Nowy belgijski kodeks karny – „więzienie nie jest lekarstwem”, mówi jego twórca
1 września w Belgii wszedł w życie nowy kodeks karny, zastępując przepisy wywodzące się z XIX wieku i wprowadzając istotną zmianę w podejściu państwa do przestępczości oraz karania. Reforma nie...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be 1 września w Belgii wszedł w życie nowy kodeks karny, zastępując przepisy wywodzące się z XIX wieku i wprowadzając istotną zmianę w podejściu państwa do przestępczości oraz karania. Reforma nie ogranicza się do unowocześnienia przestarzałego języka prawnego i uporządkowania katalogu przestępstw – u jej podstaw leży również nowe spojrzenie na sam cel wymierzania kary. O założeniach zmian opowiedział portalowi The Brussels Times Damien Vandermeersch, sędzia belgijskiego Sądu Kasacyjnego, który przygotował projekt kodeksu wspólnie z prawnikami Jeroenem De Herdtem i Joëlle Rozie.
Spis treści
- Zdefiniowany „element moralny” przestępstwa
- Więzienie jako ostateczność
- Od odpłaty do sprawiedliwości naprawczej
- Model fiński i koszty systemu
- Odpowiedzialność wymaga wsparcia
- Miejsce ofiar w nowym kodeksie
- Kara finansowa wobec przestępczości gospodarczej
- Leczenie osób z zaburzeniami psychicznymi odłożone do 2035 r.
- Recydywa: „byliśmy zdecydowanie przeciw”
- Nowe nazwy czynów i przemoc psychiczna
- Przekroczenie granic obrony koniecznej
- Zbrodnia ekobójstwa
- Co z czynami sprzed 1 września
- Zarzuty o upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości
Sam Vandermeersch przyznaje, że trudno mu występować w roli całkowicie bezstronnego obserwatora, ale cieszy się, że Belgia ma wreszcie nowy kodeks zastępujący dziewiętnastowieczne przepisy. Za jedno z głównych usprawnień uważa jego czytelność – regulacje napisano od nowa, unowocześniono język i uproszczono przepisy.
Druga zasadnicza zmiana dotyczy filozofii stojącej za kodeksem, a przede wszystkim celów wymierzania kary. Jak podkreśla Vandermeersch, ustawodawca oraz osoby zaangażowane w reformę szukały podejścia, które nie koncentruje się wyłącznie na karze pozbawienia wolności.
Zdefiniowany „element moralny” przestępstwa
Nowy kodeks definiuje tak zwany element moralny przestępstwa. Jak wyjaśnia sędzia, samo pojęcie funkcjonowało już wcześniej, ale jego definicji było niemal tyle, ilu profesorów prawa – każdy opierał się na własnej doktrynie.
Rada Stanu zwróciła twórcom projektu uwagę, że skoro przygotowywany jest nowy kodeks karny, zawarte w nim pojęcia powinny zostać jasno zdefiniowane. „To jedno z najtrudniejszych pojęć w prawie karnym, ale zostało teraz skodyfikowane” – mówi Vandermeersch.
Jako przykład wskazuje sprawę katastrofy w Strépy-Bracquegnies, która dotyczy właśnie elementu moralnego: ustalenia, czy istniał zamiar zabójstwa, czy też doszło do braku przewidywania lub ostrożności. Na gruncie nowego kodeksu jednym z pytań będzie to, czy zaniedbanie dotyczące przewidywania lub ostrożności miało poważny charakter.
Więzienie jako ostateczność
Nowy kodeks przedstawia karę pozbawienia wolności jako rozwiązanie ostateczne, czyli ultimum remedium. Vandermeersch zaprzecza jednak, by była to odpowiedź na chroniczne przeludnienie belgijskich więzień. „Wolę wyrażenie »ultimum non remedium«, bo więzienie właśnie nie jest lekarstwem” – stwierdza.
Jak wyjaśnia, badania kryminologiczne pokazują, że pozbawienie wolności wprawdzie neutralizuje daną osobę i przez pewien czas uniemożliwia jej wyrządzanie szkód, ale jednocześnie może osłabiać te zdolności, które są potrzebne do wyjścia z przestępczości.
Sędzia zastrzega, że zawsze będą istniały sytuacje, w których więzienie jest konieczne dla ochrony społeczeństwa. Trwalszych rozwiązań łatwiej jednak szukać w resocjalizacji i reintegracji. Pozbawienie wolności może być niezbędnym etapem, ale samo rozwiązanie problemu nie znajduje się w murach więzienia.
