Spór o nowy plan przestrzenny Flandrii – „To nie polityka przestrzenna, to zorganizowany niedobór”
Rząd Flandrii przedstawił nowy plan polityki przestrzennej Beleidsplan Ruimte Vlaanderen, promowany hasłem „Przestrzeń na jutro”. Krytycznie ocenia go poseł do parlamentu flamandzkiego Dries...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Rząd Flandrii przedstawił nowy plan polityki przestrzennej Beleidsplan Ruimte Vlaanderen, promowany hasłem „Przestrzeń na jutro”. Krytycznie ocenia go poseł do parlamentu flamandzkiego Dries Devillé z Vlaams Belang. Jego zdaniem za tym hasłem kryje się znacznie mniej optymistyczna rzeczywistość: mniej możliwości budowy, coraz mniejsza dostępność działek budowlanych i wzrost ich cen, a przede wszystkim perspektywa, że mieszkańcy Flandrii będą musieli mieszkać ciaśniej i bliżej siebie. Partia przedstawia własną odpowiedź na ten problem – Devillé przekonuje, że ugrupowania rządzące powinny zahamować masową migrację, którą wskazuje jako przyczynę wzrostu liczby ludności i pogłębiającego się niedoboru mieszkań.
Spis treści
Sam rząd Flandrii przyznaje, że od czasu poprzedniego planu przestrzennego liczba mieszkańców regionu zwiększyła się o około milion osób, a do 2040 r. potrzebnych będzie około 450 000 dodatkowych mieszkań. Jednocześnie władze chcą zachować 30 000 hektarów niezabudowanych gruntów przeznaczonych pod budownictwo jako przestrzeń otwartą, ograniczać powstawanie nowej zabudowy wstęgowej i w większym stopniu stawiać na skoncentrowane formy zabudowy mieszkaniowej.
„Rachunek się nie zgadza”
Ten rachunek po prostu się nie zgadza – twierdzi Devillé. – Mamy coraz więcej mieszkańców i potrzebujemy setek tysięcy dodatkowych mieszkań, a jednocześnie dalej ogranicza się możliwości budowy. A potem zwykły mieszkaniec Flandrii słyszy, że ma mieszkać mniej przestronnie, ciaśniej i bardziej kompaktowo. To nie jest polityka przestrzenna, to zorganizowany niedobór.
Zdaniem posła koszty takiej polityki poniosą przede wszystkim młode rodziny. Im trudniej dostępne stają się grunty budowlane, tym większa jest presja na wzrost cen. Tradycyjne we Flandrii marzenie o własnym domu z odrobiną przestrzeni lub ogrodem może przez to coraz bardziej stawać się przywilejem osób, które nadal mogą sobie na to pozwolić.
Sprzeciw wobec zagęszczania zabudowy
Vlaams Belang sprzeciwia się założeniu, że zagęszczanie zabudowy jest automatycznie rozwiązaniem każdego problemu związanego z przestrzenią. Według partii istniejące prawa do zabudowy powinny być respektowane w możliwie największym stopniu. Ugrupowanie uważa również, że więcej miejsca należy pozostawić na nowe formy mieszkalnictwa, na przykład zamieszkiwanie trzech pokoleń na odpowiednio głębokich działkach budowlanych.
„Brakuje słonia w pokoju”
W ocenie Devillégo w całej dyskusji pomijana jest podstawowa kwestia – utrzymujący się wzrost liczby ludności oraz rola, jaką odgrywa w nim migracja.
Nie można rok po roku przyjmować rosnącej liczby mieszkańców i jednocześnie udawać, że Flandria może w nieskończoność funkcjonować na tej samej dostępnej przestrzeni – mówi poseł. – Kto chce prowadzić poważną debatę o mieszkalnictwie i przestrzeni, musi mieć też odwagę mówić o przyczynach coraz większego zapotrzebowania na mieszkania.
Vlaams Belang dostrzega podobieństwo do sytuacji w edukacji. Również w tym obszarze – jak wskazuje partia – zapowiadane są kolejne działania, nakłady finansowe i reformy mające rozwiązać problemy z liczbą miejsc w szkołach, zaległościami językowymi oraz spadającymi wynikami nauczania, podczas gdy wpływ zmian demograficznych i migracji jest zdaniem ugrupowania zbyt rzadko uwzględniany w debacie.
Czy chodzi o edukację, mieszkalnictwo, czy o przestrzeń: za każdym razem próbuje się panować nad skutkami, nie zajmując się w wystarczającym stopniu przyczynami – stwierdza Devillé. – To jak wycieranie podłogi przy odkręconym kranie. Ostatecznie rachunek płaci zwykły mieszkaniec Flandrii.
Ochrona gruntów rolnych
Według Vlaams Belang ochrony wymagają również grunty rolne. Flandria potrzebuje przestrzeni nie tylko do mieszkania, ale także do produkcji żywności, prowadzenia działalności gospodarczej i tworzenia dobrobytu. Otwarta przestrzeń nie powinna więc automatycznie oznaczać terenów wyłączanych z użytkowania rolniczego lub gospodarczego.
Rząd Flandrii sprzedaje to jako „Przestrzeń na jutro”, ale dla wielu mieszkańców Flandrii oznacza to przede wszystkim mniejsze mieszkania, droższe mieszkania i mniej możliwości samodzielnego wybudowania domu – podsumowuje Devillé. Jak dodaje, jego partia wychodzi z innego założenia: chce kontrolować wzrost liczby ludności, chronić otwartą przestrzeń, a jednocześnie bronić istniejących praw do zabudowy i zadbać o to, by mieszkańcy regionu również w przyszłości mogli mieszkać we Flandrii w przystępnych cenach i w dobrych warunkach.