Mieszkańcy Belgii coraz chętniej inwestują – fundusze wyprzedziły klasyczne konta oszczędnościowe
Inwestowanie na giełdzie nigdy nie należało do najmocniejszych stron mieszkańców Belgii, ale sytuacja stopniowo się zmienia. Jak wynika z najnowszego badania banku ING, przeprowadzonego między innymi...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Inwestowanie na giełdzie nigdy nie należało do najmocniejszych stron mieszkańców Belgii, ale sytuacja stopniowo się zmienia. Jak wynika z najnowszego badania banku ING, przeprowadzonego między innymi w kilku krajach strefy euro, belgijskie gospodarstwa domowe coraz częściej kierują nowe oszczędności do funduszy inwestycyjnych – w tym funduszy notowanych na giełdzie ETF – zamiast pozostawiać je na klasycznych rachunkach bankowych. O sprawie pisze dziennik L’Echo.
Spis treści
Odwrócenie proporcji od 2025 roku
W latach 2015-2024 depozyty przyciągały niemal dwa razy więcej nowych oszczędności, czyli środków pozostających gospodarstwom domowym na koniec miesiąca, niż inwestycje na rynkach finansowych. Od 2025 r. proporcje się jednak odwróciły. Obecnie mieszkańcy Belgii wpłacają średnio 5,6 miliarda euro kwartalnie do funduszy inwestycyjnych, podczas gdy na depozyty trafia 3,5 miliarda euro.
Charlotte de Montpellier, ekonomistka ING Research, mówi o wyraźnym zerwaniu z tendencją obserwowaną w poprzedniej dekadzie. „To prawdziwa zmiana paradygmatu w porównaniu z minionymi latami, kiedy oszczędności mieszkańców Belgii trafiały w większym stopniu na rachunki bankowe” – stwierdza.
Co więcej, jak zaznacza ekonomistka, mieszkańcy Belgii przeznaczają dziś swoje nowe oszczędności na inwestycje znacznie częściej niż mieszkańcy innych badanych krajów europejskich. Funduszami inwestycyjnymi coraz bardziej interesują się również Hiszpanie i Włosi, choć w mniejszym stopniu. Niemcy i Francuzi pozostają natomiast bardziej konserwatywni i częściej wybierają konta oszczędnościowe.
Wysoka inflacja skłania do ryzyka
Ekonomistka wskazuje kilka przyczyn zmiany tych zachowań. Jedną z nich jest ponowny wzrost inflacji. Wzrost cen konsumpcyjnych osiągnął w Belgii w sierpniu poziom 3,97 procent, podczas gdy w czasie pandemii COVID-19 wynosił poniżej 1 procent, dziesięć lat temu 2,15 procent, a w sierpniu 2006 r. – 1,63 procent.
„Inflacyjne otoczenie ostatnich lat prawdopodobnie odegrało tu rolę” – ocenia Charlotte de Montpellier. „Sześciu na dziesięciu mieszkańców Belgii mówi dziś, że ma świadomość, iż w obecnych warunkach brak inwestowania oznacza ryzyko, bo oszczędności tracą na wartości z powodu inflacji”.
Do sięgania po produkty inwestycyjne skłania również obawa przed brakiem emerytury lub zbyt niskim świadczeniem, które nie wystarczy na pokrycie wszystkich potrzeb. Znaczenie mają także bardzo dobre wyniki rynków finansowych po kryzysie związanym z pandemią, oferujące stopy zwrotu wyraźnie wyższe niż niewielkie oprocentowanie kont oszczędnościowych w Belgii.
Od dołka z 17 marca 2020 r. Bel 20, główny indeks giełdy w Brukseli, wzrósł o 128 procent. Indeks Stoxx Europe 600, skupiający największe spółki notowane po obu stronach kanału La Manche, poradził sobie nieco lepiej, notując w tym samym okresie wzrost o 132 procent. Jego amerykański odpowiednik, S&P 500, zyskał w ciągu ponad sześciu lat około 210 procent w przeliczeniu na euro.
Hamulców wciąż nie brakuje
Droga na giełdę nie jest jednak prosta. Stopa oszczędności belgijskich gospodarstw domowych, czyli część dochodu, która nie została przeznaczona na konsumpcję, wyraźnie obniżyła się w ostatnich latach. W 2025 r. spadła do 12,8 procent dochodu rozporządzalnego, wobec 14,7 procent w całej strefie euro. Jak zauważa ING, mieszkańcy Belgii nie są już „superoszczędzającymi” z dawnych lat.
Ponadto tylko jedna trzecia tych oszczędności trafia na zakup aktywów finansowych, natomiast pozostała część służy spłacie kredytów hipotecznych. Najważniejszym kierunkiem lokowania oszczędności pozostają więc nieruchomości.
Ostrożność, która drogo kosztuje
Z innego badania ING wynika, że choć jedna czwarta mieszkańców Belgii – a wśród osób w wieku od 18 do 24 lat blisko połowa – deklaruje gotowość do zostania inwestorem, główną przeszkodą przed rozpoczęciem inwestowania pozostaje brak wiedzy finansowej. Na drugim miejscu wskazywane jest ryzyko poniesienia strat na giełdzie.
Trzecim czynnikiem jest kwestia podatków, a dokładniej ich złożoność. Podatek od zysków kapitałowych, podatek Reyndersa, zryczałtowany podatek od dochodów kapitałowych – wielu potencjalnych inwestorów nie wie, jakie obciążenia będzie musiało ponieść ani które produkty inwestycyjne są najmocniej opodatkowane, a które są korzystniejsze pod względem podatkowym.
„Złożoność podatków dla inwestorów zniechęca bardziej niż sam poziom opodatkowania” – podkreśla Charlotte de Montpellier. „Aż 20 procent mieszkańców Belgii zrezygnowało już z inwestycji z powodów podatkowych”.
Ekonomistka ubolewa nad tą sytuacją, tym bardziej że ostrożność wobec rynków finansowych w długiej perspektywie wiąże się z dużymi kosztami. Z wyliczeń ING wynika, że gdyby w ciągu ostatnich 30 lat mieszkańcy Belgii zainwestowali w fundusze 25 procent kwot ulokowanych na klasycznych rachunkach bankowych, byliby dziś bogatsi o 83,3 miliarda euro.
Podatek od zysków kapitałowych zniechęca do akcji
Zdaniem ING rosnąca popularność funduszy inwestycyjnych wiąże się również z wprowadzeniem podatku od zysków kapitałowych. Bank odnotował, że w ciągu ostatnich dwóch kwartałów przepływy środków w kierunku pojedynczych akcji stały się ujemne, podczas gdy fundusze ETF przyciągnęły więcej oszczędności niż w poprzednich latach.
Ekonomista Peter Vanden Houte przypomina jednak, że fundusze inwestycyjne nie zawsze cieszyły się w Belgii tak dużą popularnością. „W 2023 r. obligacje państwowe wciąż przyciągały dużo oszczędności. W kolejnym roku pałeczkę przejęły lokaty terminowe, dzięki ofensywie banków, które chciały przechwycić pieniądze uwolnione z obligacji państwowych” – zaznacza.
Nie wyklucza więc, że wraz z niedawnym wzrostem stóp procentowych konta oszczędnościowe i lokaty terminowe ponownie zyskają na atrakcyjności.