W praktyce oznacza to, że kary pozbawienia wolności należy unikać wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. „Najlepszym sposobem, by wyjść z więzienia, jest w ogóle do niego nie trafić” – mówi Vandermeersch. Jego zdaniem dłuższe wyroki nie są automatycznie skuteczniejsze. Znaczenie mają przede wszystkim spójność i nieuchronność kary, a nie sama długość pobytu za kratami.
Zdaniem sędziego lepiej, gdy ktoś opuszcza zakład karny wcześniej, ale na odpowiednich warunkach, niż gdy odbywa karę do końca i wychodzi bez żadnych zobowiązań. Rosnąca liczba osób pozostających w więzieniu do ostatniego dnia wyroku jest według niego zjawiskiem niepokojącym.
Od odpłaty do sprawiedliwości naprawczej
Pytany o filozoficzny sens kary więzienia, Vandermeersch przypomina tradycyjne założenie, zgodnie z którym sprawcy zadaje się cierpienie dlatego, że sam wcześniej je wyrządził. Miało to w pewien sposób rekompensować cierpienie ofiar, choć w rzeczywistości nigdy do takiej rekompensaty nie dochodzi. To właśnie od tego odwetowego sposobu myślenia twórcy kodeksu chcieli odejść.
Nowa filozofia kładzie większy nacisk na sprawiedliwość naprawczą: skłanianie sprawców do przyjęcia odpowiedzialności, zakwestionowania własnego postępowania i zmiany drogi życiowej. Jak zauważa sędzia, więzienie niekoniecznie sprzyja rozwijaniu odpowiedzialności – wręcz przeciwnie, praktycznie wszystko jest tam za osadzonego ustalane. W zakładach karnych działają wartościowe inicjatywy, w tym programy edukacyjne i szkoleniowe, ale samo więzienie nie jest najlepszym środowiskiem do prowadzenia takiej pracy.
Model fiński i koszty systemu
Zapytany o Finlandię, która w walce z przestępczością większy nacisk kładzie na edukację i zatrudnienie, Vandermeersch odpowiada, że stosowanie nowych celów kary powinno prowadzić Belgię właśnie w takim kierunku. Gdy kodeks mówi o przywracaniu równowagi społecznej i naprawieniu szkody, chodzi o zachęcenie sprawców do przyjęcia odpowiedzialności i porzucenia przestępczej drogi.
Sędzia zwraca również uwagę na czynniki społeczno-ekonomiczne. Zdecydowana większość osób przebywających w belgijskich więzieniach to ludzie ubodzy. „Ubóstwo samo w sobie jest przemocą” – mówi. Tworzy ono warunki wykluczenia, które mogą sprzyjać przestępczości i utrudniać późniejszy powrót do społeczeństwa. Model fiński opiera się w gruncie rzeczy na założeniu, że rozwiązania należy szukać poza więzieniem – Finlandia nadal ma zakłady karne, ale korzysta z nich znacznie rzadziej.
Na pytanie o środki finansowe Vandermeersch odpowiada konkretnymi liczbami. Jedno miejsce w więzieniu kosztuje około 65 000 euro rocznie, a liczba osadzonych przekracza 13 000. Zwolnienie 5 000 miejsc oznaczałoby zatem oszczędności, które można byłoby przeznaczyć na inne działania. Jak sugeruje sędzia, część środków wydawanych obecnie na więziennictwo i bezpieczeństwo warto przesunąć na rozwiązania zapobiegające konieczności pozbawiania ludzi wolności.
Odpowiedzialność wymaga wsparcia
Vandermeersch zwraca uwagę, że powszechnie zakłada się, iż ludzie analizują sytuację i kalkulują konsekwencje, zanim zaczną działać. W przypadku przestępczości finansowej i gospodarczej rzeczywiście często tak bywa, ale przy większości czynów z użyciem przemocy podobna kalkulacja po prostu nie zachodzi.
Aby zapobiegać ponownemu popełnianiu przestępstw, potrzebne są programy pomagające rozpoznać sytuację, zanim wymknie się ona spod kontroli – na przykład zajęcia dotyczące radzenia sobie z przemocą i frustracją. Jak podkreśla sędzia, odpowiedzialność wymaga wsparcia. Szeroko zajmują się tym domy sprawiedliwości i asystenci wymiaru sprawiedliwości, między innymi w ramach zwolnień warunkowych i probacji.
