„Wielu lekarzy ma wyprany mózg przez wolny rynek” – kontrowersyjny wywiad wywołuje burzę w środowisku medycznym
Seria prowokacyjnych wypowiedzi na temat lekarzy i ich roli w systemie opieki zdrowotnej – tak można podsumować wywiad z dwoma doświadczonymi socjalistami, Johnem Crombezem i Erikiem Mortierem,...
"Chirurgie cardiaque - Cardiac surgery" by dominique cappronnier is licensed under CC BY-NC-ND 2.0 Seria prowokacyjnych wypowiedzi na temat lekarzy i ich roli w systemie opieki zdrowotnej – tak można podsumować wywiad z dwoma doświadczonymi socjalistami, Johnem Crombezem i Erikiem Mortierem, opublikowany w magazynie Knack. Thomas Gevaert z organizacji Kartel określił tę rozmowę jako „oburzającą”.
Spis treści
W książce Hou België gezond („Utrzymaj Belgię w zdrowiu”) były przewodniczący partii Vooruit John Crombez oraz Eric Mortier, były dyrektor naczelny szpitala uniwersyteckiego UZ Gent, ostro krytykują belgijski system opieki zdrowotnej. Ich zdaniem zawód lekarza kultywuje dziś nierealny ideał pełnej wolności, który nie przystaje do realiów systemu finansowanego ze środków publicznych. To jednak wypowiedzi udzielone w wywiadzie dla Knack wzbudziły największe emocje.
Fundamentalna krytyka wolności zawodowej
„Lekarz wcale nie jest wolnym zawodem” – rozpoczął Mortier. „To zawód, który można wykonywać w warunkach wolności, ale jest finansowany ze środków zbiorowych. A za to trzeba się rozliczać. Wielu lekarzy ma wyprany mózg przez wolny rynek, podczas gdy nasza opieka zdrowotna funkcjonuje według zupełnie innych zasad”.
Crombez wtóruje: „Lekarze nie zdają sobie już sprawy, że pracują za pieniądze podatników. Chcą jednocześnie więcej środków i pełnej autonomii. To się nie da pogodzić”. Jego zdaniem to przepływy finansowe, a nie realne potrzeby pacjentów, kształtują ofertę medyczną. „Zabiegi, które generują największe dochody, wykonuje się zbyt często, nawet jeśli nie są konieczne”.
„Co robimy za dużo?” – pyta Crombez. „Zabiegi, na których szpitale zarabiają najwięcej. Nawet jeśli ustalimy, że pewne operacje – na przykład urologiczne – są wykonywane zbyt często, system i tak je powiela. Nikt tego nie zatrzymuje”. Mortier dodaje: „Nie zastanawiamy się, czy wszystkie te środki są wydawane sensownie – po prostu pozwalamy lekarzom i szpitalom działać bez realnej kontroli”.
Japoński model jako wzór
Zdaniem autorów rozwiązaniem jest wprowadzenie przejrzystych mechanizmów regulacyjnych wzorowanych na Japonii, gdzie niezależna komisja decyduje, które zabiegi podlegają refundacji i w jakiej wysokości. „Tak działa to w Japonii – i kraj ten skutecznie kontroluje wzrost kosztów” – mówi Crombez. „W Belgii brakuje takiego regulatora”.
Jeśli chodzi o wynagrodzenia, autorzy podkreślają, że problem nie leży w wysokości płac, lecz w strukturze zachęt. „Lekarze nie zarabiają za dużo – po prostu system wynagradza niewłaściwe decyzje” – tłumaczy Crombez. „Zachęty są źle skonstruowane, przez co nie zawsze sprzyjają zdrowiu mieszkańców Belgii”.
Jednocześnie zwracają uwagę, że kasy chorych są często błędnie wskazywane jako winne problemom systemu. „Koszty ich działania stanowią około 3 procent całego budżetu – to bardzo mało. Nie ma tam dużych rezerw” – zauważa Crombez.
Na zakończenie obaj autorzy wskazują na rolę grup nacisku, które ich zdaniem blokują zmiany. „Silne lobby chce jak najdłużej utrzymać status quo. Wielu myśli: mój czas jeszcze wystarczy. To skandal, biorąc pod uwagę stan, w jakim znajduje się dziś nasza opieka zdrowotna” – twierdzi Mortier.
Ostra replika ze strony Kartelu
Thomas Gevaert, przewodniczący organizacji Kartel, ostro skrytykował autorów książki, nazywając ich „politycznymi biurokratami od zdrowia”. Jego zdaniem ich narracja wpisuje się w centralistyczny sposób myślenia, w którym lekarze stają się łatwym celem, a odpowiedzialność polityków pozostaje przemilczana.
„To absurdalne słuchać, jak osoby współodpowiedzialne za chaos budżetowy i błędy popełnione w czasie pandemii pouczają teraz lekarzy o odpowiedzialności finansowej” – stwierdził Gevaert.
Zwrócił też uwagę, że środowisko lekarskie już od lat podlega polityce oszczędności, podczas gdy kasy chorych i instytucje kontrolne działają nieefektywnie. „W tym tygodniu znów dowiedzieliśmy się, że kasy chorych niesłusznie utrzymywały wiele osób na długotrwałej niezdolności do pracy. Prawdopodobnie dzięki swoim superefektywnym kontrolom” – dodał z ironią.
Według Gevaerta prawdziwe marnotrawstwo nie leży po stronie lekarzy, lecz w politycznie sterowanych projektach, których nikt nie ma odwagi zrewidować. „Największe marnotrawstwo w opiece zdrowotnej nie jest kliniczne, lecz polityczne” – podsumował.
Debata o przyszłości belgijskiej opieki zdrowotnej
Konflikt między autorami książki a przedstawicielami środowiska lekarskiego ujawnia głębokie napięcia w belgijskim systemie opieki zdrowotnej. Z jednej strony narasta presja finansowa i potrzeba racjonalizacji wydatków, z drugiej – lekarze bronią swojej autonomii i sprzeciwiają się nadmiernej centralizacji oraz biurokratyzacji sektora.
Choć propozycje Crombeza i Mortiera wywołały kontrowersje, wpisują się w szerszą europejską debatę o reformie finansowania służby zdrowia. Pytanie, czy Belgia potrzebuje radykalnych zmian systemowych, czy raczej stopniowych korekt, pozostaje otwarte i będzie jeszcze długo dzielić zarówno środowisko medyczne, jak i polityków.