„Najgorszy rok w historii” – rolnicy z Jabbeke rozdają 1 200 ton ziemniaków za darmo
Erik i Cedric Simoens, prowadzący gospodarstwo Hove Ter Hille w Jabbeke, muszą do końca września pozbyć się aż 1 200 ton ziemniaków przed nadejściem nowych zbiorów. Na wolnym rynku cena tego produktu...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Erik i Cedric Simoens, prowadzący gospodarstwo Hove Ter Hille w Jabbeke, muszą do końca września pozbyć się aż 1 200 ton ziemniaków przed nadejściem nowych zbiorów. Na wolnym rynku cena tego produktu spadła do zera, co czyni obecny sezon najgorszym w czterdziestoletniej karierze Erika Simoensa. Od kilku miesięcy ojciec i syn przekazują nadwyżki bezpłatnie hodowcom bydła w regionie, gdzie ziemniaki są rozdrabniane i wykorzystywane jako pasza.
Spis treści
Cena spadła do zera
Zazwyczaj rolnicy sprzedają ziemniaki dwutorowo. Około dwie trzecie trafia do zakładów przetwórczych – takich jak Clarebout Potatoes, Agristo czy Aviko – w ramach umów kontraktowych z ustaloną ceną. Pozostała część sprzedawana jest na wolnym rynku, gdzie stawki mogą się znacznie wahać. Jeszcze rok i dwa lata temu ceny utrzymywały się długo na poziomie 50 euro za 100 kilogramów, a w pewnym momencie sięgały nawet 65 euro. W tym sezonie jednak spadły do zera.
Ziemniaki trafiają na paszę dla bydła
Rodzina Simoens sprzedała połowę zbiorów w ramach kontraktów, ale drugiej części nie udało się znaleźć nabywców. – W magazynach mieliśmy nadwyżkę 1 200 ton – mówi Erik. – Od grudnia rozwozimy je bezpłatnie do hodowców bydła w okolicy. Dzięki temu udało się już pozbyć prawie połowy zapasów.
Jak tłumaczy Cedric, cały proces jest pracochłonny. – Najpierw usuwamy kamienie i bryły ziemi, a następnie transportujemy ziemniaki do gospodarstw. Ponosimy więc koszty tylko po to, by się ich pozbyć. Nie liczę nawet czasu naszej pracy, a paliwo jest dziś drogie. Erik dodaje, że wynajęcie ciężarówki kosztowałoby około 10 euro za tonę – przy 500 tonach oznaczałoby to wydatek rzędu 5 000 euro. Koszty są niższe jedynie dlatego, że korzystają z własnego ciągnika i przyczepy.
Magazyny trzeba opróżnić przed nowymi zbiorami
Do końca września wszystkie magazyny muszą zostać opróżnione. – Ziemniaki nie mogą leżeć dłużej – wyjaśnia Cedric. – Zaczęłyby gnić, wypływałaby z nich woda i powstałby ogromny bałagan. Problem polega jednak na tym, że samo przekazywanie ich jako paszy nie wystarczy – wraz z cieplejszą pogodą krowy wychodzą na pastwiska i zużycie paszy w oborach maleje.
Erik szuka więc dodatkowych sposobów. – Co roku 1, 2 i 3 maja organizujemy na gospodarstwie zawody w strzelaniu do rzutków, na które przychodzi około tysiąca osób. W tym roku połączymy to ze zbieraniem ziemniaków – każdy będzie mógł przyjść z wiadrami, torbami czy workami i zabrać tyle, ile chce.
Sezon zakończy się stratą
Ojciec i syn nie mają wątpliwości, że dochody z kontraktów nie pokryją strat wynikających ze sprzedaży na wolnym rynku. – Wyprodukowanie 100 kilogramów ziemniaków kosztuje nas około 20 euro, uwzględniając dzierżawę gruntów, sadzonki i środki ochrony roślin. Te stałe koszty częściowo pokrywamy dzięki kontraktom, ale o jakimkolwiek zysku w tym roku nie ma mowy – podsumowuje Erik. I dodaje: – Tak wygląda rolnictwo.