Miejsce ofiar w nowym kodeksie
Odnosząc się do zarzutu, że takie podejście bardziej troszczy się o sprawców niż o ofiary, Vandermeersch przekonuje, że nowy kodeks oznacza postęp właśnie pod tym względem. Po raz pierwszy wprost mówi o przywracaniu równowagi społecznej i naprawieniu szkody wyrządzonej przestępstwem, przez co ofiary i społeczeństwo zostają bezpośrednio uwzględnione w procesie wymierzania kary.
Kara musi brać pod uwagę ich potrzeby. Jak zaznacza sędzia, należy pytać, w jaki sposób wyrok może pomóc naprawić wyrządzoną krzywdę i przyczynić się do zadośćuczynienia, także w wymiarze symbolicznym wobec społeczeństwa. Jego zdaniem jest to fundamentalna zmiana i rzeczywista zmiana paradygmatu.
Kara finansowa wobec przestępczości gospodarczej
Kodeks wprowadza karę finansową powiązaną z korzyścią, jaką sprawca zamierzał osiągnąć. Vandermeersch potwierdza, że rozwiązanie to jest skierowane przede wszystkim przeciwko przestępczości gospodarczej. Zasada jest prosta: przestępstwo nie może się opłacać, szczególnie wtedy, gdy sprawcy wcześniej kalkulują potencjalne zyski. Dotyczy to również takich obszarów jak handel narkotykami, gdzie w grę wchodzą znaczne kwoty.
Wcześniej nielegalnie uzyskane pieniądze można było skonfiskować, ale odebranie komuś środków, których nigdy nie powinien był zdobyć, nie jest w istocie karą. Nowa sankcja finansowa może sięgać trzykrotności kwoty, jaką sprawca zamierzał uzyskać dzięki popełnieniu przestępstwa.
Leczenie osób z zaburzeniami psychicznymi odłożone do 2035 r.
Problemem, jak przyznaje sędzia, pozostaje nowa kara polegająca na leczeniu połączonym z pozbawieniem wolności dla sprawców z zaburzeniami psychicznymi. Jej wdrożenie odłożono do 2035 r., ponieważ brakuje miejsc umożliwiających zapewnienie takiego leczenia.
Oznacza to, że skazani z poważnymi problemami psychologicznymi, psychiatrycznymi lub medycznymi, którzy nie są obecnie objęci odpowiednią opieką, nadal jej nie otrzymają. Celem nowej kary było właśnie zobowiązanie państwa do zajęcia się tymi problemami, przede wszystkim po to, aby ograniczać ryzyko powrotu do przestępstwa.
Recydywa: „byliśmy zdecydowanie przeciw”
W nowym kodeksie utrzymano przepisy dotyczące recydywy. Vandermeersch podkreśla, że komisja ekspertów była im zdecydowanie przeciwna, ale – jak zaznacza – eksperci przedstawiają propozycje, natomiast decyzje należą do polityków, a prawo ostatecznie uchwala parlament.
Rozumowanie ustawodawcy sędzia uważa za nieco uproszczone: skoro ktoś był już w więzieniu, a następnie popełnił kolejne przestępstwo, powinien dostać jeszcze więcej więzienia, aby tym razem zrozumiał konsekwencje. „Niestety, to tak nie działa” – mówi Vandermeersch.
Jego zdaniem, jeśli ktoś wychodzi z zakładu karnego, a następnie ponownie popełnia przestępstwo, jest to porażka nie tylko tej osoby, lecz także systemu, który nie zdołał temu zapobiec. Dokładanie kolejnego okresu pozbawienia wolności pozostaje w sprzeczności z celami karania – czasami trzeba szukać innych sposobów działania, zamiast jedynie zwiększać surowość kary.
Nowe nazwy czynów i przemoc psychiczna
Zmieniła się również terminologia dotycząca części przestępstw, z wyraźniejszym uznaniem szkód psychicznych. Jak tłumaczy Vandermeersch, ważne jest precyzyjne nazywanie rzeczy. Nowy kodeks posługuje się bardziej jednoznacznymi pojęciami, takimi jak akty przemocy czy naruszenie integralności fizycznej albo psychicznej osoby. Trauma psychiczna może stanowić realną szkodę i obecna terminologia uznaje to wprost.
Innym przykładem jest nakłanianie do samobójstwa. Takie zachowanie może jednocześnie wypełniać znamiona nękania, jednak dla rodziców, których dziecko odebrało sobie życie, opisanie tego, co się wydarzyło, wyłącznie jako nękania nie oddaje ciężaru skutku. Jak podkreśla sędzia, sposób, w jaki społeczeństwo nazywa określone zachowania, ma znaczenie. Celem reformy było więc nie tylko unowocześnienie języka, ale również uczynienie go bardziej precyzyjnym i lepiej oddającym wagę poszczególnych czynów.
