13,5 procent osób po wyczerpaniu zasiłku znalazło pracę – ONEM nie wiąże tego wprost z reformą
Federalny urząd ds. zatrudnienia i bezrobocia ONEM/RVA opublikował w czwartek po południu trzeci monitoring skutków reformy ograniczającej wypłatę zasiłku dla bezrobotnych do maksymalnie dwóch lat, a...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Federalny urząd ds. zatrudnienia i bezrobocia ONEM/RVA opublikował w czwartek po południu trzeci monitoring skutków reformy ograniczającej wypłatę zasiłku dla bezrobotnych do maksymalnie dwóch lat, a zasiłku integracyjnego (allocation d’insertion) do jednego roku. Z danych wynika, że 13,5 procent osób, które na przełomie zimy i wiosny wyczerpały prawo do świadczenia, znalazło następnie pracę. Urząd zwraca również uwagę na przejścia do zatrudnienia jeszcze przed formalną utratą prawa do zasiłku, ale nie wskazuje bezpośredniego związku między tymi zmianami a reformą przeprowadzoną przez koalicję Arizona. Pytanie o rzeczywisty wpływ nowych przepisów na rynek pracy pozostaje więc otwarte. Dziennikarze, analitycy i politycy śledzą zarówno statystyki pomocy społecznej, w tym liczbę osób pobierających dochód integracyjny, jak i kolejne raporty ONEM.
Spis treści
Co pokazuje trzeci monitoring
Od początku stycznia do końca kwietnia prawo do świadczeń wyczerpały 99 144 osoby. W tej grupie 87 788 osób straciło zasiłek dla bezrobotnych, a 11 356 – zasiłek integracyjny. W kolejnych miesiącach 13,5 procent osób, którym wygasło prawo do świadczenia, podjęło pracę etatową, natomiast 7,1 procent zaczęło otrzymywać świadczenie chorobowe.
Jak zauważa ONEM, ogólny wynik przysłania wyraźny trend wzrostowy. W styczniu przejście z zasiłku dla bezrobotnych do zatrudnienia dotyczyło 5,1 procent osób, które straciły świadczenie, w marcu było to już 9,5 procent, a w kwietniu 16,6 procent. W przypadku zasiłku integracyjnego, analizowanego w dłuższym okresie, wskaźnik wzrósł z 15,7 procent w styczniu do 34,5 procent w czerwcu. Odwrotną tendencję widać w przypadku przechodzenia na zwolnienie chorobowe: udział osób tracących zasiłek dla bezrobotnych, które następnie znalazły się na chorobowym, spadł z 12 procent w styczniu do 5,5 procent w kwietniu.
Minister mówi o sukcesie reformy
Ten trzeci monitoring danych o bezrobociu przygotowany przez ONEM potwierdza sukces mojej reformy – skomentował federalny minister pracy David Clarinval (MR). – W przypadku osób, które straciły prawo do świadczeń w kwietniu, jedna na trzy znalazła pracę, albo wyprzedzając koniec swoich uprawnień, albo już po ich utracie. Dochodzimy więc do jednej trzeciej osób objętych zmianami, które wracają do zatrudnienia – dokładnie tak, jak przewidywano.
Jeszcze przed wejściem reformy w życie rząd federalny zakładał, że jej skutki będą podobne do tych po zmianie z 2015 r., która ograniczyła wypłatę zasiłku integracyjnego do trzech lat. Wówczas przyjmowano, że jedna trzecia osób tracących świadczenie wróci do pracy, kolejna jedna trzecia trafi pod opiekę gminnych ośrodków pomocy społecznej CPAS/OCMW, a pozostali „znikną z radarów”, czyli będą musieli oprzeć się na pomocy rodziny. Uzasadniając tezę o powodzeniu reformy z 2026 r., minister powołuje się nie tylko na powroty do pracy po utracie zasiłku, ale także na tak zwane wyjścia wyprzedzające, czyli przypadki, w których dana osoba znalazła zatrudnienie jeszcze przed wygaśnięciem prawa do świadczenia.
W grupie osób, których prawo do świadczeń kończyło się w kwietniu, 18,2 procent znalazło pracę przed końcem kwietnia – jako pracownik najemny albo osoba samozatrudniona – powiedział Clarinval, powołując się na dane z trzeciego monitoringu. – W czerwcu ten wskaźnik rośnie już do 23,6 procent.
Jeden przepracowany dzień to już praca
Wnioski te wymagają jednak zastrzeżeń, ponieważ sam dokument ONEM przedstawia ostrożniejszą ocenę. Urząd wskazuje, że przed pierwszą i drugą falą utraty świadczeń odnotowano wzrost liczby przejść do zatrudnienia, natomiast w kolejnych falach takiego efektu wyprzedzającego dotychczas nie zaobserwowano. Jednocześnie w falach od pierwszej do czwartej rosła liczba przejść na zwolnienie chorobowe bezpośrednio przed rozpoczęciem danej fali. Wzrost liczby wcześniejszych przejść do pracy jest więc widoczny, ale wydaje się słabnąć. Nie można też kategorycznie stwierdzić, że osoby te nie znalazłyby zatrudnienia również bez reformy.
Nawet przy założeniu, że taki związek istnieje, jego znaczenie należy oceniać ostrożnie. ONEM zalicza bowiem do osób, które wróciły do pracy, każdego, kto był zatrudniony przez co najmniej jeden dzień. Urząd zapowiada przygotowanie wskaźnika uwzględniającego liczbę dni rzeczywiście przepracowanych przez poszczególne osoby. W grupie tych, którzy według statystyk „znaleźli pracę”, mogą więc znajdować się pracownicy tymczasowi, którzy po przekroczeniu dwóch lat bezrobocia i utracie prawa do zasiłku nadal podejmowali pojedyncze zlecenia, gdy były im oferowane – i właśnie w ten sposób zostali ujęci w statystykach powrotów na rynek pracy.
Analiza wymaga dopracowania
Wzrost udziału osób tracących świadczenie, które podejmują pracę, nie jest przy tym zjawiskiem nieoczekiwanym. W miarę wdrażania reformy zmienia się profil osób wypadających z systemu. Początkowo obejmowała ona ludzi bardziej oddalonych od rynku pracy ze względu na wiek oraz długi, trwający od ośmiu do dziesięciu lat okres bierności zawodowej. Obecnie dotyczy również bezrobotnych, którzy dopiero przekraczają granicę dwóch lat pobierania zasiłku i nadal spełniają część kryteriów zdolności do zatrudnienia.
Uzyskanie jednoznacznego obrazu w tak złożonej sytuacji nie jest proste, a zwykłe sumowanie poszczególnych wskaźników może prowadzić do błędnych wniosków, ponieważ te same osoby mogą z miesiąca na miesiąc przechodzić między kategoriami. Pod koniec kwietnia 30,8 procent osób, które straciły świadczenie, otrzymywało dochód integracyjny z CPAS/OCMW, a pod koniec czerwca było to już 44 procent. Jednocześnie 13,5 procent znalazło pracę – choćby na jeden dzień – natomiast 7,1 procent uzyskało status osoby chorej. Od 2 do 3 procent przeszło na emeryturę.
Aby ocenić, czy reforma rzeczywiście przyniosła zakładane efekty, potrzebne będzie bardziej precyzyjne narzędzie analityczne, uwzględniające indywidualne ścieżki zawodowe poszczególnych osób, w tym liczbę dni faktycznie przepracowanych przez tych, którzy w statystykach zostali zaliczeni do pracujących.