na dziesięć krajów świata. Jest to związane m.in. z niemal całkowitym paraliżem cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach transportowana jest około jedna piąta światowej ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.
W Stanach Zjednoczonych, mimo że kraj ten jest eksporterem netto węglowodorów, ceny wzrosły bardziej niż w Europie – o 50 procent w przypadku oleju napędowego i o 33 procent w przypadku benzyny od końca lutego. Wynika to z większego udziału kosztu surowca w cenie końcowej paliwa, podczas gdy w Europie ceny są silniej obciążone podatkami, ale jednocześnie częściowo łagodzone przez działania fiskalne rządów.
Działania w Belgii i ostrzeżenie MFW
W Belgii rząd federalny zdecydował przed Wielkanocą o przeznaczeniu dodatkowych wpływów podatkowych wynikających ze wzrostu cen energii na środki wsparcia. Tymczasowe i ukierunkowane działania – skierowane do najbardziej wrażliwych gospodarstw domowych oraz osób ponoszących wyższe koszty dojazdów do pracy – mają zostać omówione na posiedzeniu rady ministrów pod koniec tygodnia.
Premier Bart De Wever ostudził jednak oczekiwania dotyczące szerokiej pomocy. Podkreślił, że choć wsparcie jest potrzebne, możliwości budżetowe są ograniczone, co wyklucza wprowadzenie rozwiązań o charakterze powszechnym.
W innych państwach Europy podjęto już konkretne decyzje. Niemcy zdecydowały się na dwumiesięczne obniżenie podatków od benzyny i oleju napędowego, co ma kosztować 1,6 miliarda euro i zostać zrekompensowane podwyżką podatku od wyrobów tytoniowych. Francja rozważa ograniczenie marż dystrybutorów, Litwa obniżyła o połowę ceny biletów na pociągi lokalne, a Hiszpania wprowadziła ulgi podatkowe dla osób inwestujących w termomodernizację i panele słoneczne.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegł jednak przed szerokim stosowaniem dopłat do paliw. Rodrigo Valdés, dyrektor departamentu finansów publicznych MFW, podkreślił, że wyższe ceny energii są konieczne, aby ograniczyć zużycie i dostosować gospodarki do nowych warunków. Jego zdaniem lepszym rozwiązaniem są działania tymczasowe i precyzyjnie ukierunkowane, które nie maskują rzeczywistego wzrostu cen.