Przekroczenie granic obrony koniecznej
Nowy kodeks wprowadza również pojęcie nadmiernej obrony koniecznej. Dotyczy ono sytuacji, w której ktoś rzeczywiście znalazł się w warunkach obrony koniecznej, ale zareagował w sposób nieproporcjonalny. Osoba jest atakowana i nie ma innego wyjścia niż się bronić, jednak jej reakcja okazuje się nadmierna. Początkowo była ofiarą, ale przekroczyła granice dopuszczalnej odpowiedzi – zdaniem twórców kodeksu powinno to umożliwiać złagodzenie kary.
Vandermeersch zaznacza, że konstrukcja ta nie znajdzie zastosowania w przypadkach przemocy policyjnej, które reguluje inny przepis – dotyczący uzasadnionego oporu wobec nadużycia władzy. Rozróżnienie jest istotne, ponieważ władze mają prawo używać siły i domniemywa się, że działają zgodnie z prawem. Aby opór był uzasadniony, nadużycie musi więc mieć oczywisty charakter.
Sędzia podaje przykład nocnego przeszukania. Ktoś może uznać, że przeszukanie o godz. 1.00 jest automatycznie nielegalne, jednak istnieją od tej zasady wyjątki, między innymi w niektórych sprawach narkotykowych, dlatego bezprawność działania nie musi być oczywista. Inaczej wygląda sytuacja, gdy osoba skuta kajdankami leży na ziemi, nie może się poruszać i nie jest już w stanie nikomu zagrozić, a funkcjonariusz ją kopie. „Dla mnie byłoby to przemocą oczywiście bezprawną. Sam bym w takiej sytuacji zainterweniował” – mówi Vandermeersch, określając takie zachowanie jako całkowicie bezcelową przemoc.
Zbrodnia ekobójstwa
Belgia znalazła się również wśród państw uznających ekobójstwo. Twórcy kodeksu świadomie posługują się określeniem zbrodni ekobójstwa, aby podkreślić wagę takiego czynu i nadać mu charakter przestępstwa międzynarodowego.
Jak wyjaśnia sędzia, gdy szkody środowiskowe są poważne, rozległe i długotrwałe, ich ciężar zbliża się do kategorii zbrodni przeciwko ludzkości. Ekobójstwo wpisuje się w tę samą logikę co ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne, dołączając do najcięższych zbrodni prawa międzynarodowego.
Co z czynami sprzed 1 września
W przypadku przestępstw popełnionych przed wejściem nowego kodeksu w życie obowiązuje zasada stosowania prawa z czasu popełnienia czynu. Sądy będą jednak porównywać stare przepisy z nowymi regulacjami. Jeżeli nowe prawo okaże się korzystniejsze dla oskarżonego, zastosowanie znajdzie właśnie ono. W przeciwnym razie obowiązywać będzie wcześniejsza ustawa.
Vandermeersch przyznaje, że może to brzmieć skomplikowanie, ale podobne porównanie przepisów przeprowadzano już przy reformie prawa dotyczącego przestępstw seksualnych w 2022 r. i rozwiązanie to sprawdziło się dobrze. Sędzia jest więc dość optymistycznie nastawiony do okresu przejściowego.
Zarzuty o upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości
Odnosząc się na koniec do zarzutów dotyczących upolitycznienia belgijskiego wymiaru sprawiedliwości, Vandermeersch zapewnia, że sam zawsze pozostawał niezależny, a komisja pracująca nad kodeksem konsekwentnie podkreślała swoją niezależność, traktując ją jako jeden z warunków własnej wiarygodności.
Sędziowie, przedstawiciele magistratury i prokuratorzy żyją w społeczeństwie i mogą oczywiście mieć własne poglądy, a różnorodność w ramach wymiaru sprawiedliwości jest jego bogactwem. Jeśli jednak przez upolitycznienie rozumieć sytuację, w której politycy dyktują sądownictwu, co ma robić, to zdaniem Vandermeerscha często prawdziwe jest coś odwrotnego: napięcia między władzą polityczną a sądowniczą pojawiają się właśnie dlatego, że ta druga zachowuje niezależność.
Jak podsumowuje Vandermeersch, sądownictwo pozostaje przywiązane do państwa prawa, trójpodziału władzy i niezawisłości sędziowskiej, ale podział władz nie oznacza braku możliwości prowadzenia dialogu. Jako eksperci autorzy kodeksu prowadzili szerokie rozmowy z parlamentem w procesie, który ostatecznie doprowadził do przyjęcia nowych przepisów.